Druga niedziela Wielkiego Postu – dzień 01 marca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Cały tydzień następny rozważać będziemy Ewangelię, zawierającą opowiadanie tajemnicy Przemienienia Pańskiego. Dziś weźmiemy pod uwagę dwie pierwsze okoliczności tej tajemnicy, mianowicie, że Jezus przemienił się cudownie: 1) w miejscu ustronnym i samotnym; 2) na wysokiej górze. Następnie postanowimy sobie: 1) unikać stosunków ze światem, chyba z konieczności i chętnie przebywać z samym tylko Bogiem; 2) oderwać się od wszystkiego, do czego serce nasze jest jeszcze przywiązane na tym świecie. Naszą wiązanką duchową będą słowa, stanowiące przedmiot rozmyślania: „Wyprowadził ich na górę wysoką, osobno”[1].
Przygotowanie drugie.
Przenieśmy się w duchu na Tabor; podziwiajmy wybór, jaki uczynił Jezus Chrystus, udając się na miejsce samotne, odległe, na wysoką górę, bliżej nieba. W tym podwójnym wyborze jest podwójna, tajemna przyczyna. Prośmy Zbawiciela naszego, abyśmy ją zrozumieli.
PUNKT PIERWSZY.
Dlaczego Jezus Chrystus chcąc się przemienić, wybrał miejsce oddalone od świata.
Przez ten wybór Jezus chce nam pokazać, że nie wśród zgiełku światowego Bóg objawia się duszy i przemienia nędzę starego człowieka w cnoty człowieka nowego. Aby widzieć Boga, korzystać z Jego łask i odmienić się, koniecznym i najpierwszym warunkiem jest odosobnienie wewnętrzne, to jest pokój duszy, obojętnej na gwar świata, a zajętej jedynie Bogiem, uważnej na Jego natchnienia, żyjącej w skupieniu i pamiętającej o obecności Bożej. Dopóki dusza ulega rozproszeniu, wpływom wyobraźni, ciekawości, przywiązaniu do rzeczy zewnętrznych, myślom niepożytecznym; dopóty nie umiłuje życia samotnego, obcującego jedynie z Bogiem, Bóg się jej nie objawi, będzie dla niej tym Bogiem nieznanym, którego czcili Ateńczycy; nie pojmie doskonałości i dobroci Jego, nie będzie Go kochała i nie zapragnie nawet Go kochać. Obca dla Boga, obcą będzie dla siebie: nie będzie znała siebie i wiedzieć nie będzie, z czego się ma poprawić, co odmienić w sobie, nie pozna potrzeby upokarzania się, umartwienia i zaparcia siebie; całe jej życie upłynie w nieznajomości Boga i siebie samej. O jak szkodliwym jest rozproszenie dla duszy! O święte skupienie, jak jesteś potrzebne! Zaprowadź mnie, Panie, jak Apostołów Twoich na pustynię i zamknij w niej na zawsze mój umysł i serce.
PUNKT DRUGI.
Dlaczego Jezus chcąc się przemienić, wybrał wysoką górę.
Miejsce wysokie, na którym Apostołowie wznieśli się nad wszystkie rzeczy ziemskie, wśród których przedtem żyli, oznacza, że kto chce cieszyć się obecnością Boga, zasłużyć na Jego łaskę i uświęcić się, powinien sercem wznieść się nad wszystkie rzeczy zmysłowe, nad świat cały; trzeba, aby się wyrzekł wszystkiego, do czego dawniej miał przywiązanie. Dopóki przywiązani będziemy do jakiej bądź rzeczy doczesnej, dopóki cokolwiek na ziemi wiązać nas będzie, dopóty czołgać się będziemy nędznie po tej samej drodze, obracać w labiryncie naszej nędzy, zamiast postępować na drodze cnoty; usychać będziemy, zamiast wzmacniać się i wzrastać. Choćby dusza nasza miała skrzydła gołębicy, o które prosił Król-Prorok, aby mógł się wznieść do Boga, dopóki będzie przywiązana do ziemi, choćby jedną tylko nitką, próżne będą jej usiłowania, nie będzie mogła wznieść się do nieba. Ale jeżeli będziemy mieli odwagę potargać te więzy, jeżeli pozwolimy, aby nas Jezus zawiódł na górę, jeżeli wyrzekniemy się próżności, do których mieliśmy przywiązanie, wtedy zaczniemy robić postępy w doskonałości. W jednym dniu i bez trudu więcej postąpimy, niż przez cały ten czas, kiedyśmy dźwigali ciężar przywiązania do rzeczy ziemskich. Nic nie opóźni naszego postępu, nic nam przeszkody stawiać nie będzie; postępować będziemy ze swobodą i wolnością, jak powiada autor Naśladowania: nie może być większej wolności nad tę, której używa dusza, niemająca przywiązania do żadnej rzeczy ziemskiej! Jeżeli chcemy nabyć gruntownej cnoty, trzeba wyrzec się wszystkiego, co pochlebia próżności, co dogadza zmysłowości, co podnieca ciekawość, unikać niepotrzebnych rozrywek, nowin rozpraszających, towarzystw niestosownych; trzeba wyrzec się zamiłowania rozkoszy i przyjemności i nie dbać tak bardzo o wygody życia; trzeba zaspakajać potrzeby z umiarkowaniem, używać tego tylko, co koniecznie potrzebne, dotykać się wszystkiego lekko, że tak powiem, jak żołnierze Gedeona, albo jak Jonatan, który nabrał miodu na koniec swej laski, wcale się nie zatrzymując. Trzeba przede wszystkim oderwać się od siebie samych, od swoich zachcianek, od woli własnej, od miłości własnej i próżności, która chce zawsze mieć miejsce w tym, co się mówi i co się robi; trzeba się pozbyć zbytecznego przywiązania do zdrowia, bo to przywiązanie sprawia, że jesteśmy wymagającymi w tym wszystkim, co się sprzeciwia zmysłom; trzeba wreszcie wznieść się ponad siebie i odrzucić wszystko, co nie prowadzi do Boga; inaczej narazimy się na utratę zbawienia. Czy staramy się o takie ogólne wyrzeczenie się wszystkiego? Jest to rzecz ważniejsza, niż nam się zdaje. Zastanówmy się nad tym poważnie i pracujmy nad tym codziennie.
Postanowienia i wiązanka, duchowa jak wyżej
[1] – Ewang. św. Mateusza, XVII, 1.

