Piątek Dwudziestego Czwartego Tygodnia Zwykłego – dzień 18 września 2026 r.

Piątek Dwudziestego Czwartego Tygodnia Zwykłego – dzień 18 września 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy o umartwieniu umysłu i rozważać będziemy jego trzy główne usterki: 1) myśli niepożyteczne; 2) myśli obce; 3) zuchwały sąd o rzeczach. Następnie postanowimy sobie: 1) zajmować się wyłącznie sprawą obecną i wykonywać ją dla przypodobania się Bogu; 2) oddalać myśli niepożyteczne albo obce, jak tylko je spostrzeżemy; 3) nie ufać swemu własnemu zdaniu. Naszą wiązanką duchowną będą te słowa Naśladowania: „Zajmuj się tym, co czynisz”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Duchowi Świętemu, który mieszka w nas, aby rządzić naszymi uczynkami, słowami i myślami. Złóżmy dzięki temu Duchowi Bożemu, który chce nami kierować i prośmy Go o łaskę, abyśmy Mu byli posłuszni idąc za Jego światłem, a nie za błędnym światłem naszego rozumu.

PUNKT PIERWSZY.

Wystrzeganie się myśli niepożytecznych.

Myśli niepożyteczne czynią nas nieszczęśliwymi: przykrość, jakiej doznaliśmy; zniewaga, która nas spotkała; strata, którą ponieśliśmy, a która raz tylko nas dotknęła; myśl o tej przykrości, zniewadze lub stracie, trapić nas może będzie sto razy bez żadnego pożytku. Myśli niepożyteczne są jedną z największych przeszkód do naszego uświątobliwienia. Jedną z wyraźnych oznak oziębłości, powiada święty Bonawentura, jest nierozpoznanie zła, które wyrządzają duszy myśli niepożyteczne. Poddajemy się ciekawości, to jest chęci słyszenia nowin; dowiadujemy się o wszystkim i wszystko chcemy wiedzieć; ulegamy urojeniom wyobraźni, które rozpraszają duszę, napełniają ją mnóstwem myśli niedorzecznych, zajmują ją i niepokoją. Jest to mały światek, którego gwar bawi nas i rozprasza, w którym myśli snują się bezładnie, robią nam zamieszanie i niepokój, czynią nas niezdolnymi do modlitwy, do skupienia, do czuwania nad sobą: często się zdarza, że szatan, pod pozorem myśli niepożytecznych, poddaje nam myśli niebezpieczne, przeciwne miłości bliźniego i cnocie. Zapewne, że od nas nie zależy nie mieć nigdy myśli niepożytecznych, bo jesteśmy jak liść, którym wiatr miota; ale od nas zależy: 1) zmniejszyć zło przez wystrzeganie się lekkomyślności w postępowaniu, przez unikanie ciekawości, która chce wiedzieć to, co nam jest niepotrzebne, przez zaniechanie czytania niepożytecznego, przez większe czuwanie nad zmysłami i przez unikanie rozpraszających rozmów; 2) od nas zależy powstrzymywanie myśli próżnych, skoro tylko je spostrzeżemy, zwracanie się spokojne do Boga przez westchnienie, albo modlitwę strzelistą; 3) możemy zapobiec myślom niepożytecznym, naznaczając sobie w ciągu dnia pewien czas do zastanowienia się nad sobą i do skupienia; naśladując w tym ojca rodziny, który od czasu do czasu porzuca swoje zajęcia i wraca do domu dla przekonania się, czy każdy pełni swój obowiązek; potem powraca do swoich zajęć.

PUNKT DRUGI.

Wystrzeganie się myśli obcych.

Umysł w tym jeszcze często błądzi, że prawie nigdy nie zajmuje się wyłącznie czynnością obecną, ale myśli o tym, cośmy robili poprzednio, albo o tym, co później robić będziemy. Zapominamy o tym zdaniu Mędrca: Każda rzecz ma swój czas. Zapominamy przede wszystkim, jaki przykład Jezus Chrystus nam daje. Kiedy nalegano na Niego, aby zaczął nauczać publicznie, odpowiedział: „Jeszcze nie przyszła godzina moja”[2]. Nie przyspieszał jej ani nie opóźniał, czekał na nią spokojnie. Ten mądrze postępuje, kto się zajmuje jedynie sprawą obecną, jak gdyby potem nic nie miał do zrobienia. Do tego dochodzi się przez mocną wolę oddalania myśli niepotrzebnych, jak tylko je spostrzeżemy; ale prędzej jeszcze, przez czystość intencji, wolnej od wszelkiego przywiązania i od względu ludzkiego. Jeżeli chcesz zachować pokój wśród zajęć najliczniejszych i wymagających największej uwagi, miej we wszystkim na względzie jedynie spełnienie najświętszej woli Bożej, która jest zawsze najmądrzejsza i najsprawiedliwsza i nie przywiązuj się do żadnego zajęcia. Bądź zawsze wyższym nad to, co robisz, miej zawsze pod nogami rzeczy doczesne, a oczy miej zwrócone na rzeczy wieczne.

PUNKT TRZECI.

O wystrzeganiu się zuchwałych sadów.

Nasz własny sąd jest zarozumiały: zdaje nam się, że możemy wszystko rozbierać, o wszystkim sądzić i czynimy to z nadzwyczajną lekkomyślnością. Zdaje nam się, że nie potrzebujemy rad, nie prosimy o nie, a odrzucamy te, które nam dają, a jeżeli poddajemy nasze zdanie, to wpierw toczymy spór i mówimy jak święty Tomasz: „Jeżeli nie ujrzę,(…) nie uwierzę”[3]. Przywidzenia naszej wyobraźni bierzemy za rzeczywistość, a sąd nasz uważamy za wyrocznię i tak się przywiązujemy do swego zdania, że nikomu nie chcemy ustąpić; sprzeczamy się, upieramy, dopóki nam drudzy nie ustąpią. Wreszcie, rozprawiamy o wszystkim, jakbyśmy o wszystkim zdolni byli sądzić. Któż nie widzi, jak wielkie jest to zło, pochodzące z pychy i jak jest niebezpieczne dla naszego zbawienia.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  [przypis red. – Age quod agis – to łacińskie powiedzenie ma korzenie w starożytnym Rzymie, ale ogromną popularność zyskało w tradycji chrześcijańskiej i zakonnej jako wezwanie do uważności, pełnego skupienia na teraźniejszości i rzetelnego wykonywania swoich obowiązków. – Por. Naśladowanie III, 47.]

[2] –  Jan II, 4.

[3] –  Jan XX, 25.