Piątek Czternastego Tygodnia Zwykłego – dzień 10 lipca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy o trzecim warunku, potrzebnym do doskonałości naszych spraw zwyczajnych, to jest o czystości intencji, która we wszystkim co czynimy powinna mieć jedynie na względzie podobanie się Bogu; poznamy: 1) że intencja czysta jest koniecznie potrzebna; 2) jakie są jej korzyści. Potem postanowimy sobie: 1) we wszystkim mieć na względzie Boga i spełniać Jego wolę z miłością i radością; 2) starannie odrzucać wszelką inną intencję, która by chciała wmieszać się do naszych uczynków. Naszą wiązanką duchową będą słowa świętego Pawła: „Wszystko cokolwiek czynicie w słowie albo w uczynku, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa Chrystusa, dziękując przez niego Bogu i Ojcu”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który wszystko czynił dla chwały Ojca swego i dla podobania się Jemu. Nigdy nie miał innego celu; do tego zmierzały wszystkie Jego myśli, słowa i uczynki. Na jaką cześć i uwielbienie zasługuje ta czystość intencji!
PUNKT PIERWSZY.
Czystość intencji jest koniecznie potrzebna.
To jest warunek zasadniczy i główny do dobrego spełniania naszych spraw. Czystość intencji jest tym dla każdego uczynku, czym dla budynku jest fundament, korzeń dla drzewa, dusza dla ciała; zniszcz fundament, a gmach cały runie, odetnij korzeń, a drzewo uschnie; ciało bez duszy jest trupem. To samo się dzieje z naszymi sprawami. Bez czystości intencji, wszystko co robimy, na nic się nie przyda; brakować będzie podstawy utrzymującej gmach; uczynki nasze będą jak uschłe gałęzie, w których sok ożywiający krążyć przestanie; będą to uczynki martwe; będzie im brakowało intencji, która jest ich duszą. Bóg mniej uważa na rodzaj spraw, jak raczej na intencję, z jaką je spełniamy. Ponieważ On jest naszym początkiem, jest również naszym ostatnim celem, do którego wszystko powinniśmy odnosić. Ponieważ wszystko odbieramy od Niego z powodu miłości, jaką ma dla nas, my również z miłości powinniśmy wszystko do Niego odnosić. Inaczej nie przyjmie spraw naszych, choćby to były heroiczne czyny; a gdybyśmy żądali od Niego nagrody za nie, słusznie by nam odpowiedział: Wynagradzam tylko to, co jest dla mnie uczynione; idźcie po nagrodę do tych, dla których pracowaliście. Nad tą prawdą należy się głęboko zastanowić! Wypełniamy może na pozór wszystkie nasze obowiązki i wykonujemy wiele dobrych uczynków; ale, jeżeli przez lekkomyślność lub nieuwagę, czynimy wszystko nie ze względu na Boga, ale tylko ze zwyczaju, idąc za własnym upodobaniem albo skłonnością, dla korzyści własnej, dla względu ludzkiego, przez próżność, z pobudki czysto naturalnej, dlatego, że to jest potrzebne, albo że przyzwoitość tego wymaga; wszystko to nie będzie miało żadnej wartości przed Bogiem. Jednakże, ze smutkiem przyznać musimy, że prawie całe nasze życie z takich się czynności składa. Szukam samego siebie i wszędzie siebie znajduję. Prawie nigdy tak o sobie nie zapominam, żebym tylko Boga samego miał na względzie. Niestety! czystość intencji niewiadoma jest często mnie samemu; a gdybym mógł widzieć, ile względów innych do niej się miesza, jakże byłbym zawstydzony! O mój Boże! czymże jest życie moje? życie bezowocne, czas stracony; jestem sługą niepożytecznym, o którym mówi Ewangelia, a może niewiernym i godnym kary.
PUNKT DRUGI.
Pożytki wypływające z czystej intencji.
Kto ma czystą intencję, ten wszystko dobrze czyni. Kiedy sobie powiemy z żywym uczuciem wiary: Dla Boga to robię, wyprowadzimy stąd wniosek, że trzeba abym to zrobił jak najdoskonalej; inaczej czynność moja niegodną jest Boga. Wykonywamy bardzo starannie robotę, przeznaczoną dla króla, lub możnych tego świata; i tym bardziej powinniśmy się starać o doskonałe wykonanie tego, co czynimy dla Boga. Przez czystość intencji zyskujemy niebo tanim kosztem. Ona sprawia, że czynności najpospolitsze, jak: posiłek, spoczynek, zasługują na niebo; aby się zbawić, dosyć jest, abym wszystkie sprawy wykonywał ze względu na Boga, z pragnieniem podobania się Jemu; nie ma czynności tak mało znaczącej, która by, odniesiona do Boga, nie zasługiwała na niebo. Jeżeli nie mam tyle talentów co inni, jeżeli nie mogę wykonywać świetnych dzieł, które oni spełniają, mogę jednak być tak wielkim przed Bogiem jak najwięksi Święci i nabyć te same zasługi; mogę przez prawość i czystość intencji tak podnieść moje najpokorniejsze sprawy, że prowadząc życie zwyczajne, przewyższę w zasłudze apostołów, jeżeli Bóg widzieć będzie w moim sercu większe pragnienie podobania się Mu; tak dalece jest rzeczą pewną, że całe piękno, cała zasługa, cała wielkość duszy jest wewnątrz. O mądrości i dobroci Opatrzności Boskiej! Jakże byłbym winnym, gdybym mając tak łatwy sposób wzbogacenia się na niebo, pozostał ubogim, ogołoconym ze wszelkiego duchownego dobra, gdybym z próżnymi rękoma stanął przed Tobą, mój Boże! Zastanówmy się nad sobą: czy nie działamy z pobudki pychy, dla ściągnięcia oklasków i szacunku świata; przez miłość własną, dla zadowolenia swej zmysłowości? Czy nie wykonujemy spraw naszych z pobudek czysto naturalnych, używając pokarmu dla tego, aby żyć; rozrywki dlatego, aby się zabawić? Czy nie działamy często bez żadnej intencji, ze zwyczaju, bez zastanowienia?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Do Kolos. III, 17.

