Poniedziałek Drugiego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 13 kwietnia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś zastanowimy się nad pierwszą przeszkodą do osiągnięcia pokoju wewnętrznego, to jest nad zbytnim pośpiechem: 1) w pragnieniach; 2) w czynnościach. Następnie zrobimy postanowienie: 1) miarkować i powściągać nasze pragnienia ; 2) wszystko robić poważnie i bez pośpiechu. Naszą wiązanką duchową będzie to przysłowie dobrze znane: Dosyć będzie prędko, jak będzie dobrze.
Przygotowanie drugie. Oddajmy cześć Bogu, używającemu od wieków pokoju, wśród niezliczonych czynności i dającemu ten pokój w udziale wszystkim swoim świętym. Bo pokój jest prawdziwym dobrem, którym się cieszą w niebie błogosławieni. Wychwalajmy Boga i Świętych Jego i prośmy Go o łaskę, abyśmy mogli pozbyć się zbytecznej skwapliwości, która jest największą przeszkodą do nabycia pokoju.
PUNKT PIERWSZY.
Zbyt żywe pragnienia są przeszkodą do nabycia wewnętrznego pokoju.
Jesteśmy skłonni do starania się chciwie o to, co nam obiecuje jakąś przyjemność, choćby to było tylko zaspokojenie ciekawości. To wypływa z naszej natury, która czuje, że jest stworzona do nieskończonego szczęścia, a chociaż wie, że go nigdzie nie znajdzie na tej ziemi, jednakże tu go szuka niekiedy. Stąd powstają zbyt żywe pragnienia, a jeżeli nie powstrzymamy tych gwałtownych poruszeń zaraz w początkach, serce daje się uwieść, przywiązuje się, miesza i traci pokój. Te pragnienia zaślepiają duszę i bardzo wiele złego jej robią; one sprawiają, że dusza zapomina o Bogu i nie rządzi się duchem wiary. Dusza, w tym stanie, przyzwyczaja się szukać samej siebie we wszystkim i o tym tylko myśli, aby siebie zadowolić. Obawa zawodu trapi ją i dręczy; a jeżeli w samej rzeczy nie osiągnie tego, co chciała, szemrze, gniewa się, wybucha w słowach, staje się ciężarem sobie samej i drugich. Dlatego to w Piśmie Świętym znajdujemy tę modlitwę: Panie, oddal ode mnie wszelkie pragnienie; a Dawid prosi Boga, mówiąc: „Nie wydawaj mnie Panie, przeciw woli mojej, grzesznikowi”[1]. Dlatego to Święci radzą, aby nigdy nie robić natychmiast tego, czego zbyt gwałtownie pragniemy, ale czekać, aż wzruszenie przejdzie, aż pokój i zimna krew wrócą; wtedy trzeba rozważyć, czy pragnienie jest dobre, czy nie milszym będzie Bogu, abyśmy się tego pragnienia wyrzekli; a nawet wtedy, kiedy poznamy, że pragnienie jest godziwe, nie czynić tego z powodu, że to nam dogadza, ale dlatego, że to się Bogu podoba. Święci twierdzą, że nie powinniśmy nigdy pragnąć czego innego, tylko tego, co Bóg nam daje; w pokusach, nie pragnąć pokoju, wśród zajęć spoczynku, wpośród ciemności światła, w czasie oschłości pociechy, w towarzystwie samotności, w samotności towarzystwa. Nawet pragnienia najlepszych rzeczy przestają być dobre, jeżeli nie są powściągane i nie mają na celu spełnienia woli Bożej. Dlatego to święty Franciszek Salezy wyrzekł te słowa pełne pociechy: Bardzo mało rzeczy pragnę; a to mało, którego pragnę, pragnę bardzo mało; gdybym mógł się drugi raz narodzić, nie chciałbym mieć ani jednego pragnienia. Święty Alojzy Gonzaga mówił: Odrzucam nie tylko pragnienie rzeczy obojętnych, ale nawet pragnienie rzeczy świętych, jeżeli ono jest zbyt żywe. Zastanówmy się przed Bogiem, czy staramy się wypełniać te przepisy.
PUNKT DRUGI.
Zbytni pośpiech w działaniu jest także przeszkodą do wewnętrznego pokoju.
Aby mieć pokój, trzeba wszystko robić z prostotą i umiarkowaniem; nic nie czynić namiętnie, ale zachować jednostajność umysłu, powściągając silnie żywość i skwapliwość natury i gwałtowne poruszenia serca, które nad sobą nie panuje. Są pewne umysły, do których liczby my i może należymy, nieumiejące nic robić poważnie i spokojnie, które zawsze biegną, a nie umieją chodzić. Troszczą się przed rozpoczęciem sprawy, wyprzedzają myślą czas działania, przeciwnie temu, co radzi Mędrzec: „Dla każdej sprawy jest czas odpowiedni”[2] i nie idą za przykładem Jezusa, który mówił: „Jeszcze nie przyszła godzina moja”[3]. On tej godziny nie przyspieszał, ani jej nie opóźniał; oczekiwał jej spokojnie. Osoby gwałtowne w działaniu, zaledwie rozpoczną jaką rzecz, już by chciały ją jak najprędzej skończyć; spieszą się, kwapią, bez względu na przysłowie : Dosyć będzie prędko, jak będzie dobrze. W takim razie już nie mamy względu na Boga, albo szukając Boga, szukamy i siebie, stawiając się obok Niego; wtedy dusza się rozprasza, oddając się zupełnie czynności zewnętrznej, niekiedy nawet powstaje stąd zgorszenie, z powodu niezachowania przepisów miłości bliźniego. Napotykamy przeszkody, o które się rozbijamy; mieszamy się i niecierpliwimy. Ten stan duszy swojej opłakiwał święty Bernard, kiedy mówił: Nic nie ma spokojnego we mnie. Szczęśliwy, kto umie powściągać swoją żywość, zawsze być panem siebie! Czy tak postępujemy?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Psalm CXXXIX, 9.
[2] – Eklezjastes. VIII, 6.
[3] – Ewang. św. Jana, II, 4

