Dwudziesta Pierwsza Niedziela Zwykła – dzień 23 sierpnia 2026 r.

Dwudziesta Pierwsza Niedziela Zwykła – dzień 23 sierpnia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Przerwiemy dziś rozmyślania o pokorze, aby się zastanowić nad cnotą wdzięczności, którą nam dzisiejsza Ewangelia zaleca. Uważać będziemy, że ta cnota jest: 1) przepisem prawa naturalnego; 2) że jest podstawą życia społecznego i rodzinnego. Następnie postanowimy sobie: 1) okazywać w każdej okoliczności wdzięczność dla wszystkich, którzy nam czynią dobrze i usługi nam oddają, choćby byli niższego od nas stanu; 2) czynić jak najwięcej dobrego bliźnim, nie licząc na ich wdzięczność. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Apostoła: „Nie bądźcie nikomu nic winni, abyście się tylko nawzajem miłowali”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Zbawicielowi naszemu, użalającemu się, że na dziesięciu trędowatych, których uleczył, jeden przyszedł Mu podziękować. „A dziewięciu gdzie jest ?[2], zapytał. Złóżmy Mu dzięki za tę naukę i prośmy Go o łaskę, do korzystania z niej.

PUNKT PIERWSZY.

Wdzięczność jest przepisem prawa naturalnego.

Jeżeli prawo naturalne zaleca nam kochać bliźnich naszych nawet wtedy, kiedy nas obrazili, albo nam krzywdę uczynili, jakąż wdzięczność powinniśmy mieć dla tych, którzy nam świadczyli przysługi albo okazali życzliwość. Kto się nie uiszcza ze swoich długów, jest niesprawiedliwy; ale ten, kto nie wypłaca się z długu wdzięczności, jest jeszcze gorszy; jest nikczemny. Jest to dusza bez serca i ambicji, która nie rozumie, że serce szlachetne powinno być wdzięczne, że pociechą jest dla niego głosić otrzymane dobrodziejstwa i oddać dług wdzięczności. Jest to dusza nikczemniejsza od dzikich ludzi, którzy umieją ocenić przysługę, jaką im kto wyświadczy; nikczemniejsza od zwierząt, bo niektóre z nich okazują się wdzięczne względem swoich panów i dobrodziejów tak dalece, że narażają się na śmierć dla ich obrony. Jest to dusza niewdzięczna, to słowo wszystko wyraża: bo niewdzięczność, najohydniejszy występek, wynika z pychy i złośliwości; ten, kto świadczy dobrodziejstwo wydaje się wyższym od tego, który je przyjmuje i ten jest powód, dla którego człowiek pyszny okazuje się niewdzięcznym, nie chcąc przyznać się do tej niższości. Stąd wynika, że człowiek pyszny wstydzi się otrzymanych dobrodziejstw; ukrywa je, o ile może; gniewa się, gdy mu je przypomną. Stąd także pochodzi, że dobrodziejstwo najłatwiej się zapomina, a liczba niewdzięcznych jest nieskończona. Dla uwolnienia się od wdzięczności, przypisujemy dobroczyńcy szukanie własnej korzyści, wynajdujemy w nim wady i uchybienia, a jeżeli możemy, oddajemy mu małą przysługę, aby się uwolnić od ciężaru wdzięczności i mówimy: Oddałem mu już to, com był winien. Niedobre to są słowa; człowiek szlachetny nigdy nie zapomina otrzymanych dobrodziejstw, nawet wtedy, kiedy oddał tyle, co odebrał, albo kiedy więcej uczynił, niż się należało. Czy nie mamy sobie w tym przedmiocie nic do wyrzucenia? Zbadajmy nasze sumienie.

PUNKT DRUGI.

Wdzięczność jest podstawą społeczeństwa i rodzin. Świat utrzymuje się wzajemnym oddawaniem sobie usług. Bóg, chcąc między nami utrzymać związek miłości, chciał, abyśmy potrzebowali jedni drugich; przełożeni potrzebują usług podwładnych; podwładni potrzebują pomocy i opieki przełożonych; równi potrzebują pomocy jedni drugich. Przejdźmy wszystkie stany, wszystkie szczeble społeczeństwa, od dzieciństwa do młodości, od młodości do wieku dojrzałego, od wieku dojrzałego do starości; przekonamy się, że wszystko dzieje się na tym świecie przez wymianę usług. Otóż ta wymiana, tak potrzebna w społeczeństwie, wywołana jest wdzięcznością, która stosunki ludzi między sobą uprzyjemnia, ułatwia i jest ich duszą; niewdzięczność, przeciwnie, ostudza je i utrudnia. Wdzięczność zbliża dobroczynną rękę do tych, którzy jej potrzebują, a niewdzięczność ją oddala; wdzięczność sprawia, że ludzie spieszą nam na pomoc, niewdzięczność jest przyczyną, że nas opuszczają; wdzięczność ścieśnia węzły społeczne, niewdzięczność je osłabia albo rozrywa; to się sprawdza jeszcze wydatniej w życiu rodzinnym. Te rodziny są szczęśliwe, w których dzieci i rodzice, małżonek i małżonka, słudzy i ich panowie, starają się jedni drugim sprawić przyjemność. A to obejście uprzejme jednych z drugimi tam ma miejsce, gdzie sercami powoduje wdzięczność. Nieszczęście rodzin wynika z niewdzięczności dzieci względem rodziców, sług względem panów, którym się również często zdaje, że nie mają obowiązku wdzięczności dla sług, ponieważ im płacą; jak gdyby życzliwość i poświęcenie można wynagrodzić pieniędzmi.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Rzym. XIII, 8.

[2] –  Łukasz XVII, 17.