Piątek trzeciego tygodnia – 19 grudnia 2025 r.

Piątek trzeciego tygodnia Adwentu – 19 grudnia 2025 r.

Przygotowanie pierwsze.

            Dziś rozmyślać będziemy o życiu umartwionym Słowa Wcielonego w łonie swej Matki; zobaczymy, jak Zbawiciel, będąc w tym stanie, umartwia: 1. swoje zmysły; 2. swoją wolę; 3. pozbawia się wolności. Potem zrobimy postanowienie: 1. umartwiać nasze zmysły, szczególnie wzrok i język, nawet w rzeczach dozwolonych, abyśmy tym łatwiej potrafili umartwiać je w rzeczach zakazanych; 2. żyć według reguły i posłuszeństwa, nie dogadzając w niczym swoim zachciankom. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Apostoła: „[Jezus] Chrystus nie miał upodobania w sobie”[1].

 Przygotowanie drugie.

            Oddajmy cześć Słowu Wcielonemu w łonie Maryi; Zbawiciel poddaje się w tym stanie ogólnemu umartwieniu i zaczyna już prowadzić życie cierpień i ofiary, jakie ma wieść przez cały czas pobytu swego na tej ziemi. Wszystko w Nim jest umartwione: zmysły, wola i wolność. Złóżmy Mu dzięki za przykład, jaki nam daje i prośmy Go o łaskę, abyśmy mogli z niego korzystać.

PUNKT PIERWSZY,

Słowo Wcielone w łonie Maryi umartwia swoje zmysły.

            Oczy Jezusa pozbawione są widoku światła, język nie ma władzy mówienia, członki Jego są pozbawione ruchu. Przepędza dziewięć miesięcy w najgłębszej ciemności, mając całe ciało uwięzione. Inne dzieci nie mają jeszcze wtedy rozumu i nie czują przykrości tego położenia; ale Jezus miał rozum rozwinięty, czuł, że jest w więzach niewoli i ciemnościach, jakież to ciężkie umartwienie! jak ogólny brak wszystkiego! Z tym umartwieniem zmysłów, łączyły się cierpienia wewnętrzne umysłu i wyobraźni, które Mu przedstawiały śmierć bolesną i haniebną, którą miał ponieść i wieczną zgubę tylu dusz, które nie zechcą przyjąć zbawienia jakie im przyniósł; widział w myśli przyszłe cierpienia swojej Matki, udręczenia męczenników, łzy i prześladowania wszystkich Świętych. Wszystkie te boleści uciskały Jego duszę, a On znosił je z poddaniem. Jakiż nadmiar miłości Boga względem stworzeń! Ale zarazem jaki przykład dla nas! Jezus nie ma chwili wolnej od cierpienia, z miłości ku nam, a my nic nie chcemy cierpieć w służbie Jego, On umartwia swój wzrok, a my chcemy wszystko widzieć; On krzyżuje swe zmysły, a my sobie dogadzamy; On ponosi najcięższe udręczenia, a my oburzamy się na nasze cierpienia. Zawstydźmy się, że tak jesteśmy małoduszni, że nie chcemy nic cierpieć dla Boga, który dla nas tyle wycierpiał.

PUNKT DRUGI.

Słowo Wcielone w łonie Maryi umartwia swoją wolę.

            Jezus pozostaje przez dziewięć miesięcy w łonie Maryi, z posłuszeństwa dla Ojca swego: nie chce oznaczać czasu według swojej woli, ale wolę swoją zgadza z wolą Ojca swego, nie opóźniając się ani nie przyspieszając chwili swego narodzenia. Będąc odwieczną mądrością, Zbawiciel miał prawo sam sobą rządzić, ale wyrzekł się tego prawa i poddaje swą wolę pod posłuszeństwo. Posłusznym jest nie tylko woli Ojca swego, ale i woli swej Matki, która Go nosi, gdzie chce; posłuszny jest rozkazom cesarza rzymskiego, świętego Józefa, tym wszystkim, którym Maryja uległą była. To, co czyni w początkach życia swego, to czynić będzie do końca! prowadząc życie poddane posłuszeństwu, z posłuszeństwa poniesie śmierć. Nauczmy się stąd, nie brać woli naszej za prawidło swojego postępowania i przedsięwzięć naszych, ale chcieć tylko tego, co Bóg chce, chcieć z głębi serca, całkowicie, bez zastrzeżeń. Nauczmy się stąd rozporządzać naszym czasem, według upodobania Bożego, robiąc wszystko we właściwej porze, nie zajmując się doczesnymi sprawami w czasie przeznaczonym na modlitwę, nie poświęcając zabawom czasu, przeznaczonego na pracę, ani rozmowie czasu milczenia. O Panie, Ty jesteś Bogiem, a wyrzekasz się woli swojej; a ja, robak ziemski, chcę pełnić wolę własną: Ty podobasz sobie w posłuszeństwie, a ja chce rozkazywać. Jakież to zaślepienie z mojej strony!

PUNKT TRZECI.

Słowo Wcielone w łonie Maryi pozbawia się wolności.

            Słowo Wcielone nie tylko wyrzeka się własnej woli, ale nadto przyjmuje wszystkie słabości dziecinnego wieku i cierpi dobrowolnie niedołęstwo, które dzieci ponoszą z konieczności. Ten, który jednym słowem stworzył świat, staje się niemowlęciem, które słowa wyrzec nie może, abyśmy za Jego przykładem nauczyli się milczeć, nie skarżyć się i nie narzekać na niewygody; nie spierać się z drugimi, jakbyśmy zawsze mieli słuszność; ale ustępować pokornie, jako nie umiejący się bronić; powściągać język, szczególnie kiedy jesteśmy zbyt wzruszeni. Ten, który wszystkiemu daje ruch, nie może zrobić innego poruszenia tylko takie, jak zwykłe dziecię w łonie swej matki, abyśmy się nauczyli pozostawać cierpliwie nawet w bezczynności, kiedy słabość ciała do tego nas zmusza, jak nie mniej powściągać poruszenia zepsutej natury, czyniąc wszystko z posłuszeństwa i z natchnienia łaski. Wreszcie, Ten, który na łonie Ojca swego jest zupełnie niezależnym, zależy od Maryi co do swego życia, nie ma innego pokarmu tylko krew Jej serca, zanim zacznie się karmić mlekiem Jej piersi; zachowanie Jego życia od Niej jedynie zależało; sam nie może bronić swego słabego ciałka; najmniejsza nieostrożność Matki Jego może Go o śmierć przyprawić. O Boże, któryś się stał tak bezsilnym, tak zależnym, tak uległym, naucz mnie, jak mam powściągać ducha niezależności, pochodzącego z pychy, wolność języka, który nie umie milczeć kiedy potrzeba, i chęć czynienia tego, co mi się podoba.

            Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1]    –   Rzym. XV. 3.