Piątek drugiego tygodnia zwykłego – dzień 23 stycznia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Od kolebki Słowa Wcielonego przeniesiemy się do świątyni Jerozolimskiej, gdzie Dziecię-Jezus zostało zaniesione w czterdzieści dni po swoim narodzeniu; i rozważać będziemy: 1) ofiarę, jaką tam złożył Jezus z samego siebie Ojcu swemu; 2) z jak wielką uczynił to miłością. Potem zrobimy postanowienie: 1) korzystać z każdej sposobności, aby się umartwić i przezwyciężyć; 2) wszystko czynić w duchu miłości i ofiary. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Psalmisty: „Jam sługa Twój”[1].
Przygotowanie drugie.
Przenieśmy się w duchu do świątyni Jerozolimskiej; prośmy Najświętszą Pannę, aby nam pozwoliła, jak Symeonowi, wziąć na ręce swego ukochanego Syna; a przyciskając Go w duchu do piersi, oddajmy Mu hołdy czci i uwielbienia, wdzięczności i miłości.
PUNKT PIERWSZY.
Dziecię Jezus składa w świątyni siebie na ofiarę Ojcu swemu.
Jezus Chrystus, przyszedłszy na świat, rzekł Ojcu swemu, jak o tym wspominają Dawid i święty Paweł: „Ojcze mój, nie chcesz już ofiary i obiaty… całopalenia za grzech nie podobały się Tobie”…. ale „oto idę… abym uczynił Boże wolę Twoją”[2]. Ale ofiara ta uczyniona była w skrytości serca Jego. Teraz składa ją wobec wszystkich obecnych, uroczyście, w towarzystwie Maryi i Józefa, starca Symeona i prorokini Anny, którzy byli szczęśliwymi świadkami tej ofiary. Podczas kiedy Maryja swoimi przeczystymi rękoma ofiaruje Dziecię-Jezus Ojcu Jego, Jezus uniża się przed majestatem Boga; oddaje Mu cześć najwyższą, najgłębszy hołd; poświęca Mu całą swoją istotę, i składa siebie na ofiarę w imieniu całego stworzenia. O! jak wielką chwałę przyniosła ta ofiara Bogu, a jak wielką korzyść dla nas! Dzień ten przewidzianym był przed wiekami przez proroków, którzy witali go tymi słowy: „Raduj się wielce córko Syjon, wykrzykuj córko Jeruzalem: oto Król twój przyjdzie tobie sprawiedliwy i zbawiciel[3]. Jeszcze jedna mała chwila …. a przyjdzie pożądany wszem narodom i napełnię dom ten chwałą; większa będzie chwała domu tego ostatniego, niż pierwszego[4]. O Izraelu, przyjdzie do kościoła swego panujący, którego wy szukacie i Anioł przymierza, którego wy chcecie. Oto idzie[5]. A majestat Pański wszedł do kościoła, drogą bramy, która patrzała na wschód słońca…. a oto pełen był dom chwały pańskiej[6]. Widząc tę Boską ofiarę, każdy powinien uczuć w sercu, że ma obowiązek poświęcić się całkowicie Bogu i powiedzieć Mu w zjednoczeniu z Boską ofiarą Zbawiciela: Do Ciebie, Boże, chcę cały należeć: mienie moje, ciało, dusza, wszystko jest Twoim darem, wszystko należy do Ciebie, wszystko składam w Twoje ręce; już do siebie nie należę: powinienem zatem w niczym nie szukać siebie; nie mieć własnej woli, żadnego przywiązania ziemskiego, ani miłości własnej! Niech mnie postawią wysoko albo nisko, niech pamiętają o mnie, albo o mnie zapomną, niech mnie chwalą albo ganią, wszystko mi jest jedno! nie należę już do siebie, ale do Ciebie, mój Boże! Rozporządzaj więc mną, Panie, według swego upodobania, mną i każdą chwilą mego życia; nigdy uskarżać się nie będę; zawsze błogosławić będę wolę Twoją względem mnie: bo już do siebie nie należę.
PUNKT DRUGI.
Dziecię-Jezus z największą miłością składa tę ofiarę.
Dwa uczucia przywiodły Dziecię-Jezus do świątyni: miłość ku Bogu, Ojcu swemu i miłość ku ludziom swoim nowym braciom. Przywiodła Jezusa do świątyni miłość ku Bogu, bo chciał naprawić chwałę Jego i podnieść Jego cześć, która dotąd nie odpowiadała tak wielkiemu majestatowi. Przywiodła Go miłość ku ludziom, bo chciał ich wybawić od wiecznego potępienia i przywrócić im prawo do nieba, które utracili przez grzech. Tę dwoistą miłość miał zupełnie zaspokoić ten nieśmiertelny Król wieków na Kalwarii; ale za długo Mu było czekać: serce Jego nie może ścierpieć tej zwłoki. W czterdzieści dni po swoim narodzeniu każe się zanieść do świątyni. Dotychczas, zasługa z ofiary dzieci pierworodnych, prawem przepisanej, zależała od dobrego usposobienia rodziców dziecięcia, które nie mając jeszcze rozumu, nie mogło tej ofierze nadać żadnej wartości; ale z Panem Jezusem inaczej się dzieje. Z jaką miłością ofiaruje się Jezus Ojcu swemu, aby Mu przynieść chwałę, i z jaką miłością ku ludziom oddaje się na śmierć, aby ich zbawić! O tajemnico! ludzie, za których Jezus się ofiarowuje, nie zasługują zupełnie na tę miłość, nie warci są takowej. Oni tę miłość znieważyli i jeszcze znieważać będą; a pomimo to Jezus ich kocha i ofiarowuje się za nich; przewiduje, ile będzie musiał znieść upokorzeń, cierpień, strasznych boleści, aby ich zbawić. Jezus nie zważa na to; tak silna jest Jego miłość, że z wielką chęcią przyjmuje wszelkie przewidziane ofiary; podaje swą Przenajświętszą głowę, aby na nią włożono koronę z cierni; podaje swe ręce i nogi, aby je przebito gwoździami; całe swoje ciało przenajświętsze, aby je poszarpano i poraniono; oddaje duszę swą, aby ją nasycono wstydem i wzgardą, i serce swoje tak pełne miłości, aby je wskroś przebito i otwarto dla ludzi włócznią żołnierza. O Zbawco mój, jakże nas ukochałeś i jakie nam tego dajesz dowody w dzień Twego Ofiarowania! Jakież serce, rozważając to wszystko, nie rozpłynie sic z miłości? O! jak mnie przykładem Twoim uczysz, co może prawdziwa miłość, skoro ogarnie serce! Kto kocha Boga i braci swoich, ten zdolnym jest do największych ofiar. O miłości! rozpal serce moje, abym żył jedynie miłością. O miłości! ogarnij całą moją istotę, aby wszystkie uderzenia serca mego wyrażały miłość tylko samą!
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Psalm CXVIII. 125. Wydanie 1956 r. Oryg. (z 1599) r.: „Sługaciem ja Twój”
[2] – List do Żydów. X. 5. 6. 7.
[3] – Zacharyasz. IX. 9.
[4] – Aggeusz. II. 7. 8. 10.
[5] – Malachiasz. III. 1.
[6] – Ezechiel. XLIII. 4. 5.

