Piątek Siódmego Tygodnia Wielkanocnego – Piątek przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 22 maja 2026 r.

Piątek Siódmego Tygodnia Wielkanocnego – Piątek przed zesłaniem Ducha Świętego  – dzień 22 maja 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy o darze bojaźni i poznamy: 1) jak doskonałym jest ten dar, o którym nie mamy dokładnego pojęcia; 2) jak nieszczęśliwi są ci, którzy tego daru nie mają. Następnie zrobimy postanowienie: 1) często prosić w ciągu dnia Ducha Świętego o dar bojaźni, który nas pobudzi do pełnienia wszystkich cnót; 2) zachować się z uszanowaniem na modlitwie, w kościele i wszędzie. Jako wiązankę duchową powtarzać będziemy te słowa Dawida: „Błogosławiony mąż, który się boi Pana”[1].

Przygotowanie drugie.

Stawmy się przed Bogiem w głębokim skupieniu; złóżmy Mu dzięki, że ubogacił Kościół darem bojaźni; prośmy Go o łaskę zrozumienia tego daru tak drogocennego.

PUNKT PIERWSZY.

Jak doskonałym jest dar bojaźni.

Bojaźń, jako jeden z siedmiu darów Ducha Świętego, nie ma nic wspólnego z bojaźnią, jakiej doznajemy na widok niebezpieczeństwa, ani z obawą grzechu, dręczącą duszę skrupulatną, ani nawet z bojaźnią chrześcijańską, którą wzbudza myśl o piekle. Bojaźń o której tu mówimy, jest przyjemna, rodzi ją w duszy miłość i uszanowanie dla Boga, którego oko zwrócone jest na nas. Dlatego właśnie, że kochamy Boga, lękamy się obrazić Go przez postępki, słowa, myśli, albo poruszenia serca, wiedząc, że wzrok Jego wszystko ogarnia; ta bojaźń pobudza nas do ostrożności w postępowaniu, do wykonywania wszystkiego jak najlepiej, do uwagi na wszystkie nasze sprawy. „Mądry, powiada Duch Święty, boi się i odstępuje od złego; głupi lekceważy i dufa sobie”[2]. Sama myśl, że jesteśmy w obecności Boga, przejmuje nas uszanowaniem dla tak wielkiego Majestatu, pobudza nas do czci pokornej i głębokiej dla Niego, tak dalece, że czując się niczym wobec Boga, nie śmiemy uczynić nic takiego, co by nie było świętym i doskonałym. Taka jest bojaźń jako dar Ducha Świętego; nie można wyrazić ile dobrego ona przynosi duszy. Utrzymuje ją we wzorowej czystości, budząc w niej najwyższy wstręt do najmniejszej obrazy Boga, obawę popełnienia najmniejszego grzechu, do tego stopnia, że dusza wołałaby tysiąc razy rzucić się w płonienie i cierpieć męki podobne do piekielnych, niż najlżejszy grzech popełnić. Ta bojaźń napełnia ją uszanowaniem podczas modlitwy, nie dopuszcza ospałości ani lenistwa i utrzymuje umysł w skupieniu. Bojaźń sprawia, że w miejscu świętym, zachowujemy postawę pełną uszanowania, skromność wzroku, milczenie ścisłe; wszędzie, tak w miejscu publicznym jak i w samotności, zachowujemy się ze wzorową skromnością, bo wszędzie pamiętamy o obecności Bożej. Wreszcie, dusza, mająca dar bojaźni ma w Bogu ufność, pełną mocy, jak mówi Duch Święty, a zarazem miłość wzrastającą coraz bardziej, w miarę jak lepiej czuje niezrównaną wielkość doskonałości Boskich. Osądźmy na tej podstawie, jak dar bojaźni jest doskonały i z jaką gorliwością powinniśmy o niego prosić w tym świętym czasie.

PUNKT DRUGI.

Dusza, niemająca daru bojaźni Bożej jest nieszczęśliwa.

Dusza, niemająca tego daru, jest bardzo nieszczęśliwa i znajduje się w niebezpieczeństwie utraty zbawienia. Nie powstrzymując się świętą bojaźnią, dogadza sobie we wszystkim, a wola własna i zachcianki są dla niej regułą. Nie ma ładu w całym jej życiu, ani rozkładu czasu; nie spełnia dokładnie swoich ćwiczeń pobożnych, a jeżeli je odprawia, to wśród tysiącznych roztargnień, nie zachowując nawet zewnętrznej pobożności, jaka im towarzyszyć powinna. Dusza, pozbawiona tego daru, zaniedbuje przepisy skromności, przyzwoitości i powagi w całym swym postępowaniu; jest lekkomyślna, nierozważna, gwałtowna i unosząca się, dając przez to dowód zupełnego braku zastanowienia. Nie stara się, aby uczynki jej miały nadnaturalną pobudkę, to jest, aby miały na celu Boga i tym sposobem traci całą z nich zasługę. Mówi i odpowiada z naturalnym pośpiechem; często mówi to, czego potem żałuje. Modli się bez miłości, bez uszanowania, bez uwagi na to, co mówi; tym sposobem, modlitwa, zamiast jej dopomóc do zbawienia, jest przyczyną jej zguby, bo się przemienia w grzech. Wreszcie, w całym swym postępowaniu, mało sobie waży małe błędy i niedbalstwa, które nie uważa za grzechy śmiertelne; są to smutne oznaki, cechujące oziębłość, to straszne zło, którym Bóg się brzydzi i które niepostrzeżenie prowadzi do grzechu śmiertelnego. Czy może być nieszczęśliwszy stan duszy? Ta uwaga powinna nas pobudzić do świątobliwego przepędzenia dni następnych, aby się dobrze przygotować na przyjście Ducha Świętego.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1]–  Psalm CXI, 1.

[2]–  Księga Przypowieści, XIV, 16.