Czwartek Piątego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 7 maja 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś zastanowimy się nad korzyściami, jakie możemy osiągnąć z oschłości i zobaczymy, że możemy nabyć: 1) największe zasługi; 2) najgruntowniejsze cnoty. Następnie postanowimy sobie: 1) w czasie oschłości tak wiernie spełniać swoje obowiązki, jak wśród pociech duchownych; 2) korzystać z radością z czasu próby, aby przez zaparcie i ducha ofiary nabyć gruntowne cnoty. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Ewangelii: „Królestwo niebieskie gwałt cierpi i gwałtownicy je porywają”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, przyjmującemu w ogrodzie Oliwnym oschłości i znudzenie; zachęci nas to do znoszenia podobnych prób i nauczy nas, że ten wstręt, tak przykry dla duszy, nie tylko nie jest złem, ale przeciwnie może nam dać sposobność do nabycia wielkich zasług i gruntownych cnót. Złóżmy Mu dzięki za ten przykład i prośmy Go o łaskę, abyśmy z niego korzystali.
PUNKT PIERWSZY.
Oschłości dają duszy sposobność nabycia największych cnót.
Jest to wielkie złudzenie, sądzić, że to, co robimy, bez przyjemności, nie ma przed Bogiem zasługi i że Mu nie jest miłe. Bóg nie wymaga od nas, abyśmy w służbie Jego znajdowali przyjemność, ale żebyśmy Mu służyli wiernie, pomimo wstrętu. Podoba Mu się dusza wierna, która trapiona oschłością, zniechęcona do swego obowiązku, przygnębiona trudnościami, jakie w sobie znajduje, wstaje jak Jezus Chrystus w Ogrodzie Oliwnym i mówi: „Wstańcie, pójdźmy”[2], chociażby nam przyszło umrzeć. Służący, który pomimo wstrętu wypełnia wiernie to, co mu nakazują, zasługuje na większe łaski u swego pana. Tak samo się dzieje w służbie Bożej. Ten dobry pan, najwyżej ceni to, co czynimy dla Niego pomimo wstrętu, i wtedy największą nabywamy zasługę, kiedy ten wstręt zwyciężamy, aby w każdej chwili iść za głosem obowiązku. Czynić to, co nam się podoba, jest małą zasługą, nawet niekiedy można się obawiać, żebyśmy dogadzając raczej swemu upodobaniu niż woli Bożej, nie stracili całkiem zasługi i aby Bóg nie rzekł o nas: „Wzięli zapłatę swoją”[3], ale pełnić swój obowiązek, przezwyciężając wstręt naturalny, jest to najwyższą zasługą, która wielką otrzyma nagrodę. Stąd wynika, że uczynki, wykonywane z oschłością i wstrętem nie są mniej zasługujące, ale przeciwnie, są najbogatsze w zasługi i otrzymują odpowiednią nagrodę. Nie powinniśmy zatem, w czasie oschłości poddawać się niedbalstwu, ale raczej czynić wszystko z większą usilnością, bo lepiej jest mniej pociech doznawać na ziemi, aby się większą szczęśliwością cieszyć na wieki.
PUNKT DRUGI.
Oschłości dają duszy najlepszą sposobność do ćwiczenia się w gruntownej cnocie.
Cnota, która potrzebuje pociech, jest jeszcze w stanie dziecięcym. Autor Naśladowania powiada: nie potrzeba wielkiego wysilenia, aby być pobożnym, kiedy namaszczenie Ducha Świętego do tego nas pociąga; nie trudno jest biec, kiedy łaska Boża nas do tego pobudza, łatwo dźwigać ciężar, kiedy ręka Wszechmocnego nas wspiera. Cnotę gruntowną posiada ten, kto nie wymagając pociech duchownych, karmi się pożywnym chlebem utrapień i prób. W miarę jak dziecię wzrasta, matka przestaje pieścić i ochraniać jego ciało, jak to czyniła z początku; przyzwyczaja je do pracy, aby tym sposobem rozwijać jego wzrost i siły fizyczne. Tak samo czyni Bóg, usuwa duszy pociechy uczuciowe, które przeszkadzały jej do rozwoju duchownego. Doświadcza ją przez próby i oschłości, które w niej wyrabiają hart, cierpliwość, miłość krzyża i czynią ją silną, zdolną do największych ofiar. Tym sposobem wyrabiają się dusze mężne i nabywają się gruntowne cnoty. Kto wśród wstrętów i oschłości spełnia wytrwale i doskonale swój obowiązek, zdolnym będzie do najtrudniejszych rzeczy; będzie miał moc do zwyciężenia wszelkich przeszkód. Starajmy się korzystać z tej nauki.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Mateusz XI, 12.
[2] – Ewang. św. Mateusza, XXVI, 46.
[3] – Ewang. św. Mateusza, VI, 2.

