Czwartek Siedemnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 30 lipca 2026 r.

Czwartek Siedemnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 30 lipca 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy o odwiedzinach, jakie sobie oddają osoby, żyjące w świecie i poznamy trzy główne niebezpieczeństwa, jakie się w tych odwiedzinach napotyka: 1) rzadko kiedy odwiedziny mają cel chrześcijański; 2) często podczas nich popełniaj się grzechy; 3) narażają na zupełną utratę ducha chrześcijańskiego. Następnie zrobimy postanowienie: 1) mieć zawsze przy odwiedzinach intencję jak najlepszą, skracać je, o ile tylko można i zamiłować życie rodzinne; 2) w koniecznych odwiedzinach strzec się niebezpieczeństw, na które narażają nas stosunki ze światem. Naszą wiązanką duchową będą te słowa starożytnego filozofa: „Ile razy byłem między ludźmi, wróciłem mniejszym człowiekiem”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi, który w czasie życia swego na ziemi, nawiedzał ludzi i obcował z nimi. Odwiedziny te były rzadkie i nacechowane najwyższą świętością; przez nie wysłużył nam Pan Jezus łaskę do uświęcenia naszych odwiedzin i uniknięcia niebezpieczeństw, jakie się w nich spotyka. Jakaż to korzyść dla nas, że w czynnościach Zbawiciela znajdujemy wzór i łaskę do naśladowania Go! Wylejmy uczucia wdzięczności i miłości u nóg tego boskiego Zbawcy.

PUNKT PIERWSZY.

Rzadko kiedy odwiedziny mają cel chrześcijański.

Intencja jest wtedy dobra, kiedy mamy na celu chwałę Boga i spełnienie Jego woli. Otóż zbadajmy siebie a przekonamy się, że w odwiedzinach naszych zupełnie inny mamy zamiar. Odwiedzamy drugich z powodów czysto ludzkich i naturalnych; albo dla zabawy i przyjemności, dla utrzymania stosunków ze światem, dla zaspokojenia swojej ciekawości, dla usłyszenia nowin; albo dlatego, żeby o nas mówili, że jesteśmy przyjemni w towarzystwie; chcemy się popisać rozumem, pozyskać rozgłos u świata; zjednać sobie przyjaciół, którzy by nam dopomogli do zrobienia majątku albo do otrzymania jakiego stanowiska; niekiedy nawet, dla zachowania stosunków niebezpiecznych i dogodzenia swojej namiętności. Czy nie mamy w odwiedzinach naszych intencji takich, które są albo grzeszne albo niebezpieczne, albo też narażające na stratę czasu?

PUNKT DRUGI.

W odwiedzinach popełnia się często grzechy.

  1. W odwiedzinach często grzeszymy mową: obmawiamy bliźniego, szydzimy z niego, pozwalamy sobie na plotki, naruszamy cudzą sławę; albo też prowadzimy rozmowy światowe, lekkomyślne, pod pozorem rozrywki i zabawy. Nie umiemy powstrzymać języka, przerywamy mowę drugim; okazujemy się ponurymi i nieprzyjemnymi dla drugich; albo przez miłość własną, która chce być ceniona, decydujemy o wszystkim i nie chcemy aby się nam sprzeciwiano. Tu sprawdzają się słowa Ducha Świętego: „W wielomówności nie obejdzie się bez grzechu”[2].
  2. W odwiedzinach grzeszą ludzie często czynem, zachowują się ze zbyteczną swobodą i poufałością; pozwalają sobie na ubiory, tańce, gry, w których skromność i obyczajność chrześcijańska wielki uszczerbek ponoszą.
  3. W odwiedzinach często grzeszymy, jeżeli zaniedbujemy to, cośmy czynić powinni, kiedy nie przerywamy mowy albo uczynków przeciwnych miłości, skromności, albo innej cnocie, mogąc to uczynić; kiedy nie unikamy tego, co może drugim przykrość sprawić, kiedy nie staramy się, aby odwiedziny nasze były przyjemne dla wszystkich, aby wszyscy odchodzili zadowoleni i zbudowani. Czyśmy w odwiedzinach naszych unikali tych grzechów?

PUNKT TRZECI.

Odwiedziny narażają na utratę ducha chrześcijańskiego.

Piotr Blozjusz[3] powiada, że odwiedziny rozbudzają ducha światowego nawet w tych osobach, w których ten duch już zupełnie był zamarł; a na kilka wieków przed nim, jeden filozof pogański powiedział: „Ile razy byłem między ludźmi, wróciłem mniejszym człowiekiem”[4]. O ileż bardziej możemy powiedzieć: Wróciłem mniej dobrym chrześcijaninem! Bo, w istocie, częste obcowanie ze światem jest niebezpieczne. Traci się czas, nabiera się ochoty do próżnowania, wstrętu do pracy i do życia poważnego, do tego wszystkiego, co się tyczy religii i zbawienia, nabywa się zamiłowania do świata, do jego próżności, zabaw i uciech; widzi się i słyszy to, co pociąga i uwodzi serce; zawiera się stosunki niebezpieczne i bardzo często znajduje się okazje do grzechu. Na nieszczęście, im więcej kto udziela się światu, tym więcej udzielać się pragnie, staje się to potrzebą jego życia; zawiera coraz więcej stosunków, najczęściej z krzywdą obowiązków swego stanu.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Seneka.

[2] –  Przypowieść X, 19.

[3] –  [przypis redakcji – Piotr Blozjusz (łac. Petrus Blesensis; fr. Pierre de Blois; ok. 1130 – ok. 1211) był francuskim duchownym, teologiem, poetą i dyplomatą. Znany jest przede wszystkim ze swojego zbioru listów łacińskich.]

[4] –  Seneka.