Czwartek po środzie popielcowej – dzień 19 lutego 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś zastanowimy się: 1) nad nauką pokory, którą nam daje Kościół, posypując głowy nasze popiołem; 2) nad przyczyną, dla której Kościół daje nam tę naukę na początku Postu. Następnie zrobimy postanowienie: 1) utrzymywać w sobie, przez cały Post, ducha pokory i skruchy na widok naszej nędzy i grzechów; 2) przyjąć chętnie pokutę zaleconą w czasie Postu, jako nierównie mniejszą od tej, na którą zasłużyliśmy. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Kościoła: „Boś jest prochem, i w proch się obrócisz”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Duchowi Świętemu, który natchnął Kościół myślą ustanowienia ceremonii posypywania głowy popiołem, aby dać chrześcijanom tak doniosłą naukę pokory. Złóżmy Mu dzięki za to natchnienie i prośmy Go o łaskę, korzystania z niego.
PUNKT PIERWSZY.
Przez posypywanie głów popiołem, Kościół daje nam naukę pokory.
Kościół, sypiąc nam na głowę, będącą siedliskiem pychy, popiół, jako symbol nicości i znikomości rzeczy ludzkich, nie tylko nas zachęca do pokuty i do pamięci o śmierci, ale chce nam przede wszystkim dać naukę pokory, mówiąc do nas wszystkich: „Nie pysznij się, dumny człowiecze. Pamiętaj, że jesteś prochem i że w proch się obrócisz. Powstałeś z prochu i popiołu: taki jest twój początek: Bóg wziął trochę gliny i utworzył z niej pierwszego człowieka, od którego pochodzą wszyscy ludzie. Jesteś prochem i popiołem; trochę gliny, mającej kształt człowieka” – powiada Tertulian. Czyż więc glina ma prawo chełpić się z tego, czym jest, i buntować się przeciw temu, który ożywiając ją swym duchem, podniósł ją, z miłosierdzia swego, wyżej nad to, czym była. Wkrótce staniesz się prochem i popiołem; bo obrócisz się znów w proch, pomimo miłości własnej, upodobania, jakie masz w sobie samym i chęci błyszczenia przed ludźmi. Przyjdzie czas, w którym to wszystko się skończy; pozostanie tylko garstka popiołu, którą wiatr rozwieje. Choćbyś dorównał najsławniejszym ludziom, choćbyś przewyższył w rozkoszach i dostatkach ludzi najbogatszych; wszystko to w końcu zamieni się w popiół; a tej odrobiny popiołu nie można będzie nawet odróżnić; nikt nie będzie wiedział, czyje to są szczątki, wiatr je rozwieje w powietrzu, a nawet imię tego, do którego należały, pójdzie w niepamięć u ludzi, jakby nigdy nie istniał. Ta nauka pokory powinna nas wyleczyć z miłości własnej i pobudzić nas do pokornego mniemania o sobie. Jakież to szaleństwo, chcieć aby nas szanowano, wysławiano, wynoszono, kiedy to wszystko skończy się odrobiną popiołu.
PUNKT DRUGI.
Dlaczego Kościół daje nam tę naukę na początku Postu?
Dlatego: 1) że bez pokory, wszystkie umartwienia nie miałyby zasługi. Faryzeusze poszczą, mówi Jezus Chrystus w Ewangelii, ale ponieważ to robią dla pozyskania szacunku u ludzi, przeto, nie mają żadnej zasługi i otrzymują nagrodę już na tej ziemi. Przyczyna tego jest ta, że kto sam o sobie ma dobre mniemanie, ten wykracza przeciw prawdzie, która nam mówi, że jesteśmy niczym; a ten kto chce, aby go drudzy chwalili, ten wykracza przeciw sprawiedliwości, która na nas woła: „Samemu Bogu cześć i chwała”[2], „a nam zawstydzenie”[3]; kłamstwo i niesprawiedliwość nie mogą się pogodzić z zasługą. Dlatego: 2) że bez pokory nie ma żadnej pokuty. Podstawą pokuty jest poznanie naszej nędzy, to jest upokorzenie duszy, która, uznając się winną, przyznaje zarazem, że ma obowiązek wynagrodzić i zadość uczynić sprawiedliwości Boskiej. Kto sam siebie ceni, będzie może tak jak faryzeusz, wzbudzać zewnętrzne akty pokuty i mówić z nim razem: Poszczę dwa razy na tydzień; płacę dziesięcinę ze wszystkiego, co mam; ale taka pokuta nie może się podobać temu, który zgłębia serca, i tylko w prawdzie ma upodobanie. Faryzeusz, pomimo swego postu, obrzydłym był Bogu dlatego właśnie, że sam siebie cenił, i starał się o cześć i chwałę u ludzi. Lękajmy się, aby nie było tak samo z nami; dla uniknięcia tego, rozpocznijmy post w duchu pokory.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Ks. Rodzaju III. 19.
[2] – I. do Tymoteusza. I. 17.
[3] – Baruch. I. 15.

