Czwartek w Oktawie Wielkanocy – dzień 9 kwietnia 2026 r.

Czwartek w Oktawie Wielkanocy – dzień 9 kwietnia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy o ukazaniu się Jezusa zmartwychwstałego Maryi Magdalenie, tak jak nam to opowiada Ewangelia, i zobaczymy: 1) z jaką gorącą miłością ta święta dusza szukała Zbawiciela 2) w jaki sposób Jezus odpowiedział na jej miłość. Potem zrobimy postanowienie: 1) często, w ciągu dnia, czynić akty miłości do Jezusa Chrystusa; 2) pobudzać się, z każdą godziną, do coraz lepszego spełniania spraw codziennych. Naszą wiązanką duchową będą te słowa o mądrości z Księgi Mądrości że „łatwo spostrzegają ją ci, którzy ją miłują?”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi, który okazał się łaskawym dla Magdaleny, ukazując się jej pierwszej po Najświętszej Pannie, którą powitał zaraz po wyjściu z grobu. Dziękujmy za tę dobroć Jezusowi Chrystusowi i mówmy z Magdaleną: O! jak dobrym jest Pan, jak zasługuje na miłość wszystkich ludzi!

PUNKT PIERWSZY.

Miłość z jaką Maria Magdalena szukała Zbawiciela.

Po śmierci Jezusa, Magdalena nie może się pocieszyć utraciwszy tego, którego jedynie miłowała: biegnie do grobu, a nie znajdując w nim świętego ciała, wyobraża sobie, że je zabrano. Gdzie Go położono? Chce to koniecznie wiedzieć; a zamiast wrócić do domu, jak uczniowie i inne święte niewiasty, pozostaje w miejscu, gdzie ją miłość zatrzymuje, aby szukać tego, którego straciła, i płakać za tym, którego znaleźć nie może. Pozostaje w tym miejscu, niczego się nie obawiając, bo utraciwszy Jezusa, nie ma nic takiego, co by się bała utracić. Jezus był życiem jej duszy; a straciwszy Go, wolała umrzeć niż żyć, spodziewając się, że po śmierci znajdzie tego, którego za życia znaleźć nie może. Pozostaje tam, kilkakrotnie spogląda do grobu, żeby zobaczyć, czy tam nie ma Jezusa. „Dlaczego plączesz? – mówi do niej anioł, tam siedzący – Zabrali Pana mego – odpowiada – i nie wiem, gdzie Go położyli”. Odwraca głowę, i spostrzega człowieka: był to Jezus, który się jej ukazał, nie dając się poznać. „Panie, woła Magdalena, jeśliś ty Go wziął, powiedz mi, gdzieś Go położył a ja Go wezmę”[2]. Kto gorąco czego pragnie, ten nie widzi nic niepodobnego, wszystkiemu podoła. Jak godną podziwu jest miłość Magdaleny! jak gorące, jak odważne jest jej pragnienie znalezienia Jezusa! Szczęśliwa dusza, która tak Jezusa kocha i tak pragnie Go posiadać! Jezus świadczy nam dobrodziejstwa, w miarę naszych pragnień, i największe łaski można nieraz od Niego otrzymać samym pragnieniem. Jeżeli ociąga się niekiedy z wysłuchaniem naszych próśb, to dlatego jedynie, żeby w nas rozbudzić gorętsze pragnienie łask, o które prosimy, i żebyśmy więcej je cenili, jak je otrzymamy. Jeżeli pragniemy posiadać Jezusa przez skupienie i miłość, nie tak jak pragnęła Magdalena, ale tak jak człowiek światowy pragnie majątku i sławy, jakbyśmy prędko zostali świętymi! Na nieszczęście, nie dosyć pragniemy naszej doskonałości. Stracimy jaką drobnostkę i ubolewamy nad tym; tracimy Jezusa przez brak skupienia, pokory, cierpliwości, umartwienia, miłości, a nie pobudza nas to do żalu, i nie mówimy jak Magdalena: Powiedzcie mi, gdzie On jest; a gotów jestem na wszystko, aby Go znaleźć. Prośmy Pana Jezusa, aby nam dał gorące pragnienia uświęcające duszę.

PUNKT DRUGI.

Jak Jezus odpowiedział na miłość Magdaleny.

Święta Magdalena miała z początku wiarę bardzo niedoskonałą, bo nie znalazłszy Jezusa Chrystusa, myślała, że Go zabrano, i nie wierzyła, że zmartwychwstał. Jednakże Jezus, wzruszony jej miłością, najpierw posyła do niej dwóch aniołów w bieli, których ona widzi siedzących na miejscu, gdzie było Jego ciało, potem staje przed nią sam, w własnej swej osobie, pod pokorną postacią ogrodnika. Magdalena Go nie poznaje; ale Jezus daje się jej poznać jednym słowem: Mario! Wtedy Magdalena nie może powstrzymać swej radości; upojona szczęściem i miłością, upada do nóg Jezusa, wołając: Dobry Panie! Chciałaby tam pozostać na zawsze, całując Jego święte nogi, przyciskając do nich usta swe i serce. Nie, rzekł Jezus; nie poprzestań na cieszeniu się moją obecnością: idź śpiesznie do moich braci i powiedz im, że zmartwychwstałem, i że zobaczą mnie wkrótce wstępującego do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego. Szczęśliwa Magdalena! jej najpierw, po Matce swojej ukazał się Jezus: Ona wybrana została przez Zbawiciela, aby była apostołką samych apostołów i aby im oznajmiła, że Jezus zmartwychwstał! Usłuchała natychmiast i dała nam naukę swoim przykładem, że trzeba niekiedy opuścić Jezusa, aby wesprzeć i pocieszyć bliźniego; że lepiej być pokornym i posłusznym, niż używać pociech duchownych; że nie dosyć jest samemu kochać Boga, ale, że trzeba się starać, aby Go drudzy kochali; wreszcie, że trzeba miarkować swoją radość, chociażby była święta i duchowna, i nie oddawać się jej zbytecznie, aby nam nie była okazją do lekkomyślności, abyśmy przez to nie stracili bojaźni pełnej uszanowania, która się należy Bogu, i nie narazili się na utratę łask odebranych. Ileż szacownych nauk w tym postępowaniu Magdaleny!

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Ks. Mądrości. VI. 13.

[2] –  Ew. św. Jam. XX. 15.