Czwartek Siódmego Tygodnia Wielkanocnego – Czwartek przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 21 maja 2026 r.

Czwartek Siódmego Tygodnia Wielkanocnego – Czwartek przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 21 maja 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Rozmyślając jeszcze o darach Ducha świętego, zastanowimy się dziś nad darem pobożności. Poznamy: 1) czym jest ten dar ze względu na Boga; 2) czym jest ze względu na bliźniego. Następnie postanowimy sobie: 1) spędzić w szczególniejszym skupieniu trzy dni poprzedzające Zesłanie Ducha Świętego, aby w tym wielkim dniu Duch Święty znalazł duszę naszą dobrze przygotowaną; 2) uważać zawsze Boga, jako najczulszego Ojca i starać się więcej o miłość do Niego, niż o bojaźń; 3) widzieć w bliźnim dziecko Boga, brata Jezusa Chrystusa, i dla tych powodów obchodzić się z nim z szacunkiem i z miłością. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Pawła: „Posłał Bóg Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Duchowi Świętemu, udzielającemu duszom daru pobożności, tego daru, który zmiękcza serce twarde z natury i czyni je czułym dla Boga i bliźniego. Złóżmy Mu dzięki za ten niewymowny dar; prośmy, aby go nam udzielił i dał nam poznać jego wartość.

PUNKT PIERWSZY.

Czym jest dar pobożności ze względu na Boga.

Cnota religii uczy nas czcić Boga jako Stwórcę i najwyższego Pana, a dar pobożności uczy nas czcić Go jako Ojca i rodzi dla Niego w sercach naszych uczucie dziecięcej miłości, pełne namaszczenia, tkliwości i radości wewnętrznej; to sprawia, że dusza znajduje szczęście w obcowaniu z Bogiem, w zajmowaniu się rzeczami Boskimi i w czynieniu wszystkiego dla przypodobania się Bogu. Ten dar uczy nas uważać Boga nie jako surowego sędziego, przed którym drżeć mamy, ale jako czułego ojca, który pociesza nas dobrotliwie, patrzy na nas z miłością i którego powinniśmy tak samo miłować. Dusza, posiadająca dar pobożności, pragnie więcej miłować Boga, niż się Go bać. Miłość ją całkiem zajmuje, a im więcej kocha Boga, tym więcej kochać Go pragnie. Ta miłość rozbudza w jej sercu gorące pragnienie podobania się Bogu; aby dojść do tego, nic dla niej trudnego nie ma. Jeżeli popełni jakiś błąd, nie traci pokoju. Bóg jest ojcem; dusza rzuca się w Jego objęcia i prosi o przebaczenie z pokorną ufnością, jak dziecko, które upadłszy na ziemię, podnosi się i rzuca w objęcia swej matki; obiecuje Mu, że naprawi swój błąd, czuwając z miłością i starając się lepiej postępować; potem wraca do swych zajęć z nową gorliwością. Nie czuje obawy, nie doznaje skrupułów w służbie tak dobrego ojca; wszystko spełnia z miłością, ze swobodą jak dziecko w towarzystwie swego dobrego ojca. Co bądź się jej wydarzy, poddaje się z miłością ojcowskim rozporządzeniom Boga. „Ojciec mój chce tego, mówi sobie w głębi duszy; Jego najmiłościwsze serce tak wszystko urządziło; niech się spełnia Jego Boska wola; chcę tego, co On chce i jedynie tylko tego”. To święte usposobienie rodzi w duszy wielką gorliwość o chwałę Boga, niewypowiedzianą boleść na widok obrazy Mu wyrządzanej, boleść taką, jaką czuje dziecko, kiedy widzi, że obrażają jego najlepszego ojca; stąd wynika także zamiłowanie Słowa Bożego, zawartego w Piśmie Świętym; bo dusza uważa je jako słowo ojca, zawsze drogie dla synowskiego serca; stąd wypływa również miłość do Kościoła tryumfującego, to jest, do Maryi, aniołów i Świętych, bo oni najwięcej kochali Boga i dlatego zasługują na naszą miłość; stąd bierze źródło szczere nabożeństwo za Kościół cierpiący w Czyśćcu, bo to są dusze sprawiedliwe, które Bóg pragnie wziąć do nieba, a którym dopomóc do tego możemy przez nasze modlitwy i zasługi; wreszcie z tego świątobliwego usposobienia duszy wynika gorliwość o dobro Kościoła wojującego na ziemi, bo on ma obowiązek szerzyć chwałę Boga; cierpienia Kościoła sprawiają boleść jej sercu, a powodzenie jego przynosi mu radość. Zastanówmy się nad sobą; czy mamy dar pobożności? Jeżeli go nie mamy, prośmy o niego Boga z całego serca.

PUNKT DRUGI.

Czym jest dar pobożności ze względu na bliźniego.

Ponieważ wszyscy ludzie są obrazem Boga i Jego przysposobionymi dziećmi, braćmi i współdziedzicami Jezusa Chrystusa, dar pobożności wlewa w serce nasze prawdziwą braterską miłość do nich, życzliwość, uprzejmość i łagodność, które są jakby odbiciem dobroci, miłości i miłosierdzia Boga; stąd wynika obejście się ze wszystkimi szczere, uprzejme, łatwość do przebaczania uraz, gotowość do pełnienia dobrych uczynków, pogoda oblicza, mowa zawsze uprzejma. Dusza, mająca dar pobożności, zachowuje prostotę i uszanowanie względem przełożonych, szczerość braterską względem równych, miłosierdzie względem cierpiących i gotowość do niesienia im pomocy. Smuci się ze smutnymi, płacze z plączącymi, raduje się z tymi, którzy się radują. Chętnie znosi ułomności słabych, wady niedoskonałych; dla wszystkich wszystkim się staje; jest poważną z poważnymi, gorliwą z gorliwymi, wesołą z wesołymi, nie wychodząc z granic skromności, a nawet w pełnieniu cnót stosuje się, o ile cnota na to pozwala, do charakteru osób, z którymi ma do czynienia. Zastanówmy się i tu nad sobą. Może zamiast współczucia, które dar pobożności wlewa względem bliźnich, okazujemy im obojętność i nieczułość, myśląc tylko o tym co nas samych obchodzi, nie czując litości dla nędzy bliźniego; może nieskorzy jesteśmy do świadczenia drugim przysług, aby sobie przykrości nie zrobić; może nie chcemy znosić cudzych wad, przebaczać urazów, powściągać nienawiść albo chęć zemsty, gorycz albo wstręt. Czy nie należymy do tych, którzy biorą za moc charakteru tę nieczułość, tak przeciwną duchowi chrześcijańskiemu?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1]–  Do Galat. IV, 6.