Czwartek Dziewiętnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 13 sierpnia 2026 r.

Czwartek Dziewiętnastego Tygodnia Zwykłego – dzień 13 sierpnia 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Rozważać dziś będziemy dziesiąty powód, dla którego mamy być pokorni: jest to szczególne zamiłowanie pokory przez Świętych. W pierwszym punkcie przekonamy się, jak Święci miłowali pokorę, a w drugim zaś zastanowimy się, jak powinniśmy naśladować Świętych. – Następnie postanowimy sobie: 1) w pokusach, pobudzających nas do pychy, przypominać sobie pokorę Świętych i zawstydzać się porównując się z nimi; 2) często prosić Boga o łaskę do naśladowania Świętych, gardząc próżnością i miłością własną. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Augustyna: „Dlaczego nie mógłbyś uczynić tego, co uczynili ci lub owi?”

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, który od pierwszej chwili swego wcielenia aż do śmierci pracował nad tym, aby nas swoim przykładem nauczyć pokory i naucza nas jej jeszcze przez przykłady swoich Świętych, których uczynił uczestnikami swego życia upokorzonego na ziemi, aby ich uczynić uczestnikami swojej chwały w niebie. Złóżmy Mu dzięki, że nas raczy nauczać i że tak pragnie, abyśmy byli pokorni.

PUNKT PIERWSZY.

Święci w szczególniejszy sposób miłowali pokorę.

Jeszcze przed przyjściem Jezusa Chrystusa Dawid wyrzekł: Obrałem wzgardę za cząstkę moją. Święty Jan Chrzciciel powiedział: „Chcę być coraz mniejszym w opinii ludzkiej, aby Odkupiciel był więcej uczczony; chcę być ukryty, aby On był widziany. On jest panem; ja jestem tylko głosem, który ginie w powietrzu i z którego po chwili nic już nie pozostaje; nie jestem nawet godzien na klęcząco rozwiązać rzemyka u Jego obuwia”. Maryja stawiała siebie w ostatnim rzędzie stworzeń: nazwała siebie ubogą służebnicą i nie tylko nie szukała chwały z macierzyństwa Boskiego, ale przyznawała, że wielkie rzeczy w Niej zdziałane były dziełem miłosierdzia Bożego i z największą radością przyjęła życie ukryte. Jezus Chrystus całe życie swoje spędza w upokorzeniach, a Apostołowie, przejęci Jego duchem, cieszą się, że stali się godnymi znosić upokorzenia. Święty Paweł na wzgardzie zasadza szczęście swoje i nazywa się ostatnim grzesznikiem. Po Apostołach widzimy Męczenników, którzy wyrzekają się chętnie czci u ludzi, uważając się wtedy dopiero za uczniów Jezusa Chrystusa, kiedy zaczynają ponosić upokorzenia. Po Męczennikach idą pustelnicy, którzy ukrywają przed okiem ludzkim swoje zasługi i cnoty. Potem widzimy Świętych różnego stanu i płci, którzy ukrywają swoje dobre uczynki, lękają się chwały ludzkiej jako niebezpiecznej dla swej duszy, unikają pochwał, znoszą ze spokojem oszczerstwa i wzgardę i uważają, że zasłużyli na to. Święty Ignacy uważa siebie jako „wrzód, z którego wycieka ustawicznie zgnilizna”; święty Wincenty Ferreriusz ma siebie za „obrzydliwego trupa, nieznośnego dla wszystkich, którzy się do niego zbliżają”. Święty Franciszek Ksawery uważa się za „grzesznika, który potrzebuje, aby się za nim wstawiano do Boga, z powodu wielkiej liczby grzechów, jakie popełnił”. Święty Franciszek Regis sądzi, że „zasłużył, aby go nogami deptano”; a kiedy źli ludzie bija go i znieważają, woła, że „mu wyświadczają wielką łaskę” i że zasłużył, aby się jeszcze gorzej z nim obchodzono. Któż nie zna tej modlitwy świętego Wincentego a Paulo, który z głębi serca upokorzonego woła: „Boże mój! nie jestem człowiekiem, ale nędznym robakiem, pełzającym po ziemi, który nie wie, dokąd idzie, i chce się tylko ukryć w Tobie, mój Jezu, którego jedynie pragnę. Jestem biedny ślepy, nie mogę ani kroku postąpić w cnocie, jeżeli z miłosierdzia swego nie podasz mi ręki, aby mnie poprowadzić”. O pokoro Świętych, jakże zawstydzasz moją miłość własną i próżność!

PUNKT DRUGI.

Powinniśmy naśladować Świętych w pokorze.

Jeżeli Święci, odznaczający się zasługami i cnotą, dostali się do nieba przez pokorę, jak mogę przypuścić, abym tam wszedł inną drogą? Jezus Chrystus zostawił w Kościele swoim te cudowne przykłady pokory, dla pokazania nam, jakim sposobem możemy się zbawić. Kiedy Święci, przy tylu zasługach, tak sobą gardzili i takie mieli upodobanie w upokorzeniach, jakże my, grzesznicy, możemy siebie cenić i pragnąć, aby nas drudzy cenili? Święci, zastanawiając się nad łaskami, jakie odebrali i nad świętością, jaką powinni byli osiągnąć przez odpowiadanie tym łaskom, mówili sobie: „Gdyby największy grzesznik otrzymał takie łaski, jakie ja odebrałem, pewno by z nich lepiej korzystał; a ja, gdybym był na jego miejscu i miał tak gwałtowne namiętności, jak on, i znajdował się w takich, jak on, okolicznościach, byłbym gorzej od niego postąpił”. Stąd wyciągali ten wniosek, mówiąc z głębokim przekonaniem: „Jestem największym grzesznikiem; zasługuję na największą wzgardę i zawstydzenie”. Dlaczegóż i ja nie miałbym wyprowadzić tego samego wniosku dla siebie? Czy się to zgadza z rozumem, abym się sam cenił i chciał, aby mnie drudzy cenili? O! jak pokornym powinienem być!

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.