Poniedziałek drugiego tygodnia zwykłego – dzień 19 stycznia 2026 r.

Poniedziałek drugiego tygodnia zwykłego – dzień 19 stycznia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś zastanowimy się nad czwartym stopniem pokory, który polega na wewnętrznej radości, jakiej powinniśmy doznawać, kiedy z dopuszczenia Opatrzności Bożej ludzie obchodzić się będą z nami z pogardą; zobaczymy z tego rozmyślania: 1) że Chrystus uczy nas tego swoim przykładem; 2) że zasady wiary to potwierdzają. Następnie zrobimy postanowienie: 1) znosić w milczeniu złe obchodzenie się z nami a nawet pogardę; 2) przytłumiać wszelkie uczucia miłości własnej obrażonej i wszelkie wymagania i prosić Boga o łaskę, abyśmy nie zważali na te małostki. Naszą wiązanką duchową będzie ósme błogosławieństwo, zawarte w tych słowach: „Błogosławieni, jesteście, gdy mówić będą wszystko złe przeciwko wam”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Dzieciątku Jezus wzgardzonemu od ludzi, złożonemu w stajence od pierwszego dnia swego narodzenia, potem prześladowanemu i zmuszonemu do ucieczki. W życiu i przy śmierci doznaje Jezus najprzykrzejszego obejścia, nawet od tych, którym czynił dobrze; od czasu śmierci swojej ponosi tyle zniewag w Przenajświętszym Sakramencie! O mój Jezu, jak się obchodzą z Tobą w tym Sakramencie miłości! Oddajmy Mu najgłębszą cześć w tym Jego poniżeniu.

PUNKT PIERWSZY.

Jezus uczy nas przykładem swoim, jak mamy się cieszyć, kiedy z dopuszczenia Opatrzności Bożej ludzie pogardzać nami będą.

Godnym uwagi jest to, że Ewangelia przedstawia nam Jezusa Chrystusa unikającego chwały, a szukającego zawstydzenia, pragnącego wzgardy, tak jak inni pragną zaszczytów i sławy. W dzieciństwie swoim oprócz pastuszków, królów, Maryi i Józefa, wszyscy obchodzą się z Nim, jak z najpospolitszym dzieckiem. Kiedy był już starszym, uważano Go jako ubogiego rzemieślnika, nie umiejącego jeszcze swego rzemiosła; później jako syna cieśli, nieposiadającego żadnej nauki ani w rzeczach ludzkich, ani w Boskich. Cóż lepszego my jesteśmy, że chcemy lepiej być uważani od Boga? Jeżeli jesteśmy chrześcijanami, chwałą jest dla nas być podobnymi do Jezusa Chrystusa, żyć według Jego ducha, naśladować Jego życie, miłować to, co On miłował, nienawidzić tego, czego On nienawidził. Jako ludzie grzeszni, powinniśmy uważać za rzecz słuszną, aby nam oddano sprawiedliwość, to jest aby nami gardzono i za nic nas miano. Jeżeli uważamy się za pielgrzymów na tym świecie, nie powinniśmy przywiązywać żadnej wagi do opinii ludzi, których życie prędko przemija, a których nagana albo pochwała nie wpływa na nasze zbawienie: jeżeli nas ganią i nami gardzą, nie jesteśmy przeto mniej warci; jeżeli nas chwalą albo cenią, nie przydaje nam to wartości. Nie dosyć powiedziałem: jeżeli nami gardzą, mamy sposobność drogocenną do ćwiczenia się w pokorze; a jeżeli nas chwalą, grozi nam niebezpieczeństwo pychy. Dlatego Święci radowali się ze swoich niedoskonałości i mimowolnych błędów, które im się zdarzało popełniać, uważając to za zysk dla swojej pokory, a bali się pochwał, które by mogły pobudzić ich do pychy.

PUNKT DRUGI.

Zasady wiary uczą nas, żeśmy powinni cieszyć się, kiedy się z nami źle obchodzą, albo nami gardzą, z dopuszczenia Opatrzności Bożej.

Opatrzność taki ustanowiła porządek: jeżeli w tym życiu starać się będziemy o chwałę, to w przyszłym życiu czeka nas zawstydzenie; jeżeli zaś z miłości dla Jezusa Chrystusa, przyjmiemy na tym świecie wzgardę i lekceważenie, w niebie za to otrzymamy obfitą chwałę. Ta zasada jest stanowcza. Trudno znaleźć cnotę, mogącą się pogodzić z przeciwnym usposobieniem, albo nie mającą do niego wstrętu. Wiara uczy nas, że człowiek w gruncie jest nicością i grzechem i dlatego zasługuje na wzgardę. Pobożność wymaga, aby wszystko korzyło się przed Bogiem, który sam tylko jest wielkim. Miłość Boga nakazuje, abyśmy Jemu tylko samemu oddawali cześć i Jego tylko miłowali, a sobie zostawiali jedynie zawstydzenie. Miłość bliźniego nie mogłaby istnieć, gdybyśmy nie chcieli znosić od drugich obelg, wzgardy, krzywd a nawet potwarzy i zniewag; to wymaga koniecznie zamiłowania upokorzeń. Łagodność nie da się pogodzić z obraźliwością i przykrym obejściem względem drugich. Cierpliwość niemożliwa jest dla tego, kto nie lubi być lekceważonym. Cnota pokuty wymaga, abyśmy gardzili sobą i mocno byli przekonani, że zasługujemy, aby nami drudzy gardzili. A pomimo tego, tak łatwo się obrażamy, tak skłonni jesteśmy do gniewu, kiedy nam kto uchybi! Przyznajmy się do winy i poprawmy się.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[i] – Ewang. św. Mateusza, V, 12.