Dwunasta Niedziela Zwykła – dzień 21 czerwca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy Ewangelię niedzielną i poznamy: 1) jakie są przyczyny, dla których czynimy tak mały postęp w cnotach; 2) jakich środków mamy używać na przyszłość, aby postąpić w cnocie. Następnie postanowimy sobie: 1) starać się usilnie o postęp w cnocie; 2) wziąć sobie za wzór Jezusa Chrystusa i wszystko czynić w zjednoczeniu z Nim. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Apostoła: „Trzeba, abyśmy rośli we wszystkim w Jezusie Chrystusie, który jest głową naszą”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który nam wskazuje w dzisiejszej Ewangelii, jakie są przyczyny naszego małego postępu w cnotach i jakich mamy używać na przyszłość środków do ich nabycia. Złóżmy Mu dzięki za dobroć, z jaką nas naucza i prośmy Go o łaskę do dobrego zrozumienia i spełnienia Jego nauki.
PUNKT PIERWSZY.
Przyczyny naszego małego postępu w cnocie.
Dzisiejsza Ewangelia podaje nam trzy przyczyny:
- Apostołowie pracowali całą noc i nic nie ułowili. Nie ma w tym nic dziwnego: jak mogli co ułowić, kiedy nic nie widzieli? To nieszczęście spotyka tych, którzy pracują bez wiary: jedni pracują bezmyślnie, bez wyraźnej intencji, jak istoty niemające rozumu; drudzy pracują z pobudek naturalnych, jak uczciwi poganie; inni dla własnego interesu i miłości własnej, jak ludzie światowi: ci wszyscy nie otrzymują żadnych korzyści i pomimo wielkiej pracy, nie postępują wcale. Ci tylko czynią postęp, którzy żyją wiarą we wszystkim co czynią mają prostą i czystą intencję podobania się Bogu, starając się pilnie poznać Jego wolę. Ponieważ ich intencja jest prosta, przeto uczynki ich jaśnieją świętością, godną nieba.
- Apostołowie pracowali bez Jezusa; to jest druga przyczyna, dla której połów był bezowocny. Jeżeli duch Jezusa nas nie ożywia, Jego przykład nami nie kieruje, Jego miłość nie daje nam natchnienia, tracimy czas i nie postępujemy. Jak winna latorośl czerpie życie z winnej macicy, a usycha i umiera, jak od niej jest odcięta, tak i samo każda czynność chrześcijanina ma życie tylko w zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem. Dla pracowania z pożytkiem, trzeba wszystko czynić, mówić i myśleć w duchu Jezusa, w zjednoczeniu z Nim.
- Apostołowie pracowali z własnej woli; Jezus Chrystus jeszcze im nie powiedział, gdzie mieli zarzucić sieć; dlatego nic nie ułowili. Ale jak tylko dał im rozkaz i mogli powiedzieć: „Na słowo Twoje zapuszczę sieć”[2], otrzymali cudowny połów. Tak samo się dzieje z nami: wszystko, co czynimy, nie poradziwszy się wpierw Jezusa, idąc za własną wolą i upodobaniem, jest stracone; przeciwnie to, co czynimy z natchnienia łaski, przez posłuszeństwo, w duchu Jezusa, pomaga nam do postępu w gruntownych cnotach. Poznajmy po tych znakach, jakie są przyczyny naszego małego postępu i poprawmy się.
PUNKT DRUGI.
Środki służące do postępu w cnotach.
Pierwszym środkiem jest mocna wola dążenia do coraz wyższej doskonałości. O duszo chrześcijańska! nie przywiązuj się do ziemi ani do jej próżnych uciech: postępuj bezustannie, wypłyń na pełne morze miłości Bożej; postępuj z każdym dniem, z każdą godziną, z każdą chwilą; dostań się na głębię i biegnij po drodze przykazań i rad; zdążaj do coraz wyższej doskonałości. Trzeba się starać o coraz większą miłość Boga, o coraz większe skupienie, większą gorliwość, pokorę, wszystko wykonywać coraz lepiej, pragnąć ciągle postępu, bo kto nie postępuje, ten się cofa; to jest pierwszy środek do postępu w cnotach.
Drugim środkiem jest: Nigdy się nie zrażać niepowodzeniem. Apostołowie całą noc pracowali, a nic nie złowili; ale jak tylko Jezus do nich przemówił, zarzucają sieci i podwajają usiłowań. Tak samo i my czyńmy: kiedy popełnimy błąd jaki, nie upadajmy na duchu, ale niech nas uchybienia nasze pobudzają do większej pracy nad sobą, do naprawienia zła, któreśmy popełnili; usiłujmy wzrastać w miłości Bożej celem wynagrodzenia naszej obojętności; to jest drugi środek do postępu w cnotach.
Trzecim środkiem jest: upokarzać się po odebraniu od Boga łask. Święty Piotr, widząc ten cudowny połów, pada na kolana przed Jezusem Chrystusem, uznając się niegodnym łaski, jaką otrzymał i wyznając, że jest grzesznikiem. Za jego przykładem przypisujmy Bogu a nie nam samym odrobinę dobra, która jest w nas, albo którą On przez nas czyni, nie myślmy o tym, jakby to było nasze dzieło. Pomimo odebranych łask, uważajmy się zawsze przed Bogiem za grzeszników niegodnych Jego wejrzenia, a tym bardziej Jego łask; Jemu przypisujmy wszelkie dobo, a sobie wszelkie zło. Niestety! Panie, przyznaję ze wstydem: nie starałem się dostatecznie używać tych środków, ale odtąd będę usiłował z całego serca wprowadzić je w czyn: będę się starał wszystko spełniać coraz lepiej; codziennie będę się do tego zachęcał i ustawicznie się upokarzał, uznając moją nędzę.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Do Efez. IV, 15.
[2] – Ewang. św. Łukasza, V, 5.

