Poniedziałek Dwudziestego Trzeciego Tygodnia Zwykłego – dzień 7 września 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Założywszy na pokorze mocny fundament wszystkich cnót, wzniesiemy na tym fundamencie pierwsze podstawy budynku, to jest pokutę i umartwienie, które to cnoty uważają Święci za właściwe na drodze oczyszczającej, ponieważ one oczyszczają duszę od grzechów przeszłych i zabezpieczają ją na przyszłość od złych postępków. Będziemy zatem rozważali: 1) potrzebę pokuty; 2) jej konieczność. Następnie postanowimy sobie: 1) wszystkie nasze sprawy ofiarować Bogu w duchu zadośćuczynienia za nasze przeszłe grzechy; 2) przyjmować chętnie w tymże samym duchu wszystkie utrapienia i krzyże, jakie nam się w ciągu dnia przytrafią. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Zbawiciela: „Jeżeli pokutować nie będziecie, wszyscy zginiecie”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który, chcąc nam wskazać potrzebę pokuty i obowiązek pokutowania, jaki mają wszyscy ludzie, zaczyna głoszenie Ewangelii od zalecenia tej cnoty i wyraźnie oświadcza, że bez niej nie ma zbawienia. Złóżmy Mu tysiączne dzięki za wskazanie nam tej wielkiej prawdy.
PUNKT PIERWSZY.
Potrzeba pokuty.
Wszyscyśmy zgrzeszyli: a zatem wszyscy powinniśmy pokutować do śmierci, twierdzi Tertulian. Przyjmując chrzest święty, wszyscy otrzymaliśmy ducha Jezusa Chrystusa pokutującego: a więc wszyscy jesteśmy obowiązani do ustawicznej pokuty. Wszyscy mamy w sobie skłonność do zła, którą trzeba zwalczać pokutą; inaczej zginęlibyśmy: dlatego, aby zapobiec grzechom na przyszłość i naprawić przeszłość, jesteśmy zobowiązani czynić pokutę do końca życia. Nawet te grzechy, których przebaczenie otrzymaliśmy, zostawiły w duszy naszej ranę, którą zagoić należy, zaciągnęły dług kary doczesnej, który spłacić trzeba w tym życiu albo w przyszłym: dlatego powinniśmy codziennie czynić pokutę i obawiać się kar, którymi Bóg grozi tym, którzy nie chcą pokutować. Nie mówmy, że dlatego, że Zbawiciel zupełnie zaspokoił za nas sprawiedliwość Ojca swego, uwolnił nas tym samym od obowiązku pokuty. Wierzmy świętemu Pawłowi: „Dopełniam to, czego nie dostaje utrapieniom Chrystusowym w ciele moim”[2]. Wierzmy samemu Jezusowi Chrystusowi, który mówi: „Jeżeli pokutować nie będziecie, wszyscy zginiecie”: stąd wynika, że chociaż dobroć Boga jest nieskończona, nie okaże On miłosierdzia swego temu, kto pokutować nie będzie. Trzeba czynić pokutę, a pokutę prawdziwą, pochodzącą ze szczerego nawrócenia, a nie fałszywą, na którą żalił się święty Ambroży, mówiąc: „Znałem więcej osób, które zachowały niewinność na chrzcie otrzymaną, niż takich, które by ją odzyskały przez doskonałą pokutę”.
PUNKT DRUGI.
Konieczność pokuty.
Pokuta nie tylko jest potrzebna, ale jest konieczna i niecierpiąca zwłoki: Duch Święty mówi: „Nie odwlekaj nawrócenia (…), i nie odkładaj z dnia na dzień”[3]. Niedobrze robi ten, kto mówi: „Widzę, że nie jestem takim, jakim być powinienem: nie chciałbym umrzeć w tym stanie, w jakim się znajduję; mam zamiar odmienić później moje życie, niezupełnie chrześcijańskie”. A dokąd chcesz odkładać poprawę, pyta święty Augustyn? Dlaczego czekasz jutra? Dlaczego nie dziś? Czy zapominamy, że jutro jest niepewne; że szaleństwem jest narażać zbawienie swoje na niepewność. Czyż nie pojmujemy, że nie godzi się odwlekać nawrócenie nasze dlatego, że Bóg jest dobry, jak gdyby dobroć Jego i miłosierdzie nie były właśnie pobudką do przyspieszenia pokuty, a nie do jej odkładania? Zdaje nam się, że później pokuta będzie dla nas łatwiejszą: ale przeciwnie się dzieje, zwłoka czyni ją trudniejszą, osłabia łaskę, wzmacnia przyzwyczajenie, zatwardza serce i ściąga na nas gniew Boży. Wyobrażamy sobie niekiedy, że pokuta nie da się pogodzić z zajęciami i obowiązkami naszymi: jak gdyby sprawa zbawienia nie była najpierwszą i najważniejszą ze wszystkich spraw jakie możemy mieć w tym życiu; jak gdyby był jaki stan, w którym by się nie można było zbawić. Wreszcie, może szatan będzie poddawać nam myśl, że przy śmierci możemy naśladować dobrego łotra: jak gdybyśmy mogli się spodziewać, że Zbawiciel powtórzy dla nas ten cud, jeden z największych, jakie uczynił i jedyny tego rodzaju, o którym Pismo Święte mówi, powiada święty Bernard. Pan Jezus uczynił jeden taki cud, abyśmy nie tracili ufności; ale jeden tylko dlatego, abyśmy nie sądzili, że go łatwo dla nas uczyni. Kto by liczył na taki cud dla siebie, okazałby największą nieroztropność.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Łukasz XIII, 5.
[2] – Kolos. I, 24.
[3] – Eklez. V, 8.

