Piąta niedziela zwykła – dzień 8 lutego 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Powrócimy do rozmyślań o obowiązku służenia Bogu i zobaczymy: 1) że wszystkie stworzenia wzywają nas do obowiązku służenia Bogu; 2) że one podają nam do tego środki. Następnie postanowimy sobie: 1) nie szukać upodobania w stworzeniach, ale jedynie w Bogu, którego powinniśmy widzieć we wszystkim; 2) uważać wszystkie rzeczy i wszystkie wypadki tego życia jako szczeble, po których możemy się wznosić do Boga, wielbiąc i miłując Jego Opatrzność, mądrość, cierpliwość i dobroć. Naszą wiązanką duchową będą te słowa, które wymawiali Święci: Czy to przyniesie pożytek mojej duszy wobec Boga i wieczności.
Oddajmy cześć Stwórcy, który uczynił świat dla człowieka, a człowieka dla Boga. Błogosławmy ten Jego plan cudowny, łączący stworzenie ze Stwórcą i powtarzajmy w głębi serc naszych z głębokim uczuciem wdzięczności i miłości: Wszystko, co jest na świecie, istnieje dla mnie, a ja żyję tylko dla Boga.
PUNKT PIERWSZY.
Wszystkie stworzenia wzywają nas do służenia Bogu.
Wspaniałe niebo i przerażające piekło wzywają nas do tego: niebo przez nadzieję, że je osiągniemy; piekło przez bojaźń, abyśmy się tam nie dostali. Maryja i Święci zachęcają nas swoim przykładem do służenia Bogu. Sklepienie niebios, wznoszące się nad naszymi głowami, woła na nas tysiącem głosów: Ziemia jest niczym dla tych, którzy spoglądają wyżej! Zwracam następnie wzrok mój ku ziemi: i tu wszystkie stworzenia ziemskie wołają na mnie w sposób sobie właściwy: Nie zatrzymuj się na nas, wznieś serce i umysł do Tego, który nas stworzył. Ten dom, który zamieszkujesz, woła do Ciebie: Kochaj Boga, który ci dał kamienie na postawienie moich murów; te sprzęty, których używasz, mówią do ciebie: Kochaj Boga, który kazał ziemi rodzić drzewo, z którego jesteśmy zrobione. Odzienie, okrywające twoje ciało, mówi do ciebie: Kochaj Boga, który dostarczył na nas materiału. Pokarmy, którymi się żywisz, mówią: Kochaj Boga, który dla ciebie stworzył zwierzęta, jarzyny, owoce, którymi się posilasz. Słońce, oświecające cię w dzień; księżyc i gwiazdy, świecące w nocy; ogień, który cię ogrzewa; woda, która cię orzeźwia; powietrze, którym oddychasz; kwiaty, rozweselające wzrok i wydające miłą woń, wołają na ciebie: W górę serce! Wszystkie wypadki tego życia tak samo do nas przemawiają: jeżeli są według naszych życzeń, pobudzają nas do wdzięczności ku Bogu, który nimi tak pokierował. Jeżeli są przeciwne naszym pragnieniom, zachęcają nas, abyśmy z nich korzystali, ćwicząc się w poddaniu woli Bożej, w cierpliwości, w pokorze, w oderwaniu od rzeczy ziemskich, w pragnieniu nieba, w modlitwie, która jest największą pociechą strapionych, nabywając tym sposobem licznych zasług przez każdy akt cierpliwości i przydając przez zwycięstwo nad sobą samym większej ozdoby do korony, jaka nas czeka w niebie. Grzech nawet powinien podnosić nas do Boga przez pokorę pełną ufności, przez modlitwę tak gorącą, jaką była modlitwa celnika i przez mocne postanowienie poprawy na przyszłość. „Tym, którzy miłują Boga, wszystko dopomaga ku dobremu”[1] mówi święty Paweł, nawet grzechy, dodaje święty Augustyn; a my możemy dodać jeszcze: Nawet grzechy, które drudzy popełniają, bo one powinny nas pobudzać do wysławiania i do naśladowania cierpliwości Boga, Jego dobroci, miłosierdzia i do modlitwy za nawrócenie grzeszników. Czy rozumiemy ten głos stworzeń, zachęcający nas do kochania Boga i służenia Mu? Święci rozumieli go dobrze i korzystali z tego, aby się utrzymać w skupieniu i pobudzać do doskonałości.
PUNKT DRUGI.
Wszystkie stworzenia podają nam środki służenia Bogu.
Zapytajmy Świętych, aby nam odkryli tę tajemnicę. Wszystkie stworzenia były dla nich szczeblami, po których wznosili się do Boga, były to dla nich zwierciadła, które w ich oczach, oświeconych wiarą, odbijały doskonałości Boskie, jak ogniska miłości, przy których serca ich zapalały się coraz nowymi płomieniami miłości. Nie zatrzymując się nigdy na rzeczach stworzonych, przechodzili od nich do Boga, jako do początku i końca wszystkiego, co istnieje i tym sposobem postępowali codziennie coraz wyżej, z cnoty w cnotę. Naśladujmy ich przykład. Patrząc na niebo, wołajmy w sercu: Chwała niech będzie Bogu, którego odwieczne miłosierdzie uczyniło dla mnie te cuda! Patrząc na ziemię, na pola zasiane zbożem, na łąki, owoce i kwiaty, powtarzajmy ten sam okrzyk miłości: Niech będzie błogosławiony Bóg, pełen miłości, który uczynił dla mnie te wszystkie rzeczy! Widząc, co się dzieje na świecie, pobudzajmy się do umiłowania Opatrzności, która wszystkim kieruje w najmędrszych i najłaskawszych zamiarach względem swoich wybranych. Nawet widok grzechów, które ludzie popełniają, niech nas podnosi do miłości Boga, który tak cierpliwie znosi te zniewagi. Szczęśliwy ten, kogo wszystko podnosi do Boga; ale ten jest nieszczęśliwy, kto w stworzeniach zakłada cel swego życia, swą pociechę, szczęście swoje, a Boga uważa jako rzecz dodatkową w życiu. Taki człowiek nie rozumie przeznaczenia stworzeń i zamiast przez nie wznosić się do Boga, używa ich za narzędzie grzechu i potępienia, zajmując się nimi i przywiązując do nich swe serce. Czy i ja tego bezprawia się nie dopuszczam?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – List do Rzymian, VIII, 28.

