Dwudziesta Czwarta Niedziela Zwykła – dzień 13 września 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy Ewangelię niedzielną i poznamy: 1) Jakie są powody do utrzymywania kontaktów ze światem; 2) Jak się w tych kontaktach zachować mamy. Następnie postanowimy sobie: 1) nie mieć do czynienia ze światem bez ważnego powodu, to jest, tylko wtedy, kiedy tego wymaga pożytek bliźniego albo przyzwoitość; 2) zachować się między ludźmi z roztropnością, skromnością i miłością. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Jana: „Nie miłujcie świata, ani tego co jest na świecie”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, odwiedzającemu dom faryzeusza. Dwa powody do tego Go skłaniają; miłość bliźniego, – ponieważ chciał uleczyć znajdującego się tam chorego na wodną puchlinę; gorliwość, – ponieważ chciał dać naukę pokory wszystkim mieszkańcom tego domu. Uwielbiajmy święte powody, dla których Zbawiciel nawiedził dom faryzeusza i prośmy Go o łaskę, aby i nasze odwiedziny miały zawsze świętą pobudkę.
PUNKT PIERWSZY.
O powodach, dla których utrzymujemy relacje ze światem.
Cztery są powody, dla których utrzymujemy relacje ze światem: przyjemność, potrzeba, miłość, gorliwość. Kto uczęszcza między ludzi światowych dla przyjemności, popełnia nieroztropność, bo dobrowolnie naraża i się na niebezpieczeństwo: kontakt ze światem jest okazją do złego; w świecie znajdujemy tylko rozproszenie, zbytek, próżność, obmowy, zdania przeciwne Ewangelii, zepsucie obyczajów pobudki do zmysłowości, zupełne zapomnienie o zbawieniu i o wieczności. Duch Święty ostrzega nas, mówiąc: „Kto miłuje niebezpieczeństwo, [ten] w nim zginie”[2]. Mieć kontakt i relacje ze światem z konieczności, albo i dla przyzwoitości, jest rzeczą dozwoloną, byleby konieczność była rzeczywista, nie zaś dla dogodzenia sobie i nie dla szukania przyjemności; trzeba w takim razie zachować skromność, miłość i roztropność, nie ufając sobie; wówczas Bóg nam dopomoże, że Go nie obrazimy. Mieć do czynienia ze światem z powodu miłości bliźniego, aby mu oddać przysługę, poratować go, pocieszyć, aby mu sprawić przyjemność, jest rzeczą chwalebną; a jeżeli ludzie ganić nas będą, Bóg nam to wynagrodzi. Wreszcie, mieć relacje ze światem, przez gorliwość o chwałę Bożą, aby pociągnąć do Boga grzeszników, aby pojednać nieprzyjaciół, jest rzeczą jeszcze lepszą, bylebyśmy zachowali ostrożność, jaką nakazuje roztropność, skromność i czystość intencji, które zawsze powinny towarzyszyć uczynkom dobrym. Zbadajmy siebie, czy dla tych powodów zachowujemy kontakty ze światem.
PUNKT DRUGI.
Jak powinniśmy się zachowywać w świecie.
Trzeba się zachowywać z wielkim umiarkowaniem i skromnością, bo nawet Jezus Chrystus był ganiony przez faryzeuszów, którzy Go przedstawiali, jako człowieka lubiącego uczty i przestającego z grzesznikami. Ewangelia mówi, że zwracano uwagę na Jego zachowanie przy jedzeniu, w rozmowie i dziś to samo się dzieje w świecie: wszyscy zwracają uwagę jedni na drugich. Dobrzy ludzie patrzą na drugich, bo w prostocie, która jest cnotą dusz niewinnych, chcą naśladować tych, których mają za ludzi prawych; stąd wynika, żeśmy powinni zawsze mieć się na baczności, aby nic nie czynić i nic nie mówić takiego, co by mogło komu zaszkodzić, choćby w najmniejszej rzeczy. Mała drobnostka pociąga za sobą nieraz wielkie następstwa. Źli ludzie także zwracają uwagę na drugich; krytykują ich, w postępowaniu ich szukają usprawiedliwienia dla siebie i uniewinniają swoje wielkie bezprawia ich małymi błędami, swoje grzeszne niedbalstwa ich lekkimi uchybieniami: z tego wypływa dla nas obowiązek, abyśmy tak postępowali, żeby źli ludzie zmuszeni byli, jak nieprzyjaciele Jezusa Chrystusa, kłamać, chcąc nam co złego zarzucić, albo żeby widzieli zło tam, gdzie go nie ma. Trzeba w kontaktach z ludźmi zachować wielką miłość. Świat nie zna tej cnoty; wyszydzanie drugich stanowi powab rozmów światowych. My, chrześcijanie, mamy obowiązek ani słowa obmowy nie mieszać do rozmów naszych i odwracać, o ile można, rozmowę od tych przedmiotów. Trzeba w obcowaniu z ludźmi zachować roztropność, która polega na unikaniu wszystkiego, co może komu przykrość sprawić, wszelkiej rady, nawet dobrej, ale którą by dobrze nie przyjęto, wszelkiej pochwały tego, co jest złe, albo przeciwne Ewangelii; roztropność wymaga, aby to czynić i mówić, co może być pożyteczne, pociągnąć do Boga, do zamiłowania cnoty i dobrych uczynków, co może smutnych pocieszyć, słabym dodać męstwa, zachęcić do dobra dusze doświadczane strapieniem.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – I. św. Jana, II, 15.
[2] – Eklezjastyk III, 27.

