Piątek III-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 13 marca 2026 r.

Piątek III-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 13 marca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy o nabożeństwie do pięciu ran Pana Jezusa, które Kościół nam podaje i zastanowimy się: 1) że słuszną jest rzeczą oddawać cześć najgłębszą ranom Jezusowym; 2) że największe łaski przywiązane są do tego nabożeństwa. Następnie postanowimy sobie: 1) często spoglądać z miłością w ciągu zajęć naszych na wizerunek Jezusa ukrzyżowanego, również w czasie pokus i utrapień, a szczególniej na ranę Jego boku; 2) zadać sobie jakieś umartwienie na cześć pięciu ran Chrystusowych. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Izajasza: „On zraniony został za nieprawości nasze”[1].

Przygotowanie drugie.

Upadnijmy na twarz przed krzyżem Zbawiciela i oddajmy hołdy czci, dziękczynienia i miłości ranom Jego nóg, Jego rąk, a przede wszystkim ranie Jego boku przenajświętszego. O jak te rany są godne czci, jak słuszną jest rzeczą, aby serca nasze rozpływały się z miłości na ich widok! O święte rany, nie mogę was uczcić tak, jakbym chciał; ale ofiaruję wam pobożne uczucia, przez które czciła was Maryja i Jan po zdjęciu z krzyża ciała Jezusa. Mam do tego prawo, ponieważ Maryja jest moją matką, a Jan moim bratem; ich zasługi należą do całej rodziny, mogę ich użyć na moją korzyść.

PUNKT PIERWSZY.

Słuszną jest rzeczą, abyśmy czcili rany Jezusowe.

Uważalibyśmy nie za człowieka, ale za potwora takiego syna, który by patrzył obojętnie, bez wzruszenia i współczucia, bez wdzięczności i miłości na rany, które by poniósł ojciec jego w celu uwolnienia go od największego nieszczęścia. Takim potworem i gorszym jeszcze byłby chrześcijanin, obojętny na rany Zbawiciela; bo Jezus Chrystus poniósł te święte rany, aby nas uwolnić od piekła, a otworzyć nam niebo; z tych ran, jak ze źródła, możemy czerpać łaski, moc i pociechę. „O duszo chrześcijańska, woła święty Bonawentura, jak możesz na widok tych ran powstrzymać twoje uniesienia? Najdobrotliwszy Jezus pozwala, aby nogi i ręce Jego zranione zostały, abyś ty mogła wejść w te rany, a ty nie korzystasz z tego; On pozwolił na otwarcie boku swego, aby ci dać serce swoje, a ty nie chcesz połączyć twego serca z Jego sercem? Co do mnie, mówi dalej ten Święty, ja w tych ranach najchętniej przebywam; tam uczynię sobie trzy mieszkania: jedno w ranach nóg Jezusa mego, drugie w ranach Jego rąk, trzecie w Jego przenajświętszym boku. To będzie miejsce mego spoczynku; tam będę czuwał, czytał i rozmawiał. O rany najdroższe, oczy mego serca będą zawsze na was zwrócone: w dzień od wschodu słońca aż do zachodu, w nocy ile razy sen uciekać będzie od mych powiek. Szczególnie przebywać będę w ranie przenajświętszego boku Jezusa, aby mówić do Jego serca i otrzymać od Niego to, czego potrzebować będę”. „O Jezu, mówi w tejże myśli święty Bernard, bok Twój został przebity na to, abyśmy mieli przystęp do Twego serca, abyś nam przez tę ranę widzialną objawił niewidzialną ranę Twojej miłości. Przyłożę do tej rany usta moje i pić z niej będę miód miłości i namaszczenie pociech niebieskich”. Czyżbyśmy mogli nazwać się dziećmi Świętych, gdybyśmy mając takie przykłady, nie mieli serdecznego nabożeństwa do świętych ran Jezusa?

PUNKT DRUGI.

Łaski przywiązane do nabożeństwa do pięciu ran Chrystusowych.

Dusza znajduje w tych ranach wszystko, co jest potrzebne albo pożyteczne do zbawienia. Nie znalazłem nigdzie, powiada święty Augustyn, skuteczniejszego lekarstwa na wszystkie cierpienia duszy. Jakiekolwiek byłyby choroby duszy, dodaje święty Bernard, pilne rozmyślanie o ranach Jezusowych będzie na nie uzdrawiającym lekarstwem. „Patrzeć będą na mnie, którego przebodli – mówi sam Jezus Chrystus – i płakać będą płaczem jako nad jednorodzonym”[2] Serce Jezusa jest oceanem, a rany są kanałami, przez które płyną wody łaski i miłosierdzia, powiada święty Bernard. W tych to ranach bierze początek żywa wiara; w nich ufność wzrasta, w nich szczególniej rozpala się miłość, jako u swego ogniska. Rozważając zbytek miłości, który te rany otworzył dla nas, nędznych stworzeń i niegodnych grzeszników, serce zapala się ogniem miłości i nią tylko żyje. Dlatego to święty Augustyn nazywał te święte rany schronieniem swoim wśród utrapień, ucieczką wśród przeciwności, lekarstwem w chorobach duszy: w ranach Zbawiciela czerpał święty Tomasz z Akwinu swoją naukę; św. Franciszek z Asyżu, rozważając te rany, stał się przez seraficzną miłość cudownym podobieństwem Jezusa ukrzyżowanego; w tych ranach czerpał święty Bonawentura tego ducha pobożności, który w jego pismach się odbija: ten godny syn świętego Franciszka tak często całował nogi wizerunku Jezusa ukrzyżowanego, że zostawił na nich ślady; i nie przestał zachęcać wiernych, aby sami zakosztowali niewymownej radości i namaszczenia, jakie daje nabożeństwo do tych ran najświętszych. Jeżeli nie możesz, powiada autor Naśladowania Jezusa Chrystusa, wznieść się do wysokiej kontemplacji, pozostań pokornie w ranach Zbawiciela; w nich znajdziesz moc i pociechę. Czy takie jest nasze usposobienie?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Izajasz, LIII, 5.

[2] –  Zachariasz, XII, 10.