Poniedziałek Dwudziestego Szóstego Tygodnia Zwykłego – dzień 28 września 2026 r.

Poniedziałek Dwudziestego Szóstego Tygodnia Zwykłego – dzień 28 września 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś na zakończenie rozmyślań o umartwieniu zastanowimy się: 1) jak szczęśliwą jest dusza umartwiona w stosunkach z bliźnim; 2) jakie szczęście znajduje w sobie samej. Następnie postanowimy sobie: 1) czynić codziennie akty umartwienia woli, miłości własnej, albo jakiejś wady charakteru, oznaczając przynajmniej dwa akty na dzień; 2) iść za natchnieniem Ducha Świętego w czynieniu aktów umartwienia, wyrzec się zadowolenia swoich pragnień i zmysłowości. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Naśladowania: ,,Opuść wszystko, a znajdziesz wszystko. Wyrzeknij się tego, do czego masz przywiązanie, a znajdziesz pokój”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który tak cenił umartwienie i tak sobie w nim upodobał. Mógł był łatwo urodzić się wśród dostatków, żyć wśród rozkoszy, umrzeć bez boleści; a jednakże chciał, z własnego wyboru, urodzić się w stajence, żyć wśród ustawicznej pracy i umrzeć na krzyżu. O! jakiż to przedziwny wybór! jak on nas przekonuje o wielkiej wartości umartwienia, tej niezrównanej cnoty, która przynosi nam szczęście w stosunkach z bliźnim i z samym sobą! Złóżmy za to dzięki Zbawicielowi naszemu.

PUNKT PIERWSZY.

Dusza umartwiona znajduje szczęście w relacjach z bliźnimi.

Umartwienie jest najlepszym środkiem do utrzymania dobrych stosunków z ludźmi. Człowiek umartwiony ze wszystkimi żyje w zgodzie, bo wolę swoją i usposobienie stosuje do woli i upodobania drugich. Nie sprzecza się z nikim, bo nie sądzi, aby jego zdanie było prawidłem dla wszystkich; rozmowa z nim jest zawsze przyjemna, spokojna, pełna powabu. Nie współzawodniczy się z nikim, bo woli odstąpić swego prawa, niż przy nim obstawać z naruszeniem miłości bliźniego. Dlatego wszyscy go kochają i okazują mu życzliwość; a ponieważ on stara się wszystkim dogodzić, wszyscy nawzajem usiłują dogodzić jemu. Inaczej się rzecz ma z człowiekiem nieumartwionym, który zawsze chce, aby się wszystko działo według jego woli i sposobu widzenia. Wszędzie napotyka niezgody i zwady, niezadowolenie albo nienawiść, upokorzenie albo zawód miłości własnej, z powodu starcia się woli, charakterów, usposobień. Tym sposobem, nie chcąc nic znieść, znajduje wszędzie przykrości; zraża do siebie wszystkich wyniosłością i wymaganiami, miłością własną, która zawsze stara się dogodzić sobie, nie zważając na to, że drugim niedogodność sprawia; słowami często przykrymi i ostrymi, szorstkością charakteru i wybuchami niecierpliwości. Zbadajmy w tym względzie nasze sumienie.

PUNKT DRUGI.

Dusza umartwiona znajduje szczęście w sobie.

Żadne zmiany na nią nie wpływają; czy ją spotka radość, czy strapienie, czy w tym lub owym miejscu każą jej przebywać; ze wszystkiego jest zadowolona, bo do niczego nie ma przywiązania i niczego innego nie pragnie, tylko spełnienia woli Bożej, którą we wszystkim widzi i uwielbia. Rzeczy stworzone nie odbierają jej spokoju, bo Bóg jest dla niej wszystkim i mówi sobie z radością: „Bóg sam wystarcza: kto ma Boga, ma wszystko”. Dlatego Święci byli, jeszcze tu na ziemi, najszczęśliwszymi z ludzi. Wyżsi nad wszelkie wypadki, pędzili życie w niezależności i pokoju, którego nic zakłócić nie mogło; zawsze w ich duszy panowała jednostajna cisza i swoboda; nie miotały nimi próżne pragnienia; nie poruszały ich namiętności; nigdy nie doznawali najmniejszego niezadowolenia i nie uskarżali się na przykrości. Bardzo niewielu rzeczy pragnę, mówił jeden Święty, a to, czego pragnę, pragnę bardzo mało. W tych krótkich słowach zawiera się tajemnica szczęścia! Tym sposobem ileż oszczędzamy sobie wzruszeń i przykrości! Jaka szczęśliwa wolność, jaki błogi pokój napełnia duszę!

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  III. Naślad. XXXII, 1.