Piątek Dwudziestego Piątego Tygodnia Zwykłego – dzień 25 września 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś jeszcze rozmyślać będziemy o umartwieniu zmysłów, a w szczególności o umartwieniu: 1) smaku; 2) czucia. Następnie postanowimy sobie: 1) nie szukać w posiłku zadowolenia smaku, ale pełnić w tym wolę Boga, który chce nas żywić, ale nie zaleca nam szukać w jedzeniu przyjemności, wybierając to, co nam dogadza, a odrzucając to, co nam się nie podoba; 2) chętnie przyjmować cierpienia ciała, jakie nas dotykają i nigdy mu nie dogadzać ani nie starać się o sprawienie mu przyjemności. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Apostoła: „Karcę ciało moje i w niewolę podbijam, żebym (…) nie został odrzucony”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który nam daje piękny przykład umartwienia smaku i czucia. Aby nie dogadzać smakowi, odmawia sobie często pokarmu i napoju. Kiedy je albo pije, nie czyni tego nigdy dla przyjemności; a w czasie Męki swojej napawa się żółcią i octem. Jeszcze cudowniejszym okazuje się w umartwieniu czucia, bo w Męce swojej dopuszcza, aby wszystkie Jego członki od stóp do głowy, dotknięte były boleścią. Złóżmy Mu dzięki za te wzniosłe przykłady, zawstydzające nasze rozpieszczenie.
PUNKT PIERWSZY.
Umartwienie smaku.
Umartwienie smaku wymaga, abyśmy nie starali się o wyszukane pokarmy, o wytworny stół; Święci uważali to za podnietę do rozkoszy i zmysłowości. Nie powinniśmy przebierać w pokarmach, ale przyjmować to, co nam dają; jeżeli pokarmy dogadzają naszemu smakowi, dziękujmy Bogu, który tak łaskawie nas obdarza; jeżeli nam nie smakują, dziękujmy również Bogu, że nam daje sposobność umartwienia się, a jeżeli wybór od nas zależy, zostawmy drugim to, co lepsze. Umartwienie smaku na tym jeszcze polega, aby nie przywiązywać uwagi do dobrego przyrządzenia pokarmów i nie myśleć o jedzeniu poza godzinami posiłku. Nie godzi się duszy chrześcijańskiej myśleć i mówić o rzeczach tak niskich. Umartwienie smaku wymaga jeszcze, aby nie spożywać żadnego posiłku poza godzinami, na to przeznaczonymi, ani owocu ani przysmaków, które ludzie światowi tak lubią, a które dogadzają jedynie zmysłowości. Święci radzą, aby to co jest nieprzyjemne dla naszego smaku jeść i łykać powoli, aby tym sposobem uczcić gorycz, której Jezus Chrystus doznał, kiedy Mu na krzyżu podano żółć z octem.
PUNKT DRUGI.
Umartwienie czucia.
Zmysł czucia, znajdując się w całym ciele, jest przez to daleko niebezpieczniejszym, niż inne zmysły, powiada święty Jan Klimak; częstsze i liczniejsze rodzi pokusy, dlatego walka z nim jest ustawiczna. Z tego powodu Święci tak trapili swoje ciało przez umartwienia zewnętrzne, a szczególnie święty Paweł karcił ciało swoje i trzymał je w uległości, z obawy, aby nie został potępiony. Stosownie do tego i my powinniśmy unikać wszelkiego rozpieszczenia i dogadzania ciału. Powinniśmy chętnie albo przynajmniej, nie uskarżając się, cierpliwie znosić zimno, gorąco, wszystkie niewygody wynikające ze zmiany pór roku i powietrza i o tyle się ochraniać, o ile zdrowie tego wymaga, ale zawsze z umiarkowaniem, unikając rozpieszczenia. W takim samym duchu powinniśmy przyjmować choroby, kalectwa, wszystko, co sprawia ciału cierpienie, widząc w tym sposobność do okazania Bogu miłości, do ujarzmienia namiętności i do odpokutowania za grzechy. Wreszcie, nie powinniśmy poprzestać na cierpieniach, jakie nam Opatrzność zsyła, ale zadawać sobie dobrowolne, według zalecenia Apostoła, aby każdy chrześcijanin „krzyżował ciało swoje” dla uczczenia męki Zbawiciela i dopełnił w swoim ciele tego, czego brakuje Jego cierpieniom. Zbadajmy w tym względzie nasze sumienie: czy zachowujemy te przepisy?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – 1 Kor 9, 27.

