Dwudziesta Siódma Niedziela Zwykła – dzień 4 października 2026 r.

Dwudziesta Siódma Niedziela Zwykła – dzień 4 października 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy ostatnie słowa Ewangelii niedzielnej, w której, pod postacią kary, przeznaczonej dla jednego z zaproszonych na gody, a niemającego szaty godowej, przedstawione nam są kary piekielne, przeznaczone dla grzesznika, który skalał swą szatę niewinności i nie odzyskał jej przez pokutę; przekonamy się, że myśl o piekle jest: 1) lekarstwem zapobiegającym grzechowi; 2) skuteczną pomocą do postępu duszy w cnocie. Następnie postanowimy sobie: 1) nie pozostawać dwudziestu czterech godzin w stanie, narażającym nas na potępienie; 2) we wszystkich trudnościach, na drodze cnoty, zachęcać się tą myślą: Cóż to jest w porównaniu z piekłem, gdzie będę gorzał na wieki, jeżeli nie zostanę świętym. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Augustyna: „Zstępujmy za życia do piekła, abyśmy się tam po śmierci nie dostali”.

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który w dzisiejszej Ewangelii ostrzega nas, jakie są kary piekielne, aby nas pobudzić do unikania ich. Są to straszne ciemności, płacz i zgrzytanie zębów, wywołane okropną boleścią; ręce i nogi są związane, to jest, że wola upornie chcieć będzie zła, którego nienawidzi, a zacięcie nienawidzić dobra, którego doskonałość znać będzie. Rozmyślajmy często i gruntownie nad tym nieszczęściem. W tej myśli znajdziemy lekarstwo przeciw grzechowi i skuteczną pomoc dla duszy do postępu w cnocie.

PUNKT PIERWSZY.

Myśl o piekle jest lekarstwem przeciw grzechowi.

Myśl o piekle sprawia trojaki skutek: pobudza nas do pokuty za grzechy przeszłe, do unikania grzechów, jakie zwykle popełniamy i zabezpiecza nas od grzechów na przyszłość. Pobudza nas do zadośćuczynienia za grzechy przeszłe. Kto pamięta, że zasłużył na piekło i że Bóg nie odpuszcza inaczej kary wiecznej, jak tylko pod warunkiem, że pokutować będziemy, temu żadna pokuta nie wyda się zbyt ciężką i będzie potrzebował raczej, aby go powstrzymywano, niż zachęcano do pokuty: świadczą o tym dawni pustelnicy egipscy, którzy, za jeden grzech skazywali się przez całe życie na ostrości, o których sama myśl przeraża nasze wydelikacenie. Myśl o piekle pobudza do unikania grzechów, które zwykle popełniamy. Kto się nad tą myślą gruntownie zastanawia, ten nie pozostanie ani jednego dnia w grzechu, nawet wątpliwym. Byłoby to szaleństwem narażać wieczność swoją i nie używać wszelkich środków, dla uniknięcia tak strasznego i wiecznego nieszczęścia. Myśl o piekle zapobiega grzechom, na jakie moglibyśmy być narażeni w przyszłości. Kto sobie mówi, jak święta Teresa: „Zawsze, nigdy! zawsze cierpieć, nigdy nie widzieć końca cierpień, nigdy ani chwili ulgi”; ten z pewnością unikać będzie okazji do grzechu, czuwać nad sobą, nad swymi uczynkami, słowami i myślami; unikać rozproszenia, próżnowania, niebezpiecznych towarzystw, książek i rozmów zbyt swobodnych; ten będzie się modlił i użyje wszelkich ostrożności, aby się zabezpieczyć od grzechu.

PUNKT DRUGI.

Myśl o piekle jest skuteczną pomocą do ćwiczenia się w cnocie.

Myśl o piekle zakłada fundament cnoty, pobudzając do pokory; wznosi budynek cnoty, dając odwagę do praktykowania jej; udoskonala go przez miłość, którą zapala w sercu. Myśl o piekle pobudza nas do pokory. Jużeśmy o tym kiedyś rozmyślali, że chociażbyśmy jeden tylko grzech popełnili i otrzymali odpuszczenie, uważać się powinniśmy za winowajców, uwolnionych z piekła, którzy zasłużyli być wzgardzeni od szatanów, przez całą wieczność i teraz jeszcze nie wiemy, czy nam się nie należy ta kara, bo nikt nie wie, czy jest miłości, czy nienawiści godzien; również nie możemy wiedzieć, czy będąc dziś, przypuszczam, w łasce, nie zasłużymy kiedy na piekło; na to dostateczną jest jedna chwila, jedna myśl pyszna, jak mamy tego przykład na aniołach zbuntowanych; wystarcza jedna obmowa, myśl przeciwna czystości, według świętego Pawła; jedno pragnienie, spojrzenie, według słów Jezusa Chrystusa: czyż te wszystkie uwagi nie są dostateczne, do utrzymania duszy w pokorze? Myśl o piekle nie tylko jest fundamentem cnoty, utwierdzając duszę w pokorze, ale pomaga do jej wzrostu przez akty, do których daje odwagę. Zapewne, że to wiele kosztuje, wyrzec się siebie, pozbyć się lekkomyślności, rozproszenia, miłości własnej, poddać się pewnym przepisom, nie tracić czasu; ale kto myśli o piekle, ten sobie mówi: Czymże to wszystko jest w porównaniu z piekłem, gdzie będę gorzał wiecznie, jeżeli nie zostanę świętym? I już się nie waha. Trudno jest umartwiać się, upokarzać, cierpieć dolegliwości, przeciwności, wzgardę i zniewagi, ale kto myśli o piekle, ten sobie mówi: Czymże to wszystko jest w porównaniu z piekłem, gdzie będę gorzał na wieki, jeżeli nie zostanę świętym? Z tego wyprowadza taki wniosek: Choćbym miał się wyrzec wszelkich przyjemności, choćby mi przyszło wydać ciało moje na najostrzejszą pokutę; choćbym musiał dni i noce spędzać na modlitwie, uciąć sobie rękę, wyjąć sobie oko, poświęcić majątek i wolność, zdrowie i życie, nie powinienem wahać się ani na chwilę: bo czymże to wszystko jest, w porównaniu z piekłem, w którym goreć będę wiecznie, jeżeli nie zostanę świętym? Tak myśli dusza mężna, zastanawiając się nad piekłem; tak tę rzecz pojmował święty Augustyn, kiedy prosił Boga, aby go karał ogniem i mieczem, byleby mu przebaczył na wieki. Tak rozumiał tę prawdę jeden z dawnych pustelników, który mówił do młodego zakonnika, znudzonego życiem samotnym: Synu mój, zapewne nigdy jeszcze nie zastanowiłeś się dobrze nad piekłem, od którego cię chroni życie pustelnicze. Tak myśleli wszyscy męczennicy, pustelnicy, słynni pokutnicy, wreszcie wszyscy Święci; bo z tej myśli czerpali odwagę do życia świątobliwego. Tym sposobem myśl o piekle wznosi gmach cnoty. Myśl o piekle doskonali cnotę, wlewając miłość w serce nasze. Bo tu nie ma środkowej drogi: trzeba, albo tu goreć ogniem świętej miłości, albo goreć wiecznie w płomieniach Boskiej sprawiedliwości. W takim razie, nie ma się co wahać. Nie ma nic sroższego nad piekło, nie ma nic rozkoszniejszego jak miłość. Jakże zresztą nie kochać Boga, który nas tak wysoko ceni i tak kocha, że koniecznie chce być przez nas kochanym, ponieważ dlatego zgotował piekło, aby nas zmusić do miłości dla Niego? Jakże nie kochać Boga, który z powodu naszych zbrodni, stanowi porządek, mający na celu nasze dobro doczesne i wieczne? To właśnie uczynił, stwarzając piekło: bo, co by się z nami stało, gdyby nie było piekła? Ani prawa naturalne, ani Boskie, ani ludzkie nie byłyby szanowane, namiętności nie miałyby wędzidła, występek nie miałby granic: nie byłoby cnoty, porządek społeczny nie byłby zabezpieczony, niebo nie miałoby wybranych, raj nie miałby mieszkańców. Bądź zatem błogosławiony, Boże nasz, nie tylko za to, że nam zgotowałeś rozkosze w niebie, ale i za to, żeś zgotował piekło, dla ukrócenia naszych namiętności. Tym sposobem, postawiłeś nas niejako w konieczności zbawienia się, a gniew Twój służy do spełnienia zamiarów Twojej miłości. Jakże wreszcie, nie kochać Boga, który uczynił tyle cudów, tak nadzwyczajnych użył środków, aby nas uchronić od piekła? Wcielenie, Odkupienie, utrzymanie Kościoła świętego, kapłaństwo i wszystkie Sakramenty, tyle łask wewnętrznych i zewnętrznych, tyle poruszeń Ducha Świętego w głębi serc naszych, wszystkie nauki, które słyszymy i dobre przykłady, które widzimy, są to święte pomysły Boga, pragnącego nas zbawić. O! jak ta dobroć zasługuje na naszą miłość! Cóż powiedzieć o cierpliwości Boga, który nas nie strącił do piekła wtedy, kiedyśmy na to zasłużyli? Trzymał nas jakby za włos zawieszonych nad przepaścią; gdyby był usunął rękę bylibyśmy zginęli. O Boże, któryś czekał mojej pokuty, niech Cię błogosławią wszystkie stworzenia! Niestety! tylu innych, za jeden grzech, zostało wtrąconych do piekła; a ja, daleko od nich bardziej winny, żyję jeszcze. Mogę jeszcze przy pomocy łaski Twojej zbawić się. O dobroci Boga! miłości niewymowna! Wdzięczny za taką miłość, chcę całe życie moje poświęcić dla Ciebie. Zamiast stać się ofiarą Twego gniewu, chcę zostać ofiarą Twojej miłości; zamiast Ci złorzeczyć na wieki, będę Cię wiecznie błogosławił; zamiast Ci bluźnić, będę głosił wszędzie chwałę Twoją i dobroć; zamiast cierpieć na wieki, będę Cię wiecznie kochał.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.