Piątek Dziewiętnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 14 sierpnia 2026 r.

Piątek Dziewiętnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 14 sierpnia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy jedenasty powód, dla którego powinniśmy być pokorni: to jest, że pokora jest fundamentem i strażniczką wszystkich cnót. Potem postanowimy sobie: 1) starannie czuwać nad sobą, aby nie dać do serca przystępu miłości własnej i ustawicznie utrzymywać się w pokorze; 2) opierać się pokusom miłości własnej, czyniąc akty następne albo tym podobne: „Boże, zlituj się nade mną, bo jestem pyszny; Tobie chwała, mnie zawstydzenie i wzgarda”. Naszą wiązanką duchowną będą słowa świętego Bernarda: „Pokora jest podstawą i strażniczką cnót”.

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który widząc, jak Jego Ojciec niebieski miłuje pokorę, zstępuje na ziemię, aby się upokorzyć, staje się podobnym nam człowiekiem, ukrywa swoje bóstwo i wszystkie swoje doskonałości i przyjmuje słabości nasze. Złóżmy hołd Zbawicielowi naszemu, tak upokorzonemu, dla oddania chwały Bogu i dla dania nam przykładu, tak potrzebnego dla naszej pychy.

PUNKT PIERWSZY.

Pokora jest podstawą wszystkich cnót.

Jeżeli mnie zapytacie, powiada święty Augustyn, jaka cnota najpotrzebniejszą jest dla chrześcijanina, odpowiem: pokora; a jaka jest druga i trzecia? zawsze odpowiem: pokora. Pokora jest najlepszym usposobieniem do dobrego wykonywania wszystkich spraw: do modlitwy, do przyjmowania Komunii świętej, do stosunków z bliźnim, do zwyciężenia pokus i do pokonania naszych namiętności. Miłość własna zawsze prowadzi do grzechu albo do cnót fałszywych i bez żadnej zasługi, jak były cnoty filozofów pogańskich, ukrywających pod pozorem cnót nędzne samolubstwo, we wszystkim szukające siebie, a przez to niemające żadnej zasługi przed Bogiem; w tych pozornych cnotach jest dążność grzeszna, która wszystko czyni nie z pobudki wiary i łaski, ale jedynie w zamiarach doczesnych. Pokora przeciwnie jest prawdziwym siedliskiem cnoty, zarodkiem chwały, cechą wybranych; ona daje nam życie nadnaturalne i wszystkie cnoty na niej się opierają, jak na fundamencie.

  1. Pokora jest podstawą wiary. Dusza pokorna z łatwością wierzy, bo nie ufa swemu własnemu rozumowi; cieszy się, że może upokorzyć swoją zarozumiałość przed nauką, jaką jej wiara podaje i rozszerzyć swą wiedzę przez światło, jakie Bóg jej udziela.
  2. Pokora wzmacnia nadzieję. Dusza nieposiadająca pokory, liczy na siebie i nie pokłada ufności w Bogu. Dusza pokorna przeciwnie, znajduje szczęście w ufności jaką ma w Bogu, bo nie licząc na siebie, z radością oddaje się Bogu, który nigdy nie opuszcza tych, co w Nim nadzieję pokładają.
  3. Miłość gruntuje się na pokorze. Dusza pokorna kocha Boga z całego serca, bo im więcej poznaje swoją nędzę, tym więcej się cieszy, widząc, że miłosierdzie Boże przewyższa jej nędzę; im niższą się czuje, tym bardziej pobudza się do miłowania Boga tak wielkiego, zniżającego się do niej; im bardziej czuje, że jest niegodną miłości Boga tak świętego, tym Go więcej kocha i garnie się do Niego. Dusza pokorna również łatwo przejmuje się miłością bliźniego, do tego stopnia, że gotowa jest wszystko znosić od drugich, a nikomu przykrości nie robić, bo każdego ceni wyżej od siebie.
  4. Zgadzanie się z wolą Bożą, które jest streszczeniem wszystkich cnót, polega na pokorze. Dusza pokorna poddaje się mężnie woli Bożej wśród największych doświadczeń, mówiąc sobie: Zasłużyłam na większe utrapienia przez moje grzechy; czym jest to, co cierpię, w porównaniu z piekłem, w którem zasłużyłam płonąć przez całą wieczność? Z tego poznajemy, że pokora jest podstawą wszystkich cnót. Czyśmy to dobrze pojęli?

PUNKT DRUGI.

Pokora jest strażniczką wszystkich cnót.

Pokora jest tym dla cnoty i zasługi, czym jest źródło dla strumienia, korzeń dla drzewa, fundament dla budynku. Na próżno staralibyśmy się o nabycie cnót i zasług, jeżeli pokora osłaniać i strzec ich nie będzie; jak tylko miłość własna albo upodobanie w nas samych znajdzie przystęp do naszego serca, zniknie wszelka zasługa, cnoty staną się występkami, a uczynki nasze będą jak owoce martwe, zasługujące na odrzucenie. Tak, jak strumień, oddzielony od swego źródła, przestaje płynąć, jak drzewo, odłączone od korzenia nie wydaje kwiatów ani owoców, jak budynek, odcięty od fundamentu, upada, tak samo każda cnota bez pokory, ginie, a wszystkie zasługi się tracą. Czyż to nie jest rzecz nader smutna? Pracowaliśmy wiele, wykonywaliśmy uczynki święte same przez się, mogliśmy zasłużyć na niebo, a oto wszystko rozpierzchło się jak proch na wiatr rzucony; tchnienie próżności wszystko rozwiało. Stąd powinniśmy wyprowadzić ten wniosek, że im więcej pełnimy dobrych uczynków, tym powinniśmy być pokorniejsi, z obawy aby pycha i próżność, chciwie karmiące się pochwałami, nie pozbawiły nas zasług z tego, co czynimy. O pokoro, strażniczko wszystkich cnót i zasług, jak zasługujesz, abyśmy cię cenili i starali się cię nabyć!

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.