Rozmyślanie o świętym Tomaszu Apostole – rozmyślanie dodatkowe na dzień 21 grudnia 2025 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy: 1) jakie wrażenie sprawiły na świętym Tomaszu rany Jezusa Chrystusa; 2) jakie wrażenie te rany powinny sprawiać na nas. Następnie postanowimy sobie: 1) spoglądać często na wizerunek Jezusa ukrzyżowanego i z miłością całować Jego rany; 2) zachęcać się widokiem tych ran do pracy nad swoim udoskonaleniem. Naszą wiązanką duchową będą te słowa św. Tomasza: Pan mój i Bóg mój!
Przygotowanie drugie.
Podziwiajmy i uwielbiajmy nieskończoną dobroć Zbawcy, który ukazuje się umyślnie apostołom, aby pokazać świętemu Tomaszowi rany, które Jego Boskie ciało otrzymało przez przybicie do krzyża. O! jak ta miłość Boga dla zbawienia grzesznika zasługuje na nasze uwielbienie i miłość!
PUNKT PIERWSZY.
Jakie wrażenie zrobiły na świętym Tomaszu rany Jezusa Chrystusa.
Uleczyły jego niedowiarstwo. Upierał się, że nie uwierzy, dopóki nie dotknie się ran Zbawiciela. Jezus Chrystus stosuje się do jego słabości, ukazuje mu się wśród apostołów, pokazuje mu swoje rany i każę mu włożyć w nie palce. Patrz Tomaszu, patrz na te ręce, które uleczyły tylu chorych i tyle razy błogosławiły ludzi; jak są na wskroś przebite! Patrz na te nogi, które chodziły po morzu i tylekroć goniły za zbłąkanymi owcami; jak je gwoździe przebiły! Patrz na ten bok włócznią otwarty; na tę świątynię miłości i łaski! Zaledwie Tomasz dotknął się tych przenajświętszych ran, otworzyły się oczy jego i wyznał z wiarą i miłością, nie tylko, że Jezus Chrystus zmartwychwstał, ale nadto, że jest Bogiem, mówiąc te piękne słowa: Jesteś Panem i Bogiem moim! Rany Zbawiciela zapaliły w nim gorliwość. W boku przenajświętszym, w którym bije miłością Serce Jezusa, zaczerpnął gorącą miłość do Zbawiciela i do Jego Kościoła. Rany nóg dały mu cudowną szybkość, z jaką posunął swe zwycięstwa dalej niż inni apostołowie; rany rąk Zbawiciela napełniły go gorliwością do wykonywania dobrych uczynków, przynoszących zaszczyt jego apostolskiej pracy. Dlatego widzimy, jak nieustraszony udaje się wśród wielkich niebezpieczeństw, na opowiadanie Ewangelii: Partom, Medom, Persom, Scytom i dociera do najodleglejszych stron Indii. Pracą swoją i trudami, a jeszcze więcej przykładem swoim, okazującym męża Bożego, zmienia te wilki w baranki i pozyskuje je dla Jezusa Chrystusa. Rany Zbawiciela napełniły świętego Tomasza pragnieniem męczeństwa. Przejęty tym, co cierpiał jego Boski mistrz dla zbawienia ludzi, cieszy się, kiedy go wtrącają do więzienia, wrzucają do jamy, biją rózgami i kamienują; raduje się, że cierpi głód, pragnienie i trudy długich podróży. Pragnie jedynie tego, aby przy końcu swego apostolstwa, dostąpił męczeństwa dla miłości Zbawiciela. Wreszcie, dostąpił tego, czego pragnął. Przybywszy do miasta Kalaminy, w Indiach, został przez tamtejszego króla skazany na śmierć; i święty apostoł, przebity strzałami, oddał ducha Bogu, szczęśliwy, że ponosi rany dla Jezusa Chrystusa. Jakież to piękne posłannictwo! Rany Zbawiciela były dla świętego Tomasza żywymi źródłami łaski! Czym one były dotąd dla nas? Korzystajmy z nich odtąd.
PUNKT DRUGI.
Jakie wrażenie powinny sprawiać na nas rany Jezusa Chrystusa.
Jezus Chrystus chciał zachować w ciele swoim, nawet w niebie i w Przenajświętszym Sakramencie swe rany uwielbione, ażeby umacniać naszą wiarę, nadzieję i miłość. Rozważajmy te święte rany, przypatrujmy się im, całujmy je, a wiara nasza stanie się coraz żywszą, nadzieja coraz mocniejszą, miłość coraz gorętszą. Rany nóg nauczą nas, jak mamy iść wszędzie, gdzie nas obowiązek wezwie, gdzie jest co dobrego do spełnienia, gdzie strapieni potrzebują pociechy, grzesznicy nawrócenia, chorzy pomocy. Rany rąk nauczą nas mówić ze świętym Augustynem: „Panie, nie gardź dziełem rąk Twoich. Rany rąk Twoich wołają o łaskę i miłosierdzie dla mnie, wysłuchaj je i zbaw mnie”. Wreszcie, rana najświętszego boku, prawdziwa świątynia miłości, łaski i błogosławieństwa, będzie dla nas tajemniczym schronieniem, w którym gołębica kryje się przed jastrzębiem, to jest, że tam znajdujemy schronienie przeciw napaściom świata i szatana. Tam spoczywać będziemy bezpiecznie, powiada św. Augustyn. Tam rozmyślać będziemy z pożytkiem, modlić się z gorliwością; tam kochać będziemy i uświęcimy się. O rany przenajświętsze, jak mi jesteście drogie! Niech się nauczę z Twego przykładu, Zbawicielu mój, jak mam używać rąk moich na spełnienie Twej woli, nóg moich, aby iść tam, gdzie Ty chcesz, serca mego, aby kochać Ciebie, pragnąć tego, co Ty pragniesz i niczego więcej.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.

