Czwartek trzeciego tygodnia zwykłego – dzień 29 stycznia 2026 r.

Czwartek trzeciego tygodnia zwykłego – dzień 29 stycznia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozważać będziemy: 1) Jak Dziecię Jezus bez wiedzy Maryi i Józefa pozostało w Jerozolimie; 2) z jaką usilnością Maryja i Józef szukali Jezusa; 3) szczęście ich, kiedy Go znaleźli.  Następnie zrobimy postanowienie: 1) służyć Bogu wśród oschłości i opuszczenia tak samo, jak i wśród pociech; 2) powracać do Jezusa jak tylko spostrzeżemy, żeśmy się od Niego oddalili przez rozproszenie i starać się o skupienie i ducha modlitwy, skoro Jezusa znajdziemy. Naszą wiązanką duchową będą te słowa z Naśladowania: „Jeżeli wszędzie będziesz szukał Jezusa, znajdziesz Go wszędzie”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Dziecięciu Jezus opuszczającemu Maryję i Józefa dla pozostania w kościele. Uwielbiajmy skryte powody tego rozłączenia; prośmy Jezusa, aby nam dał zrozumienie tej tajemnicy i łaskę korzystania z tejże.

PUNKT PIERWSZY.

Jezus zostaje w Jerozolimie.

Po skończonych świętach Wielkanocnych[2], Maryja i Józef udali się w drogę z powrotem do Nazaretu wraz z Dziecięciem Jezus; zostawili Go jednak wśród wracającego tłumu, który chciał się ucieszyć Jego towarzystwem i rozmową. Łatwo zatem mógł Jezus oddalić się od nich i niepostrzeżenie wrócić do Jerozolimy. Maryja i Józef przyszedłszy wieczorem na miejsce, gdzie mieli noc przepędzić, szukają Jezusa, pytają się o Niego wszystkich, ale nie mogą Go znaleźć. O mój Jezu, dlaczegoś się tak ukrył przed kochającymi Cię rodzicami? Szukajmy w naszym sercu odpowiedzi na to pytanie. Jezus nam powie, że dlatego to uczynił, aby nam pokazać, jak wiele dusz traci Jego samego, albo uczucie Jego obecności przez grzech śmiertelny lub powszedni, przez niedbalstwo albo oziębłość, przez niewierność w odprawianiu ćwiczeń duchownych, przez niedbałe pełnienie obowiązków, przez brak czuwania nad myślami, słowami i wzrokiem; a przykład świętych Rodziców Jezusa pokazuje nam, że można utracić Jezusa bez żadnej winy osobistej. Prawdą jest, że Bóg zsyła albo dopuszcza niekiedy oschłość, znudzenie, wstręt, przez co dusza traci Jego obecność; czyni to niekiedy dlatego, aby nas utrzymać w pokorze, aby nam dać sposobność do nabycia zasług, utwierdzić nas w cnocie, ćwiczyć w cierpliwości i w zdaniu się na Jego wolę; niekiedy dlatego dopuszcza taki stan na duszę, aby Go szukała z większą gorliwością, strzegła z większą pilnością, więcej sobie ceniła Jego obecność. Bo zwykle więcej wagi przywiązujemy do tego, co nas więcej usilności i pracy kosztowało. Zastanówmy się, czyśmy często nie tracili Jezusa z własnej winy, a jeżeli to było bez winy naszej, czyśmy znosili te próby bez zniechęcenia się.

PUNKT DRUGI.

Maryja i Józef szukają Jezusa z usilnością.

Maryja i Józef przekonawszy się wieczorem, że Jezusa z nimi nie ma, nazajutrz, przed świtem, puścili się w drogę do Jerozolimy, dowiadując się po drodze, czy nie widziano Dziecięcia, którego oni szukali. Przyszedłszy do Jerozolimy, pytają o Jezusa krewnych i znajomych; ale Go nie znajdują. Cały dzień zeszedł na próżnych poszukiwaniach. Niestety! dusza, która utraciła Jezusa, nie znajdzie Go wśród świata. Trzeciego dnia Maryja i Józef idą do świątyni szukając Jezusa i tam rzeczywiście Go znajdują, siedzącego między nauczycielami. Jaka różnica między postępowaniem Maryi a naszym! Maryja nie może się pocieszyć po stracie Jezusa, a my tak obojętni jesteśmy na to, tak mało o tym myślimy. Maryja nie dała sobie odpoczynku, dopóki nie znalazła Jezusa, a my, nie staramy się wcale Go znaleźć, gdy Go utracimy. Powinniśmy wtedy pełnić nasze obowiązki z większą pilnością, modlić się więcej i przywoływać Jezusa pragnieniami serca naszego; ale my, nie tylko Go nie szukamy, ale oddalamy Go bardziej od siebie, zaniedbując ćwiczenia duchowne i poddając się zniechęceniu. Modlimy się mniej, albo modlimy się źle, bez ufności, bez pragnienia, aby nas Jezus wysłuchał. Czy nie tak się z nami dzieje?

PUNKT TRZECI.

Szczęście Maryi i Józefa po znalezieniu Jezusa.

Maryja i Józef znalazłszy Jezusa, znaleźli najdroższy swój skarb, całe szczęście swoje; bo Jezus był dla nich wszystkim. Od chwili, kiedy ich opuścił, świat był dla nich pustynią. Z powrotem Jezusa wróciło zupełne szczęście; nic im nie pozostawało do życzenia. Jest to raj na ziemi. Czy tak sobie cenimy szczęście posiadania Jezusa? Czy Jezus jest wszystkim dla nas? Czy bez Jezusa uważamy wszystko za nic? Czy Jezus jest dla nas wszystkim, choćbyśmy wszystkiego innego byli pozbawieni? Zapytajmy naszego serca i nie łudźmy sami siebie.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  I. Ks. Naślad. Jezusa Chrystusa, VII, 3.

[2] –  przypis redakcji: święto Paschy – w Polsce święto Paschy nazywane było niekiedy żydowską Wielkanocą ze względu na to iż główną częścią święta jest wieczerza sederowa, która spożywana jest w pierwszą noc świąt Paschy.