Czwartek po Objawieniu Pańskim – dzień 8 stycznia 2026 r.

Czwartek po Objawieniu Pańskim – dzień 8 stycznia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy, jaką wierność okazali trzej mędrcy łasce, powołującej ich do wiary i zobaczymy, że wierność ich była: 1) skora; 2) wspaniałomyślna; 3) gorliwa. Potem zrobimy postanowienie: 1) słuchać natchnień łaski bez ociągania się, wspaniałomyślnie i gorliwie; 2) często w duchu przebywać u żłobka wraz z mędrcami, łącząc nasze hołdy z ich hołdami, nasze uwielbienia i miłość z ich uwielbieniami i miłością. Naszą wiązanką duchową będą te słowa mędrców: „Widzieliśmy (…) i przyszliśmy”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi, który będąc jeszcze w żłobku, powołuje mędrców światłem gwiazdy i natchnieniem łaski: gwiazdy, aby mówiła do ich zmysłów, łaski, aby przemówiła do ich serca, dała im zrozumienie tego cudownego zjawiska i poruszyła ich wolę. Podziwiajmy wierność, z jaką odpowiedzieli łasce powołania Bożego i postanówmy sobie ich naśladować.

PUNKT PIERWSZY.

Wierność mędrców była skora.

Jak tylko ujrzeli cudowną gwiazdę, udali się niezwłocznie w podróż, nie odkładając do jutra, nie mówiąc: Pójdziemy kiedyś, ale „Ujrzeliśmy jego gwiazdę na wschodzie i przyszliśmy”[2]. W drodze, nie zbaczają ani na prawo ani na lewo, nigdzie się nie zatrzymują, idą prosto tam, gdzie ich łaska woła. Czy i my jesteśmy tak skorzy do usłuchania natchnień łaski, dobrych rad i przykładów, jakie inni nam dają? Czy nie odkładamy na później poprawy naszych wad, robiąc zamiary na przyszłość i nie wypełniając ich? Czy nie zatrzymujemy się w drodze przez cofanie się i częste upadki?

PUNKT DRUGI.

Wierność mędrców była wspaniałomyślna.

Największe przeszkody utrudniały ich wyjazd. Byli to królowie, według podania; czyż należało opuszczać swoje królestwo? Byli to Mędrcy ze Wschodu, jak niektórzy utrzymują; czy godziło się im narażać się na pośmiewisko ludzi, którzy ten postępek ich za szaleństwo uważać będą? Gwiazda zaprowadzi ich w kraj nieznany i daleki. Ileż będą musieli znieść trudów! na ile niebezpieczeństw będą narażeni! na ile przygód się wystawiają! Nic nie powstrzymuje tych wielkodusznych podróżnych. Kto kocha Boga i całkiem Mu jest oddany, ten idzie naprzód nie zastanawiając się zbytecznie. Udają się więc w drogę i po długiej podróży przybywają do Jerozolimy. Tu, znajdują nową przeszkodę; gwiazda znika. Wśród zgiełku świata próżno czekać na działanie łaski. Nie wiedzą, gdzie się znajduje Zbawiciel, którego szukają. Jednakże Mędrcy nie zrażają się tym. Kiedy kto jest w niepewności, powinien się radzić drugich. Pytają się publicznie nawet na dworze Heroda, gdzie się znajduje Zbawiciel król żydowski, nowo narodzony? Jakaż to odwaga wyższa nad wszelki wzgląd ludzki, nie lękająca się nawet podejrzliwego i okrutnego króla, panującego w Jerozolimie! Na to pytanie mędrców, synagoga, zapytana przez Heroda, odpowiedziała, że Betlejem jest miejscem, w którym się Mesjasz ma narodzić. Mędrcy udają się natychmiast w drogę do miasteczka, które im wskazano i znajdują wreszcie Jezusa. Tak postępuje dusza wspaniałomyślna; dąży do Boga, nie zważając na przeszkody; gotowa jest znosić niewygody, trudy i cierpienia; spełnia swój obowiązek, nie zważając, co ludzie mówią; ona pragnie tylko podobać się Bogu i zapewnić sobie zbawienie; resztę za nic sobie waży.

PUNKT TRZECI.

Wierność mędrców była gorliwa.

Kto może wyrazić, z jaką gorliwością odbywali tę podróż, jak rozmawiali ze sobą o szczęściu, które ich czekało u kresu podróży, jak się zachęcali wzajemnie, jak pragnęli tej chwili, w której będą mogli upaść na twarz przed Bogiem nowonarodzonym, jak po zniknięciu gwiazdy nie tracili odwagi; jest to piękny obraz duszy gorliwej, która nie upada na duchu wśród utrapień, mężnie znosi brak światła duchowego i pociech zmysłowych. Kto może wyrazić, jak serce ich uradowało się i zapaliło miłością, kiedy znów ujrzeli gwiazdę? Czy tak przyjmujemy łaskę, kiedy nam ją Bóg zsyła? O! gdybyśmy ją umieli cenić! Wreszcie, nasi święci podróżni przybywają do żłObka; tu, gorliwość ich nie zmniejsza się ani nie ostyga na widok miejsca tak ubogiego, ubogiej niewiasty, ubogich pieluszek; ta wielkość, tak uniżająca się, wprawia ich w zdumienie, ten majestat tak upokarzający się, zachwyca ich; upadają na twarz przed Dzieciątkiem i oddają Mu cześć. Jak te hołdy wyrażały ich miłość, radość, zadziwienie i uwielbienie! Jakiż to piękny przykład dla nas! Jak powinniśmy naśladować tych mędrców w naszych modlitwach i nawiedzeniach Przenajświętszego Sakramentu!

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ewang. św. Mat., II, 2.

[2] –  Ewang. św. Mat., II, 2.