Piątek Dwudziestego Trzeciego Tygodnia Zwykłego – dzień 11 września 2026 r.

Piątek Dwudziestego Trzeciego Tygodnia Zwykłego – dzień 11 września 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy o drugim skutku pokuty, to jest o nienawiści nas samych i przekonamy się: 1) że mamy obowiązek nienawidzić siebie; 2) że spełnienie tego obowiązku jest nader przyjemne i pocieszające. Potem postanówmy sobie: 1) wystrzegać się życia zmysłowego, wygodnego i przyjemnego, właściwego poganom; 2) nie czynić nic w ciągu dnia dla dogodzenia sobie, dla przyjemności albo dla uniknięcia przykrości i we wszystkim kierować się uczuciem obowiązku. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Ewangelii: „Kto miłuje duszę swą, straci ją; a kto nienawidzi duszy swojej na tym święcie, na życie wieczne zachowa ją”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, głoszącemu zasadę dotąd zupełnie nieznaną światu, że trzeba nienawidzić samego siebie; tę zasadę wypełnia sam najpierwszy, prowadząc życie surowe od przyjścia na świat aż do śmierci. Złóżmy Mu dzięki za tę naukę i za ten przykład; prośmy Go o łaskę, do jej zrozumienia i o męstwo do jej wykonania.

PUNKT PIERWSZY.

Obowiązkiem naszym jest nienawidzić siebie.

Aby to zrozumieć, wystarczy zastanowić się nad tym, czym jesteśmy skutkiem grzechu pierworodnego. Mamy w sobie zalążek zła, który nas nieustannie pobudza do grzechu; mamy namiętności, pociągające nas do tego, co jest zakazane, a odwodzące nas od tego, co jest zalecone. Z tym zalążkiem zła łączy się w nas gnuśność i miękkość, niemająca odwagi oprzeć się złym skłonnościom, a przeciwnie, chętnie im ulegająca. Widoczną jest zatem rzeczą, że chcąc się zbawić w tych warunkach, trzeba ciągłą toczyć walkę z nieprzyjacielem, którym jest nasza zepsuta natura; bo inaczej zginiemy. To znaczą te słowa Zbawiciela: „Kto miłuje duszę swą, straci ją; a kto nienawidzi duszy swojej na tym święcie, na życie wieczne zachowa ją”. Co to znaczy nienawidzić siebie? To znaczy, że tak jak w świecie, wbrew przepisom Kościoła, nie dają nieprzyjacielowi tego, czego on pragnie i właśnie dlatego, że pragnie jakiej rzeczy, nie chcą mu jej dać, tak samo trzeba odmawiać naturze tego, czego zmysłowość żąda; jak ludzie w świecie żyjący mają przyjemność sprzeciwiać się nieprzyjacielowi i usiłują go trapić, tak powinniśmy sprzeciwiać się naszemu ciału, nie pochlebiając mu nigdy i nie dogadzając, obchodząc się z nim surowo, nie dopuszczając żadnej gnuśności ani miękkości; jak nie ufamy nieprzyjacielowi, który nas może zgubić, tak nie powinniśmy dowierzać naszej złej naturze, która zawsze gotowa jest iść za radą szatana, czyhającego na naszą zgubę; wreszcie, jak staramy się osłabić i pognębić nieprzyjaciela, tak trzeba osłabić i przygnębić ciało, odejmując mu przyjemności zmysłowych i to tylko mu dając, bez czego się obejść nie może. Zbadajmy w tym względzie nasze sumienie: czy prawdziwie nienawidzimy nasze ciało, czy mu odmawiamy tego, co pragnie? Czy każemy mu znosić to, co mu się nie podoba i czy bolejemy nad tym, że musimy mu dać to, czego potrzebuje? Wreszcie, czy obchodzimy się z sobą jak z nieprzyjacielem, nad którym czuwać trzeba, któremu nie można ufać i czy cieszymy się, jak nie mamy dobrego pożywienia, mieszkania, odzienia, jak nami gardzą, jak nas używają do zajęć niskich?

PUNKT DRUGI.

Nienawidzić siebie jest rzeczą nader przyjemną i pocieszającą.

Walka z samym sobą przynosi trzy wielkie korzyści, które napełniają duszę słodyczą i pociechą:

1-sza korzyść jest zwycięstwo nad namiętnościami, co stanowi niewymowne szczęście, bo namiętności czynią człowieka nieszczęśliwym, sprawiają mu wyrzuty sumienia, poniżają go w jego własnych oczach, są dla niego powodem zamieszania i smutku.

2-ga korzyść to pokój wewnętrzny, radość dobrego sumienia; są to rozkoszne owoce, które przynosi walka z samym sobą, stosownie do tej zasady: Przez walkę osiąga się pokój.

3-cią korzyścią jest błoga nadzieja zbawienia: kto pochlebia swemu ciału, ten przygotowuje pastwę dla piekła, ten zaś, który swe ciało umartwia, przygotowuje mu chwalebne zmartwychwstanie; jest to stan błogosławionych, w którym ciało nasze nie będzie podlegać cierpieniom, nieśmiertelne, szybkie jak duchy, jasne jak słońce. Stąd wynika, że nienawidzić siebie, w znaczeniu ewangelicznym, to kochać siebie miłością prawdziwą, gruntowną, dobrze pojętą; a pochlebiać sobie, w znaczeniu światowym, jest to nienawidzić siebie prawdziwie, w sposób okrutny.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ewang. św. Jana, XII, 25.