Pierwszy wtorek po Bożym Narodzeniu – dzień 30 grudnia 2025 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy o pastuszkach przy żłóbku i zastanowimy się nad tym: 1) że Jezus Chrystus powołał ich do żłóbka; 2) w jaki sposób oni odpowiedzieli temu powołaniu. Potem zrobimy postanowienie: 1) cenić więcej niż dotąd ubóstwo, prostotę i obowiązki naszego stanu; 2) modlić się z większym uszanowaniem i z większą miłością: 3) odpowiadać niezwłocznie natchnieniom łaski. Wiązanką duchową będą dla nas te słowa pastuszków: „Pójdźmy do Betlejem, a oglądajmy to Sławo, które się stało, które nam Pan pokazał”.[1]
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi w żłóbku, otoczonemu pastuszkami, którzy upadając do nóg Jego, składają Mu hołdy. Złączmy nasze serca z ich sercami i wyraźmy temu Bogu Wcielonemu naszą wdzięczność i miłość.
PUNKT PIERWSZY.
Jezus Chrystus powołuje pastuszków do żłóbka.
Tu przedstawiają się nam dwa pytania: Dlaczego i jak Jezus Chrystus ich powołał? Pytanie pierwsze: Dlaczego? 1) bo ci pastuszkowie są ubodzy: Zbawiciel chce pokazać, jak mało ceni bogactwa i wielkość, które się zwykle nabywają podłością i niesprawiedliwością, pobudzają do pychy i chciwości; chciał pokazać, że wyżej ceni ubóstwo, jako więcej sprzyjające pokorze, umartwieniu, cichości i wszystkim cnotom; 2) bo w pastuszkach widział dusze proste i prawe: a takie dusze są Mu drogie; 3) ponieważ pastuszkowie byli ludźmi pracowitymi, którzy nie poprzestając na pracy w dzień, czuwają i w nocy, chociaż ten czas jest przeznaczony na spoczynek: Bóg nie cierpi próżniaków, marnujących czas; 4) ponieważ pastuszkowie pilnie spełniali obowiązki swego stanu: Bóg chce, aby każdy człowiek na ziemi wypełniał to, do czego jest powołany. Zastanówmy się nad sobą, czy posiadamy te cnoty, przez które pastuszkowie zasłużyli na takie szczęście: czy jesteśmy ubodzy w duchu, zupełnie oderwani od dóbr ziemskich? czy mamy prostotę i prawość, starając się jedynie podobać Bogu? czy mamy zamiłowanie do pracy i czy nie tracimy czasu? czy wypełniamy gorliwie nasze obowiązki i czy czuwamy nad tymi, których Bóg opiece naszej powierzył? Drugie pytanie: W jaki sposób Jezus Chrystus powołał pastuszków? Naprzód otoczeni zostali wielką światłością, która ich przejęła bojaźnią, bo głęboka cześć dla majestatu Bożego, napełniając duszę bojaźnią, jest zwykle początkiem działania Bożego w tejże. Po bojaźni nastąpiła radość: Nie bójcie się, rzekł do nich Anioł; bo oto oznajmiam wam wesele wielkie: narodził się wam dziś Zbawiciel”[2]. Każda inna radość byłaby próżną; ale przyjście tak dobrego Zbawcy jest przedmiotem świętej radości. Czy mamy taką bojaźń Bożą i taką radość w Bogu?
PUNKT DRUGI.
W jaki sposób pastuszkowie odpowiedzieli na wezwanie Jezusa.
Odpowiedzieli z pospiechem. Zaledwie Anioł oznajmił im dobrą wieść, zawołali: „Pójdźmy do Betleem a oglądajmy to Słowo, które się stało”[3]. Zostawili swoje trzody; pospieszyli natychmiast, pomimo tego, że była noc. Dlaczego my nie jesteśmy tak skorzy do wypełniania natchnień łaski, które jak posłowie niebiańscy, wzywają nas do Jezusa Chrystusa! Czy przez ociąganie się nie przytłumiamy tych natchnień, które pozostają bez skutku? O! Boskie natchnienia wróćcie do mojej duszy, a będę was wierniej słuchał; dusza moja wzdycha do was: otwiera wam swe serce, gotowa przyjąć was ze czcią i miłością. Pastuszkowie, przybywszy do Betlejem, wchodzą do stajenki; kto może wyrazić ich wiarę i pobożność? W tym Dzieciątku tak poniżonym czczą Boga przedwiecznego; oddają cześć Jego pokorze, ubóstwu i umartwieniu; a te trzy cnoty wydają się im chwalebne i piękne, jako ozdoby Króla królów; ośmielają się złożyć Mu maleńkie dary, odpowiednie ich pokornemu stanowi; i wynurzają Mu uczucia wdzięczności i miłości, jakimi ich serca są napełnione. Złożywszy hołdy Dzieciątku, pastuszkowie wracają pełni radości, chwaląc i wysławiając Boga za wszystko, co widzieli i słyszeli. Tak i my powinniśmy czynić odchodząc od modlitwy i Komunii świętej, po Nawiedzeniu Najświętszego Sakramentu, po czytaniach duchowych, kazaniach i naukach. Z tych wszystkich ćwiczeń powinniśmy odnosić gorące pragnienie doskonalenia się w cnotach, w gorliwości o chwałę Bożą i głoszeniu Jego wielkości tak, jak to czynił św. Franciszek Ksawery, kiedy wołał: Kto mi to da, Boże mój, abym umarł dla Ciebie i abym mógł dać Cię poznać i pobudzić do miłości dla Ciebie ludzi wszystkich części świata?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Ew. św. Łukasza. II. 15.
[2] – Ew. św. Łukasza. II. 10.
[3] – Ew. św. Łukasza. II. 15.

