Czwartek III-ego tygodnia Wielkiego Postu – dzień 12 marca 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś zastanowimy się nad drugą pobudką do skruchy, a tą jest obrzydzenie, jakie Bóg ma 1) ku grzechom powszednim; 2) ku grzechom śmiertelnym. Następnie postanowimy sobie: 1) unikać najstaranniej najmniejszych grzechów powszednich, ponieważ Bóg się nimi brzydzi; 2) opłakiwać codziennie do końca życia grzechy śmiertelne, któreśmy w przeszłości popełnili. Jako wiązankę duchową weźmiemy te słowa Psalmisty: „Grzech mój jest zawsze przeciwko mnie”[1].
Przygotowanie drugie.
Ukorzmy się ze drżeniem przed sprawiedliwością Boga, który nienawidzi grzechu. O Boże mój: „Sprawiedliwość Twoja jak góry, Boże, sądy twoje jak przepaść wielka”[2]. Uwielbiam ją, nie rozumiejąc jej; ale zarazem kocham ją, bo wszystko w Tobie, Panie, zasługuje na miłość. Bądź błogosławiony i wysławiany za Twoją dobroć i sprawiedliwość.
PUNKT PIERWSZY.
Powinniśmy opłakiwać grzech powszedni, ponieważ on się Bogu nie podoba.
Bóg tak nienawidzi grzechu powszedniego, że karze go w przyszłym życiu prawie tak samo, jak w piekle, z tą różnicą, że nie na wieki; i nie dopuszcza do nieba dusz, które Mu są drogie, dopóki nie odpokutują za najmniejsze grzechy. Bóg tak nienawidzi grzechu powszedniego, że w tym życiu jeszcze, często bardzo surowo za ten grzech karał. Żona Lota za to, że uległa nieroztropnej ciekawości, została śmiercią ukarana. Człowiek, który zbierał drwa w dzień sobotni, został z rozkazu Boga ukamienowany. Mojżesz dopuścił się małej nieufności względem Boga i nie wszedł za karę do ziemi obiecanej, którą zasłużył oglądać za czterdzieści lat pracy dla chwały Bożej. Jeden z proroków, dla dogodzenia ludziom, zatrzymuje się dłużej, niż miał polecone, tam gdzie go posłano, i za to zostaje pożarty przez lwa. Dawid, przez próżność, każe robić spis ludności w swoim państwie, i za to siedemdziesiąt tysięcy ludzi umiera od zarazy. O mój Boże! czymże jest grzech powszedni przed Twoją nieskończoną świętością? Jakże powinniśmy opłakiwać zło, które Ci się tak bardzo nie podoba? Jak słusznie powinniśmy przy każdej spowiedzi, wzbudzać za nie skruchę doskonałą, połączoną z mocnym postanowieniem poprawy! Czy tak robimy?
PUNKT DRUGI.
Jak powinniśmy opłakiwać grzech śmiertelny z tej racji, że on się w najwyższym stopniu Bogu nie podoba.
Kiedy rozważamy straszne męki piekielne i zastanawiamy się nad tym, że ci, co tam cierpią tak straszne męki, byli ukochanymi dziećmi Boga, za które przelał krew swoją i że jeden grzech śmiertelny, przemieniając tę miłość w nieubłagany gniew, ściągnął na nich karę Boga na całą wieczność, – zawołać musimy ze zdumieniem: O Boże! jak grzech śmiertelny nie podoba się Tobie, jak strasznie za niego karzesz! Jeżeli myślą przeniesiemy się z piekła do nieba, cóż tam zobaczymy? Puste miejsca, które dawniej zajmowali aniołowie, czyste duchy, jaśniejące cudowną pięknością, ozdobione wszelkimi doskonałościami, arcydzieła rąk Boga. Jednego razu ulegli myśli pysznej: w tejże chwili Bóg wydaje na nich wyrok piorunujący. Ależ, Panie, jeżeli im przebaczysz, wielbić Cię będą przez całą wieczność; jeżeli ich strącisz do piekła, będą Ci bluźnili i pociągną na potępienie wieczne miliony ludzi. To nic nie znaczy, niech idą w głębię piekielną! Ależ oni popełnili jeden tylko grzech, to jest ich pierwszy grzech i do tego grzech myślą popełniony. To nic nie znaczy, niech idą do piekła! O świętości Boga, jak nienawiść Twoja do grzechu jest nieubłagana! A kiedy tak karzesz dworzan Twoich, czegóż nie powinienem się lękać ja, ostatni z sług Twoich, który tysiąc razy Cię zdradzałem, który grzeszyłem nie raz jeden i nie myślą tylko, ale milion razy wszystkimi zmysłami, wszystkimi członkami ciała, wszystkimi władzami duszy i przestępowałem prawie wszystkie przykazania Twoje! Z nieba, pozbawionego przez grzech części swoich mieszkańców, zstępuję do raju ziemskiego i widzę tam miejsce, które zajmował Adam, będąc jeszcze niewinnym. Jednego razu uległ niepowściągliwości, która na pozór zdawała się mało znaczącą: zjadł owoc pomimo zakazu Boga i natychmiast utracił wszystkie łaski pierwotne: został skazany na różne cierpienia, na śmierć nawet i to nie tylko on sam, ale i całe jego potomstwo. Wszyscy ludzie do końca świata skazani są na rozliczne nędze, na wojny, zarazy, głód, zabójstwa, burze, nieświadomość, pożądliwość, wszyscy byliby na wieki potępieni, gdyby nie miłosierdzie Boga, który bez żadnej z naszej strony zasługi od wiecznej nas zguby wybawił. Wielki Boże! ileż na raz kar za jeden grzech! a jeżeli jeden grzech tak Ci się nie podobał, że zesłałeś za niego tyle kar na świat, cóż dopiero za tak liczne grzechy? Czyż będę mógł dostatecznie je opłakać i mieć za nie skruchę odpowiednią? Jednakże, Boże mój, nie tu jeszcze okazała się cała moc Twojej nienawiści dla grzechu. Biorę w rękę wizerunek Jezusa ukrzyżowanego i pytam sam siebie: Ten, którego wyobrażenie mam przed sobą, był jedynym, ukochanym Synem Boga; był Bogiem: ale ponieważ przyjął na siebie nasze grzechy, Ojciec Niebieski wywarł na Nim całą surowość swego gniewu; wydał Go na najsroższe męki i zniewagi, na śmierć i to na śmierć krzyżową. O grzechu, jak obrzydłym jesteś w oczach Boga! jakże powinienem boleć nad tym, że ci dałem przystęp do mego serca! Jeżeli Bóg tak się obszedł z Synem swoim dlatego tylko, że tenże przyjął pozór grzechu, jakże się obejdzie ze mną, który tyle rzeczywistych grzechów popełniłem? Jeżeli drzewo niezdolne się palić, było w tak strasznym ogniu, cóż się stanie z drzewem zdatnym do spalenia? Oto jest najsilniejsza pobudka do opłakiwania grzechów i do rozbudzenia skruchy doskonałej.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Psalm L. 5.
[2] – Psalm XXXV. 7.

