Piątek Piętnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 17 lipca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dotąd zastanawialiśmy się nad czynnościami naszymi w ogólności, dziś rozważać będziemy: 1) jak ważną jest rzeczą mieć pewien rozkład, wskazujący dla każdego zajęcia właściwy czas i sposób; 2) w jaki sposób powinniśmy się trzymać tego rozkładu. Następnie postanowimy sobie: 1) zrobić sobie rozkład czasu, jeżeli go jeszcze nie mamy; 2) trzymać się go ściśle i z miłością, nawet w najdrobniejszych szczegółach.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który zawsze miał w sercu wyrytą najświętszą wolę Ojca swego, stosując do niej wszystkie swoje czynności, tak większe jak i mniejsze. Nigdy w niczym nie szedł za własną wolą; wola Ojca Jego była dla Niego prawem. Jak godnym miłości i uwielbienia jest Jezus, poddający się z uległością woli Ojca swego! Złóżmy Mu za to dzięki.
PUNKT PIERWSZY.
Ważną jest rzeczą trzymać się w życiu pewnego rozkładu.
Chrześcijanin, nie trzymający się pewnego rozkładu w swoich zajęciach, ulega zachceniem swej zmiennej woli albo okolicznościom, które miotają nim jak wicher. Nie ma ładu w zajęciach swoich; nie ma w nich pobudek pochodzących z wiary. Taki nie Bogu służy, ale sobie, idąc za swoją wolą i upodobaniem. Stąd wynika, że opuszcza ćwiczenia, skraca je albo spełnia niedbale; zaniedbuje swoje obowiązki, marnuje czas albo go źle używa. Inaczej się wszystko dzieje, kiedy kto trzyma się pewnego rozkładu. Reguła, kierująca wszystkim, pobudza duszę do skupienia i zwraca jej myśli do Boga; a porządek, który zachowuje w rzeczach zewnętrznych, jest objawem jej wewnętrznego stanu. Zawsze panuje nad sobą i wszystko robi dobrze, tak większe rzeczy, jak i mniejsze. Ponieważ każdy obowiązek ma swój wyznaczony czas, nie tylko nie opuszcza żadnego, ale spełnia go łatwością, bo ma już drogę wytkniętą; z większą doskonałością, bo posłuszeństwo podnosi i uszlachetnia wszystko, co czyni; z większą zasługą, bo spełnia z zaparciem się woli własnej; z większą wytrwałością bo reguła zapobiega wykroczeniom i wszystko utrzymuje w porządku. Wtedy dusza zajmuje się jedynie obecną sprawą, jej czas zawsze jest dobrze użyty i podołać może wielkiej pracy; czego człowiek żyjący bez ładu pojąć nie może. Kiedy widzimy tak liczne dzieła doktorów Kościoła albo innych pisarzy znakomitych, pytamy się siebie, jak oni mogli temu podołać; przyczyna tego jest ta, że się trzymali pewnego rozkładu czasu, a tym sposobem więcej go mieli. Kto ma ład w życiu i umie korzystać z każdej chwili, znajdzie czas na wszystko, mówił świątobliwy biskup de la Motte[1]. Reguła wpaja ducha porządku, a duch porządku pomaga do prędkiego załatwiania każdej sprawy. Zbadajmy co do tego nasze sumienie. Czy życie nasze nie jest bezładne: niekiedy próżniackie, jakbyśmy nie mieli nic do roboty: albo też pełne niepokoju i zamieszania, jakbyśmy nigdy nie byli w stanie podołać temu, co zrobić mamy; może najczęściej zajęci jesteśmy tym, cośmy w tej chwili robić nie powinni? Przyczyną tego jest albo brak rozkładu czasu, albo niestosowanie się do niego.
PUNKT DRUGI.
W jaki sposób trzeba robić rozkład czasu i trzymać się go.
Dobry rozkład czasu powinien być zastosowany do naszego położenia, aby żaden obowiązek naszego stanu na tym nie ucierpiał i nikt nie miał powodu na nas się uskarżać. Rozkład powinien obejmować plan dzienny, tygodniowy, miesięczny, roczny: powinien oznaczać czas na ćwiczenia pobożne, na uczęszczanie do Sakramentów świętych, na spełnianie obowiązków względem rodziny, na użycie każdej wolnej chwili, żeby nie tylko nikt nic przeciwko temu nie miał, ale żeby wszyscy zmuszeni byli podziwiać ład jaki stąd wypływa. Zrobiwszy rozkład zajęć, powinniśmy zachować nawet najmniejsze jego przepisy, tak jak i najważniejsze, z najczystszą intencją podobania się jedynie Bogu; powinniśmy być wytrwali i naginać naszą wolę; czynić wszystko z radością, znajdując pociechę w wyrzeczeniu się siebie dla Boga; spełniać nasze obowiązki pilnie, nie odkładając ich na później, z dokładnością, ale zarazem z roztropnością, która nakazuje chętnie odstąpić od zwykłego porządku, ile razy miłość bliźniego, przyzwoitość albo obowiązki stanu tego wymagają. Czy tak trzymamy się naszego rozkładu?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Pierre Lambert de La Motte (1624 -1679) był francuskim duchownym, biskupem i jednym z założycieli Misji Zagranicznych w Paryżu. Po ukończeniu studiów prawniczych i objęciu w 1646 r. stanowiska doradcy króla Francji w Rouen, Pierre Lambert postanowił zrezygnować z tej funkcji w 1654 r., aby zamieszkać w pustelni w Caen, miejscu wybieranym przez normandzkich mistyków. Wyświęcony na kapłana w 1655 r., otrzymał zadanie opieki nad ubogimi w Rouen. W 1658 roku wraz z François Pallu i Ignace’em Cotolendim został mianowany przez papieża Aleksandra VII biskupem i wikariuszem apostolskim Towarzystwa Misji w Kocinchinie. W 1663 roku otwarto seminarium Misji Zagranicznych.

