Poniedziałek Dwudziestego Piątego Tygodnia Zwykłego – dzień 21 września 2026 r.

Poniedziałek Dwudziestego Piątego Tygodnia Zwykłego – dzień 21 września 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś zastanowimy się nad pierwszym środkiem zapobiegającym usterkom wyobraźni; jest to powściąganie, ciekawości, która chce wszystko widzieć, wiedzieć i słyszeć. W pierwszym punkcie przekonamy się, jaki zły wpływ wywiera ciekawość na wyobraźnię, a w drugim poznamy potrzebę powściągania ciekawości i sposób pozbycia się tej wady. Następnie postanowimy sobie: 1) zachować umartwienie wzroku i nie dopytywać się o to, czego nie mamy potrzeby wiedzieć; 2) jeżeli pomimo naszej woli opowiadać nam będą to, co nas zajmować nie powinno, słuchajmy obojętnie, dla zachowania wewnętrznego pokoju. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Ducha Świętego: „Strzeż się a pilnuj tego co słyszysz”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który w sposób Boski używał swojej wyobraźni. Nie zajmował jej nigdy rzeczami próżnymi i zbytecznymi, ale myślami świętymi i pożytecznymi, utrzymując tę władzę duszy w uległości woli Ojca swego, aby służyła Jego najświętszym zamiarom.

PUNKT PIERWSZY.

O wpływie jaki wywiera ciekawość na wyobraźnię.

Ciekawość przedstawia wyobraźni wszystkie rzeczy zewnętrzne jakby w zwierciadle i rozbudza w duszy uczucia, które pozostają w niej nawet wtedy, jak obrazy już znikną: bo chociaż nie widzimy już przedmiotów, nie przestajemy jednak przedstawiać ich sobie. Jak raz wejdą do duszy, przechowują się w wyobraźni, która nam je przedstawia nawet w chwili, kiedy tego nie chcemy. Zdarzyło się, że jakiś przedmiot ciekawy, albo piękny widok przedstawił się naszym oczom. Przez nieumartwienie, przypatrywaliśmy się mu chciwie, prawie namiętnie; otóż, aby ukarać nas za tę nieroztropność, wyobraźnia przedstawia nam go w czasie modlitwy, rozmyślania i innych ćwiczeń, a to w sposób tak żywy, tak prawdziwy, że zdaje nam się, jakbyśmy na ten przedmiot patrzyli i rozmawiali z osobami, tam będącymi, chociaż od tego czasu upłynęło już parę miesięcy albo lat; bo wyobraźnia ma tę szkodliwą własność, że utrwala w pamięci rzeczy już nieistniejące i przedstawia wypadki minione, jakby były obecne. Dlatego tak nam jest trudno modlić się, zachować skupienie, utrzymać pokój wewnętrzny, nabyć prawdziwej i gruntownej cnoty.

PUNKT DRUGI.

O potrzebie powściągania ciekawości i w jaki sposób mamy to czynić.

Kto nie powściąga ciekawości, chce wszystko widzieć, wiedzieć i słyszeć, a potem uskarża się na wady wyobraźni, na roztargnienia w modlitwie, na myśli rozpraszające, ten naśladuje dziecko, które postawiwszy przed zwierciadłem jaki przedmiot, gniewałoby się, że tenże odbija się w zwierciadle. Kto nie powściąga skwapliwości w czytaniu listów, nie umartwia wzroku, chciwie stara się dowiedzieć o wszystkim, co się dzieje i co się mówi, namiętnie oddaje się czytaniu pism publicznych i różnych dzieł mniej lub więcej zajmujących i przy tym chce mieć usposobienie dobre do modlitwy; ten chce otrzymać pokój wśród burzy, światło wśród ciemności, w zamieszaniu ład i pokój; a to jest rzeczą niemożliwą. Czytamy o świętym Karolu, że kiedy mówiono do niego o rzeczach światowych, czuwał nad tym, aby mu to nie robiło w duszy zamieszania. Tak postępowali wszyscy Święci. Zajęci swoją duszą i swymi obowiązkami, mało dbali o to, co się na świecie dzieje; tym sposobem unikali wad wyobraźni. Idąc za ich przykładem, powinniśmy czuwać nad wzrokiem, unikając widoku tego, co nam nie jest potrzebne; czuwać nad słowami, nie pytając się o nowiny ani o to, co do nas nie należy; czuwać nad myślami i nie pozwolić im na zajmowanie się rzeczami próżnymi i niepożytecznymi: w przeciwnym razie, wyobraźnia uchwyci te rzeczy jako prawdziwe i przedstawiać nam je będzie ze wszystkimi szczegółami, przywodząc jakby na scenę osoby i rzeczy; to sprawi w nas zamieszanie i stanie się przeszkodą do ćwiczeń pobożnych. Duch światowy chce wszystko wiedzieć i o wszystko się dopytuje. Duch Boży, przeciwnie, chętnie zamyka uszy na wszystko to, co nie pomaga do duchownego postępu i do spełniania obowiązków stanu. Ta szczęśliwa niewiedza ułatwia duszy poznanie rzeczy Boskich, uwalnia ją od wszystkiego, co by mogło odebrać jej pokój i daje jej taką moc panowania nad sobą, że może działać z wielką swobodą. Zbadajmy siebie w tym przedmiocie: ile razy zdarzyło się, żeśmy sobie sprowadzili niepokój i zamieszanie przez dowiadywanie się o tym, co nam nie było potrzebne, albo zajmowanie się tym, bez czego mogliśmy się obejść?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  por. Eklezjastyk XIII, 16.