Piątek pierwszego tygodnia zwykłego – dzień 16 stycznia 2026 r.

Piątek pierwszego tygodnia zwykłego – dzień 16 stycznia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziecię Jezus w kolebce nie tylko uczy nas pokory w ogólności, ale nam wskazuje różne jej stopnie. Dziś zastanowimy się nad pierwszym stopniem pokory, który na tym polega: 1) aby mieć niskie o sobie mniemanie; 2) podobać sobie w tym pokornym o sobie mniemaniu. Zobaczymy, że Jezus uczy nas jednego i drugiego w sposób najdoskonalszy. Następnie zrobimy postanowienie: 1) dziękować Bogu za wszystko, co nas upokarza, nie tracąc przez to pokoju i nie trapiąc się tym; 2) uciekać się do Niego w naszej nędzy, ponieważ wiemy, że On opiekuje się tymi, którzy znając swoją nędzę, proszą Go o pomoc. Wiązanką duchową będą dla nas te słowa Dawida: „Będę podlejszym niźlim się stał i będę poniżonym w oczach moich”[1].

Przygotowanie drugie.

Przenieśmy się w duchu do kolebki Dzieciątka Jezus. Złóżmy Mu hołdy na uczczenie Jego pokory i prośmy Je o łaskę do jej nabycia.

PUNKT PIERWSZY.

Dziecię Jezus uczy nas, że powinniśmy mieć o sobie niskie wyobrażenie.

Pierwsza nauka, którą nam daje Jezus zstępując na ziemię, jest ta, żeśmy nie powinni cenić samych siebie, ale gardzić sobą. Stawszy się małym dzieciątkiem, jeszcze więcej się poniża sam w oczach własnych. Ta myśl, że człowieczeństwo Jego wyprowadzone jest z nicości, pobudza Jezusa do upokarzania się przed majestatem Ojca swego i do uważania się za nicość. O ileż więcej my powinniśmy się uniżać: bo nie tylko jesteśmy nicością, ale do tej nicości przydaliśmy grzechy; dla tej podwójnej przyczyny należy się nam zapomnienie, odrzucenie, zawstydzenie i wzgarda. Nieszczęsny, kto nie rozumie tej prawdy! Najpierwszy z aniołów w niebie zgubiony został dlatego, że się cenił i wynosił; Dawid przeciwnie dlatego, że zgrzeszywszy, upokorzył się, otrzymał miłosierdzie. Prawdziwa pokora polega na tym, abyśmy przyznali, że sami przez się jesteśmy niczym, że jako grzesznicy jesteśmy mniej niż nicość i abyśmy dlatego gardzili sobą, uważając się za nikczemnych w oczach własnych; bez pokory będziemy odrzuceni od Boga jako pyszni. Święty Wincenty a Paulo mówił o sobie: jestem potworem pełnym złości, gorszym od szatana, który mniej jak ja zasłużył na piekło. Panie, spraw, abym tak poznał siebie, jak święty Wincenty a Paulo, abym nienawidził siebie i sobą gardził i żebym zamiast uniewinniać moje błędy i wady, wyznał ze szczerością, że jestem nędznikiem.

PUNKT DRUGI.

Jezus uczy nas, abyśmy sobie podobali w pokornym o sobie myśleniu.

Podobam sobie, mówił święty Paweł, w mojej słabości i nędzy, bo wiem, że im więcej się uniżę przed Bogiem, tym więcej On się do mnie zbliży i tym więcej łask mi udzieli. Pycha ludzka zupełnie przeciwnie postępuje, dręczy się i zniechęca, widząc w sobie tyle nędzy, słabości i tak częste upadki; tak wiele złych skłonności, a tak mało rozumu, cnót i zasług. Aby nas uleczyć z tej pychy, Boskie Dzieciątko cieszy się, że jest upokorzone, za nic poczytane, że jest słabe i nieudolne. Maryja, Matka Jego, przejęta tymi samymi uczuciami, cieszy się, że jest ukrytą i nieznaną między wszystkimi dziewicami swego narodu, podoba sobie w tym poniżeniu, które Jej zjednało łaskawe wejrzenie Najwyższego. Bo w istocie Bóg spogląda z miłością na duszę, która podoba sobie w poniżeniu, na jakie zasługuje z powodu swej nędzy. Nigdy nie odmawia pomocy duszom pokornym; zlewa na nie swoje łaski dlatego, że żyją w prawdzie i tak Mu się podoba to usposobienie duszy, że pierwsze błogosławieństwo w Ewangelii pokornym ogłasza. Błogosławieni ci, którzy znając swoje ubóstwo, podłość i ogołocenie ze wszystkiego, przyjmują upokorzenie jako lekarstwo przeciw pysze. O tak, błogosławieni są tacy, bo się pozbywają pychy, będącej źródłem wszelkiego zła; a według zdania Świętych, pokora jest znakiem przeznaczenia do nieba.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  II. Królów, VI, 22.