Czwartek trzeciego tygodnia – 18 grudnia 2025 r.

Czwartek trzeciego tygodnia Adwentu- 18 grudnia 2025 r.

Przygotowanie pierwsze.

            Będziemy rozmyślali dalej o życiu Jezusa Chrystusa w łonie Maryi i zobaczymy, że to jest: 1. życie pokorne; 2. że jest życie ubogie. Potem zrobimy postanowienie: nie starać się o cześć u ludzi, i nigdy nic nie mówić na swoją korzyść; 2. miłować ubóstwo, a tym, co nam zbywa, dzielić się z biednymi. Naszą wiązanką duchową będą te słowa z Naśladowania: „Jest to wielka chwała służyć Tobie, mój Boże, a za nic mieć to wszystko, co nie jest Tobą”[1].

 Przygotowanie drugie.

            Oddajmy cześć Słowu Wcielonemu, zostającemu w łonie Maryi w stanie najpokorniejszym i najuboższym. Złóżmy Mu dzięki, że się tak poniżył, aby zadośćuczynić za naszą pychę; że się stał ubogim, aby nas odwieść od zamiłowania bogactw; że nas tym sposobem nauczył przez swoją pokorę i ubóstwo dwóch cnót, które są tak drogie Jego sercu, a dla nas tak trudne.

PUNKT PIERWSZY.

Słowo Wcielone prowadziło w łonie Maryi życie najcichsze.

            Ten, który ma tron na wysokości niebios, poniża się aż do tego stopnia, że w łonie swej matki przyjmuje ciało maleńkiej dzieciny. W żłóbku będzie przynajmniej widzialnym oczom ludzkim. Aniołowie śpiewać będą Jego chwałę, pastuszkowie oddadzą Mu cześć, królowie upadną przed Nim na twarz; ale tu wszystko jest ukryte, wszystko utajone; jest to wyniszczenie. Dlatego Kościół święty woła z podziwem: „Bez wzdrygnieniać się rodził, w żywocie Panny poczęty[2]. Są to godne początki Jego całego życia, które będzie szeregiem upokorzeń, wzgardy i zniewag, i w którym ten Król królów uważany będzie za ostatniego z ludzi. Jakaż to nauka dla naszej miłości własnej! My tak żywo czujemy, kiedy nas zaniedbują, kiedy o nas nie myślą, kiedy nie zajmują się nami! życie ukryte oburza naszą pychę, cześć i pochwały tak są miłe dla naszego serca! Zawstydźmy się, że patrząc na upokorzenia Słowa Wcielonego, nie staramy się być Mu podobni. Kiedy ten, który jest tak wielkim, poniża się, nie przystoi temu, który jest tak małym, wynosić się. Kiedy światło zaciemnia swój blask, nie przystoi ciemności, chcieć być światłem.

PUNKT DRUGI.

Słowo Wcielone prowadzi w łonie Maryi życie najuboższe.

            Mógł posiadać bogactwa Ten, który tak ubogacił niebo i ziemię; ale ich nie chciał. Z wszystkiego się wyzuł, przyjmując ciało ludzkie i stał się ubogim z miłości do nas. Umiłował ubóstwo, a nie znajdując go na łonie Ojca swego, przyszedł je szukać w łonie swej Matki. Tu Jezus jest zupełnie nagim, nie ma nawet ubogich pieluszek, które go okrywać będą w żłóbku. Cieszy się myślą, że ubogo żyć i umierać będzie, że wyszedłszy z łona Maryi, nie będzie mógł bez pomocy stworzenia, ani się żywić, ani się odziać, ani wystarczyć sobie samemu w potrzebach życia. Porównajmy ten stan Słowa Wcielonego z naszym usposobieniem. Jezus tak umiłował ubóstwo, a my, tak się lękamy być ubogimi; On wybiera to, co jest ubogie, a my ubóstwa unikamy. Jezus znosi brak wszystkiego, a my chcemy, aby nam na niczym nie zbywało; czujemy dotkliwie brak najmniejszej rzeczy, i troskliwie się staramy zaopatrzyć we wszystko; niepokoimy się i mieszamy, jak nam czego brakuje. Nie wystarcza nam to, co niezbędne, pragniemy nadto rzeczy kosztownych, zbytkownych i do próżności służących. O mój Jezu, któryś błogosławił ubóstwo, któryś je zaszczycił swoim wyborem i ubóstwił w swojej osobie, spraw, abym w Tobie złożył cały mój skarb. Spraw, abym zrozumiał, że ten jest bogatym, kto Ciebie posiada; że chcąc nabyć ten skarb szacowny, powinienem opuścić wszystko i siebie samego; i że przeciwnie, nie mając Ciebie, jestem bardzo ubogim, choćbym posiadał bogactwa całego świata.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1]    –   III. Naśl. J. Chr. X. 5.

[2]    –  Z hymnu św. Ambrożego: „Te Deum”. [prawdop. tłumaczenie staropolskie – we współczesnej wersji polskiej: „Przyoblókłszy się w człowieka, nie wzgardziłeś Panny łonem.”]