Piątek Dwudziestego Szóstego Tygodnia Zwykłego – dzień 2 października 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy o trzecim skutku miłości Bożej, to jest o zgadzaniu się z wolą Bożą i poznamy: 1) na czym polega zgadzanie się z wolą Bożą; 2) że to zgadzanie się z wolą Bożą jest koniecznym następstwem miłości Boga. Potem postanowimy sobie: 1) zawsze przyjmować chętnie, co Bóg daje: stan, w jakim się znajdujemy, zdolności, jakie nam dał, położenie, w jakim nas postawił; 2) niczego nie pragnąć, o nic nie prosić, z niczego się nie wymawiać, ale we wszystkim szukać jedynie spełnienia woli Bożej. Naszą wiązanką duchową będzie trzecia prośba modlitwy Pańskiej: „Ojcze! bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który, od chwili przyjścia na świat, poddał się woli Ojca swego i uważał tę wolę jako jedyne prawidło swego postępowania. Uwielbiajmy to poddanie się ustawiczne Zbawiciela najdobrotliwszej i najświętszej woli Boga i prośmy Go, abyśmy ją zrozumieli i wypełniali.
PUNKT PIERWSZY.
Na czym polega doskonałe zgadzanie się z wolą Bożą.
Przez zgadzanie się z wolą Boga rozumiemy ścisłe zjednoczenie woli naszej z wolą Boga; przez to zjednoczenie dusza chce tego, co On chce i tak, jak On chce, gotowa chętnie i ze spokojem iść wszędzie, gdzie jej każe, przyjąć to, co jej daje i czynić wszystko, co od niej żąda. Dusza w tym usposobieniu, czyni wszystko z jednostajnym spokojem, nie miesza się, nie spieszy, aby prędzej skończyć pracę, nie opóźnia jej przez zniechęcenie lub wstręt, nie troszczy się o powodzenie, którego pragnie o tyle, o ile się to Bogu podoba, ani o niepowodzenie, na które z góry się zgadza, jeżeli Bóg tego chce. Nie przywiązuje się do żadnej rzeczy; obojętna jest na wszystko; nic nie wybiera, jednej rzeczy nad drugą nie przedkłada, niczego nie pragnie, tylko spełnienia woli Bożej, bo nie przywiązuje się do rzeczy, które Bóg daje, ale do woli Jego; a wola Boża ma taki powab, że nas pociąga i prowadzi wszędzie, gdzie chce. Ta święta obojętność nie jest bynajmniej nieczułością, ale przeciwnie jest najdoskonalszym aktem woli, przyjmującej to wszystko, czego Bóg chce, nie tylko w rzeczach należących do porządku naturalnego, jakimi są: zdrowie albo choroba, piękno albo brzydota, siła albo słabość, życie albo śmierć; nie tylko w rzeczach, należących do porządku społecznego, jakimi są: zaszczyty, bogactwa, godności; ale nadto w rzeczach duchowych, jak oto: w oschłościach albo w pociechach, w opuszczeniach i w trudnościach wewnętrznych, jak też we wszystkich wypadkach życia i codziennych zajęciach; tak dalece, że wszystko jej równą przyjemność sprawia, czy tą lub ową rzeczą się zajmuje i z radością powtarza to słynne zdanie świętego Franciszka Salezego: „Niczego nie pragnąć, o nic nie prosić, od niczego się nie wymawiać”. Zbadajmy siebie, jak wykonujemy tę cnotę.
PUNKT DRUGI.
Zgadzanie się z wolą Bożą jest koniecznym następstwem miłości Boga.
Niepodobna wyobrazić sobie serce, kochające Boga, a nie pragnące Mu się podobać. Nawet miłość ludzka, tak niedoskonała, największą znajduje rozkosz w zgadzaniu się z wolą osoby ukochanej. Dlatego to, w sercu kochającym Boga, nie ma innego pragnienia, tylko żeby się Mu podobać; jest to jedyna dążność jego w tym życiu, jedyny cel jego postępków i zamiarów. Dusza, kochająca Boga, mówi za Apostołem: „Panie, co chcesz, abym czynił”[1] albo z Psalmistą: „Bo cóż ja mam w niebie, albo czego chciałem na ziemi oprócz Ciebie ?”[2]. Kto czego innego pragnie, ten chce odebrać Bogu część swojej istoty, a ten podział oburza duszę, miłującą Boga; byłoby to kłaść wolę stworzenia w miejsce woli Stwórcy, a to się nie zgadza z miłością Bożą; byłoby to zapomnieniem tej prawdy, że Bóg wie lepiej od nas, co dla nas najlepsze, że nie ma nic mądrzejszego i doskonalszego jak wola Boża; a takie zapomnienie byłoby zniewagą dla miłości. Dlatego dusza, kochająca Boga, zawsze zachowuje jednostajność wśród najrozmaitszych wypadków. Choćby we wszystkim nastąpił przewrót, nie tylko wokoło niej ale i w niej, czy ją dotknie smutek, czy spotka radość, ona nie traci pokoju; czy doznaje pociechy czy goryczy, czy Bóg daje jej światło, czy zostawia ją w ciemności; czy ją słońce pali, czy rosa odświeża, ona zawsze ta sama; zwraca się ku Bogu i śpiewa hymn wiecznego poddania się Jego woli: „Ojcze, niech się dzieje Twoja wola tak na ziemi jak w niebie”. Ma upodobanie w samotności, kiedy Bóg ją w niej zostawia; ma upodobanie w rozmowie z ludźmi, jeżeli Bóg tego od niej żąda. Gotowa jest służyć Bogu w taki sposób, jaki Mu się podoba; a jeżeli się modli, nie pragnie niecierpliwie, aby być wysłuchaną; czeka spokojnie chwili przez Boga naznaczonej. Czy takie jest nasze usposobienie?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Dzieje Apost. IX, 6.
[2] – Psalm LXXII, 25.

