Czwartek Dwudziestego Czwartego Tygodnia Zwykłego – dzień 17 września 2026 r.

Czwartek Dwudziestego Czwartego Tygodnia Zwykłego – dzień 17 września 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Dziś rozmyślać będziemy o umartwieniu języka i poznamy: 1) jak wiele zła wyrządza język, kiedy kto nie umie go powściągać; 2) jak wiele doba czyni język, jeżeli go roztropnie używamy. Następnie postanowimy sobie: 1) pamiętać, że Bóg słyszy wszystkie nasze słowa i że z nich każe nam zdać rachunek; 2) zawsze mówić dobrze o bliźnim, a przynajmniej nic takiego nie mówić, co by mu zaszkodzić mogło; 3) mówić mało, umiarkowanym tonem: kto mówi wiele i głośno, ten mówi bez zastanowienia i rozwagi. Naszą wiązanką duchową będą te słowa świętego Jakuba apostoła: „A jeżeli kto uważa się za pobożnego, nie powściągając jeżyka swego,(…) tego pobożność jest próżna”[1].

Przygotowanie drugie.

Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, nauczającemu nas przez świętego Jakuba o potrzebie powściągania języka, który zostawiony sam sobie tyle sprawia zła, a dobrze używany tak wiele doba przynosi. „Nim błogosławimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, którzy są stworzeni na podobieństwo Boga. Z tychże ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Nie powinno tak być, bracia moi.”[2]. Wreszcie Pismo Święte mówi: „Śmierć i życie [są] w mocy języka”[3].  Złóżmy Bogu dzięki za radę tak ważną dla naszego zbawienia i dla dobra społeczeństwa.

PUNKT PIERWSZY.

Język sprawia wiele zła, jeżeli nie staramy się dobrze go używać.

Duch Święty, mówiąc nam o złu, jakie wyrządza język, wyczerpuje poniekąd siłę wyrażeń. Język, powiada, jest zbiorem nieprawości; jest to zło niespokojne, roznoszące wszędzie zamieszanie i nieszczęście, rozdwajające umysły, sprowadzające nienawiść i niezgodę. Jest to śmiertelna trucizna, która zarazem zabija tego, kto mówi, i tego, kto słucha, a niekiedy i tego, o którym jest mowa, albo z powodu nienawiści i oburzenia, jakie stąd w nim się budzą, albo przez stratę dobrej sławy, czego nie może znieść po chrześcijańsku. – Jest to ogień piekielny, który nie oszczędza nawet rzeczy świętych, ani przełożonych, ani równych; na samego Boga się porywa przez bluźnierstwa i bezbożność, szerzy zepsucie w duszach, pobudzając je do złego. Aby się przekonać, że ten obraz nie jest przesadny, zastanówmy się: 1) że grzechy popełniane językiem są najliczniejsze i stanowią zwykłą materię prawie wszystkich spowiedzi; 2) że język służy za narzędzie najohydniejszym namiętnościom; on jest narzędziem, którym złość nasza wybucha w słowach gniewliwych i obelżywych; grzeszymy językiem przez pychę, kiedy chcemy wszystkich poniżyć, ganimy to, co inni robią, powiększamy ich błędy, zmniejszamy ich cnoty; przez zawiść, kiedy staramy się przyćmić wszystko, co nas niżej stawia i dlatego drugich ganimy, że ich wyżej od nas stawiają; nie możemy znieść, aby drugich chwalono i usiłujemy zmniejszyć pochwały przez jaką naganę; przez rozpustę język dopuszcza się mów nieuczciwych; przez gniew unosimy się w słowach obelżywych; przez chytrość pochlebiamy w oczy drugim, a tajemnie z nich szydzimy; przez kłamstwo poświęcamy prawdę dla okazania dowcipu i wyniesienia się nad innych; przez złośliwość szydzimy i w śmieszność obracamy tych, którzy nam się nie podobają; przez upór spieramy się i koniecznie chcemy, aby drudzy podzielali nasze zdanie. To wszystko dowodzi, jak powinniśmy umartwiać język, być ostrożnymi w mowie i pamiętać, że Bóg jest przy nas, że wszystko słyszy i że każę nam zdać rachunek nawet z każdego słowa próżnego.

PUNKT DRUGI.

Dobre użycie języka przynosi wielkie korzyści.

Ten dobrze używa języka, kto go używa na chwałę Bożą i to tylko mówi, co pociąga do Boga i do cnoty. „Źródłem życia” mówi Duch Święty „usta sprawiedliwego”[4], „Srebrem wybornym język sprawiedliwego”[5]. Jezus Chrystus uczy nas tego swoim przykładem, bo wszystkie Jego słowa były pełne łaski i zachwycały wszystkich słuchaczów, a słysząc Go mówiącego, wołano: „Nigdy tak człowiek nie mówił, jako ten człowiek”[6]. Językiem uczymy poznawać i kochać Boga, Jego przykazania i rady; zachęcamy ludzi, aby się kochali wzajemnie, jedni drugich znosili i pomagali sobie, aby porzucili drogi nieprawości, a dążyli drogą prowadzącą do nieba. Językiem pocieszamy strapionych, ocieramy łzy nieszczęśliwym i rozbudzamy miłość dla religii, która usposabia do miłosierdzia i współczucia. Językiem godzimy powaśnionych, przywracamy pokój w rodzinach, szerzymy królestwo miłości i pokoju. Słowo uprzejmie powiedziane zachęca do cnoty. O! ileż dobrego czyni język roztropnie kierowany! Prośmy Jezusa Chrystusa o łaskę używania języka na Jego chwałę.

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Jakub I, 26.

[2] –  Jakub III, 10.

[3] –  Ks. Przypowieści XVIII, 21.

[4] –  Ks. Przypowieści X, 11.

[5] –  Ks. Przypowieści X, 20.

[6] –  Jan VII, 46.