Poniedziałek Piątego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 4 maja 2026 r. Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski

Poniedziałek Piątego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 4 maja 2026 r. Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy: 1) o zwykłych przyczynach, z których pochodzą oschłości duchowne; 2) o sposobach zapobieżenia im. Następnie postanowimy sobie: 1) utrzymywać w sobie ducha skupienia przez częste modlitwy strzeliste i ofiarowanie naszych spraw Bogu; 2) unikać rozproszenia, które jest główną przyczyną oschłości, przez umartwienie zmysłów zewnętrznych i wewnętrznych. Naszą wiązanką duchową będzie rada dana przez Apostoła Tymoteuszowi: „Pilnuj samego siebie”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Bogu, który przez wzgląd na naszą słabość, daje nam od czasu do czasu zakosztować słodyczy swoich pociech. Upokorzmy się w Jego obecności, że tak często, jak powiada święty Bernard, marnujemy tę łaskę przez rozproszenie. Prośmy Boga o pomoc do poprawy życia.

PUNKT PIERWSZY.

Zwykłe przyczyny oschłości.

Bardzo wielu chrześcijan błądzi, przypisując wewnętrzne uciski Bogu, albo surowości prawa Chrystusowego, jak gdyby Bóg na to nas powoływał do swojej służby, aby nas uczynić nieszczęśliwymi; jak gdyby cnota była ziemią, pożerającą swoich mieszkańców, a doskonałość chrześcijańska sprawiała samą tylko gorzkość. Zdarza się niewątpliwie, że Bóg zsyła oschłości na swoich najlepszych przyjaciół, aby ich uświątobliwić, oczyścić i powiększyć ich zasługi. Ale zazwyczaj oschłości i trudności, jakich doznajemy w modlitwie i rozmyślaniu, mają przyczynę w nas samych. W ogóle przyczyną oschłości jest oziębłość, jak już o tym mówiliśmy; ale ta przyczyna ma rozmaite źródła. Są to namiętności, miotające nami: miłość własna, pragnienia niepowściągane, ciekawość napełniająca umysł nowinami światowymi i wyobrażeniami rzeczy zewnętrznych, które nie pozwalają zająć się Bogiem; jest to wyobraźnia nieujarzmiona, wola własna buntująca się ustawicznie, przywiązanie do rzeczy ziemskich. Jakaż to dziwna sprzeczność! Chcielibyśmy być skupieni na modlitwie, a żyjemy w ciągłym rozproszeniu; chcielibyśmy mieć pobożność, a zachowujemy tysiączne przywiązania i pragnienia, myśli próżne wysuszające serce, wyczerpujące je i odbierające zamiłowanie do rzeczy boskich. Bóg dawał nam nieraz w rozmyślaniu, przy Komunii świętej, przy nawiedzeniu Przenajświętszego Sakramentu pociechy duchowne, przez które chciał umocnić naszą słabość; a my, powstawszy z modlitwy, usiłowaliśmy zaspokoić ciekawość naszą, dogodzić naszym zachciankom i fantazjom, zajęliśmy się próżną rozmową, traciliśmy czas na myślach niepożytecznych; wówczas słodycz pobożności znikła; zostaliśmy oziębli, zniechęceni i słabi na duchu. Nie dziwmy się temu, Bóg jest Bogiem zazdrosnym. Opuszczamy Go, dając pierwszeństwo stworzeniu, On też także nas opuszcza. Duch łaski i modlitwy nie da się pogodzić z rozproszeniem umysłu, z przywiązaniem do świata i z rozbujałą wyobraźnią. Sobie zatem przypisywać powinniśmy, że doznajemy oschłości, a zamiast robić zarzuty Bogu i cnocie, szukajmy w sobie przyczyny, usuńmy ją i przyjmijmy w duchu pokuty stan, w którym się znajdujemy, jako sprawiedliwą karę za nasze błędy.

PUNKT DRUGI.

Środki zapobiegające oschłości.

Niewątpliwą jest rzeczą, że nie możemy zapobiec oschłościom, pochodzącym od Boga, bo one są w zamiarach Jego potrzebne dla naszego zbawienia; ale możemy zapobiec tym, które pochodzą z naszej winy. Możemy dojść do tego: 1) przez skupienie, robiąc sobie w sercu świątynię, w której możemy przebywać z Bogiem samym. Czuwajmy spokojnie, bez przymusu, jak straż u drzwi tej świątyni, aby bronić przystępu do niej myślom obcym i próżnym, a wkrótce pociechy niebiańskie uczynią z tej świątyni serca naszego jakby drugi Tabor i powiemy z świętym Piotrem: O jak dobrze tu być, jak dobrze tu się modlić, wielbić i kochać Boga! Możemy zapobiec oschłościom 2) przez umartwienie, które nas oddala od stworzeń, a tym samym łączy z Bogiem. Mała ofiara, uczyniona dla Boga, ściąga łaskę i napełnia serce błogim uczuciem. Dusza cieszy się, że coś uczyniła dla Boga, tak dobrego, tak hojnego. Wtedy modli się lepiej, gorliwiej spełnia swoje ćwiczenia, a duch pobożności czyni wszystko łatwym; jeżeli zaś odmówimy Bogu ofiary, której od nas żąda, będziemy niezadowoleni, serce stanie się oschłym, straci zamiłowanie do modlitwy i do rzeczy Boskich. Miejmy odwagę ćwiczyć się usilnie w skupieniu i umartwieniu, a wkrótce doznamy słodyczy w służbie Bożej.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Tymot. IV, 16.