Poniedziałek Dwunastego Tygodnia Zwykłego – dzień 22 czerwca 2026 r.

Poniedziałek Dwunastego Tygodnia Zwykłego – dzień 22 czerwca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy czym dusza nasza powinna być zajęta podczas Mszy Świętej i poznamy, że najwłaściwiej jest zajmować się wtedy rozmyślaniem: 1) męki i śmierci Jezusa Chrystusa; 2) celu, dla którego Msza Święta się odprawia; 3) miłości, jaką nam w tej tajemnicy okazuje Bóg Ojciec i Syn Jego Jezus Chrystus. Następnie postanowimy sobie: 1) nie słuchać Mszy Świętej ze zwyczaju, ale oznaczyć sobie intencję, dla powstrzymania niestałości umysłu; 2) zajmować się jedną z trzech uwag, któreśmy wskazali. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Soboru Trydenckiego: „We Mszy Świętej ofiaruje się w sposób bezkrwawy ten sam Jezus Chrystus, który na ołtarzu krzyża ofiarował się w sposób krwawy.”

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Najświętszej Pannie na Kalwarii; Ona jest najdoskonalszym wzorem, jakim duchem mamy być ożywieni podczas ofiary Mszy Świętej. Cała zajęta tym, co przed oczyma Jej się dzieje, chwałą Boga i zbawieniem świata, dla których to celów ofiarowuje swego boskiego Syna, podziwia miłość Ojca, oddającego na śmierć swego niewinnego Syna i miłość Syna, który sam się oddaje; Ona także ofiarowuje siebie w duchu, aby wraz z Synem swym najdroższym stać się jedną ofiarą. Podziwiajmy te wzniosłe uczucia Najświętszej Panny i oddajmy cześć Duchowi Świętemu, który jest ich sprawcą.

PUNKT PIERWSZY.

Najwłaściwiej jest zajmować się podczas Mszy Świętej rozmyślaniem męki i śmierci Zbawiciela.

Czy może być co właściwszego jak zajmować się tym co się ma przed oczyma? Na ołtarzu wszystko nam mówi o męce i śmierci Jezusa Chrystusa: krzyż stoi u szczytu tabernakulum i krzyż widzimy na wszystkich szatach kościelnych; stuła wyobraża więzy, którymi przywiązano Jezusa do słupa; pasek – bicze, którymi Go biczowano; manipularz wyobraża powrozy, którymi Go związano; przechodzenie kapłana z jednej strony ołtarza na drugą przypomina sądy, przed którymi Go stawiano. Sama Msza Święta jest żywym i rzeczywistym powtórzeniem ofiary Kalwaryjskiej: jest to ta sama ofiara, ten sam Kapłan. Wprawdzie Jezus Chrystus używa tu osoby człowieka, aby widzialnie przedstawić swoje niewidzialne kapłaństwo; ale w gruncie jest to Jezus Chrystus, który poświęca ofiarę, zabija ją i modli się. Czyż to samo nie mówi nam, że powinniśmy podczas Mszy Świętej rozmyślać mękę i śmierć Jezusa Chrystusa, z takimi pobożnymi uczuciami, jakimi bylibyśmy przejęci, gdybyśmy byli obecni z Maryją i Janem przy Jego konaniu na Kalwarii, że powinniśmy ofiarować samych siebie, z ciałem i duszą Bogu żywemu, aby stanowić wraz z Jezusem Chrystusem jedną ofiarę.[1]

PUNKT DRUGI.

Słusznie jest, abyśmy się zajmowali podczas Mszy Świętej rozmyślaniem celu, w którym się ta ofiara odprawia.

Mówiliśmy już, że ofiara Mszy Świętej odprawia się w czworakim celu: 1) dla oddania Bogu najwyższej czci, przez uznanie Jego najwyższego majestatu, przez uszanowanie i uległość Jego najwyższej władzy; 2) dla podziękowania Mu za Jego niezliczone dobrodziejstwa; 3) dla wynagrodzenia Mu za grzechy nasze i za grzechy całego świata; 4) dla uproszenia pomocy i łask, których świat cały i my sami potrzebujemy. Czy może być co właściwszego, jak zajmowanie się tymi myślami? Kto tego nie czyni, ten: 1) nie spełnia celu ofiary Mszy Świętej; 2) pozbawia się środków do rozbudzenia w sobie pobożności, ponieważ te myśli przynoszą Bogu największą chwałę, a nam największy pożytek; 3) czworaki cel, dla którego Msza Święta się odprawia, jest niejako kluczem do zrozumienia wspaniałości tej Najświętszej Ofiary.

PUNKT TRZECI.

Słusznie jest, abyśmy podczas Mszy Świętej rozważali miłość, jaką nam w tej tajemnicy okazują: Bóg Ojciec i Jezus Chrystus Syn Jego.

Bóg Ojciec, podczas ofiary Mszy Świętej, otwiera łono swoje dla dania nam Syna swego, aby On był naszą ofiarą, naszym kapłanem, pośrednikiem, pokarmem naszym, pociechą, aby był dla nas wszystkim; a Syn Boży, przyjmując to posłannictwo, daje nam się bez ograniczenia, ofiarowuje się za nas na śmierć, pozostaje z nami jako towarzysz i pocieszyciel nasz, na tym wygnaniu, aby być dla nas wzorem cnoty i świętości, życiem duszy naszej, umocnieniem naszej słabości: słowem, oddaje nam się całkowicie. Kiedy Bóg tyle okazuje nam miłości w ofierze Mszy Świętej, cóż może być słuszniejszego niż żebyśmy w czasie tej ofiary myśleli o miłości Jego do nas, abyśmy się pobudzali do oddawania temu najlepszemu Ojcu i Synowi Jego miłość za miłość, naśladując duchy błogosławione, które pozostają w wiecznym zachwycie nad tą odwieczną miłością Boga. Czy w czasie Mszy Świętej zajmujemy się tymi myślami, stosownie do pociągu łaski?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] – [przypis red.:  zdecydowano zachować oryginalny tekst Autora  „Rozmyślań..”, który pisał swoje działo przed reformą liturgii – po reformie liturgii, która nastąpiła po Soborze Watykańskim II zazwyczaj dodano w kościołach w ich prezbiteriach drugi ołtarz w postaci stołu – tabernakulum zwieńczone krzyżem pozostało w głębi prezbiterium przy dawnym ołtarzu – nie znajduje się więc na ołtarzu dodatkowym, jednakże i obecne przepisy liturgiczne wyraźnie nakazują umieszczenie na lub przy ołtarzu krzyża z pasją Chrystusa zwróconą ku wiernym, co nie zawsze jest niestety przestrzegane; po reformie liturgii zrezygnowano również z dawnych szat liturgicznych – ciężkich (celowo – aby odczuwał ciężar podczas posługi, na wzór Chrystusa obciążonego krzyżem w drodze na Kalwarię – obciążających kapłana sprawującego Mszę Świętą) i zdobnych w krzyż oraz zrezygnowano z manipularza]