Czwartek Drugiego Tygodnia Wielkanocnego – dzień 16 kwietnia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozmyślać będziemy o dwóch innych przeszkodach do osiągnięcia pokoju wewnętrznego, a te są: 1) pokusy; 2) skrupuły. Następnie zrobimy postanowienie: 1) spokojnie oddalać pokusy, jak tylko je spostrzeżemy; służyć Bogu ze swobodą serca, z ufnością i miłością, nie dręcząc się obawą, że Mu się nie podobamy. Naszą wiązanką duchową będzie ta prośba modlitwy Pańskiej: I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi, dającemu nam pokój w osobie apostołów. Dziękujmy Mu za ten dar tak szacowny i prośmy Go o łaskę, abyśmy nie utracili tego daru przez pokusy albo skrupuły.
PUNKT PIERWSZY.
Pokusy są przeszkodą do pokoju wewnętrznego.
Dlaczego w pokusie smucisz się duszo moja, dlaczego się trwożysz? Zastanówmy się, czy jest przyczyna, aby tracić pokój w tych razach. Czy sądzimy, że pokusa sama przez się jest grzechem? Przecież Jezus Chrystus i wszyscy Święci byli kuszeni; żadna myśl zła, żadne wyobrażenie, choćby najszpetniejsze nie jest samo przez się grzechem; Bóg widzi te myśli i wyobrażenia, bo jest wszystko widzącym, ale one w niczym nie kalają Jego najdoskonalszej czystości. Czy obawiamy się, żeśmy zezwolili na pokusę? Gdybyśmy nawet na nią zezwolili, nie należy się mieszać, ponieważ, jak już mówiłem, nawet po upadkach trzeba zachować pokój; kto się po upadku niepokoi, popełnia drugi błąd. Jeżeli pokusa nam się nie podoba, jeżeli nas dręczy, trapi, jeżeli mamy do niej odrazę, jeżeli wola nasza do niej się nie skłania, mamy w tym samym dowód, żeśmy na nią nie zezwolili. Grzeszyć można tylko wolą; co jest przeciwnym woli, nie może być uważane za grzech. Czy obawiamy się, że później zezwolimy? Ale dlaczegóż mamy tracić ufność w Bogu, że nas wesprze, jeżeli Go prosić będziemy o pomoc, nie ufając sobie i unikając okazji do zła? Czy nam się przykrzą ciągłe walki, jakie w tym życiu staczać musimy? Możemy zmniejszyć te walki:
- gardząc kusicielem, nie myśląc o nim i nie odpowiadając mu wcale, odwracając się od niego, zamiast z nim wojnę toczyć, za przykładem kobiety, zajętej gospodarstwem, która, chociaż słyszy psa szczekającego u drzwi, nie zważa na to i nie przestaje kończyć swej roboty. I my także pozwólmy szatanowi robić hałas zewnątrz, nie zwracajmy na to uwagi i czyńmy dalej to, cośmy zaczęli.
- Możemy zmniejszyć pokusy, nie myśląc o nich, jak już miną; nie zastanawiając się nad tym, czyśmy na nie zezwolili, bo toby je mogło na nowo rozbudzić; powinniśmy pamiętać o nich w ogólności, aby się pobudzać do czuwania, do modlitwy, aby się upokarzać przed Bogiem, mówiąc z poczuciem naszej nędzy, ze świętą Teresą: „O mój Boże, jakże jestem zły! Otóż, co moja złość uczynić zdolna, to jest chwast z mego ogrodu”. Z drugiej strony, podziwiając miłość i dobroć Bożą, mówmy: „O Boże! Jakże jesteś dobry, że się zniżasz miłością swoją do mnie!“ Czy tak postępujemy w pokusach?
PUNKT DRUGI.
Skrupuły są przeszkodą do pokoju wewnętrznego.
Są osoby skrupulatne, które się dręczą obawą, że nie dosyć kochają Boga; niepokoją się, trapią, zadają sobie gwałt i przymus, aby wydobyć z serca uczucia, oddalić roztargnienia i poskromić niestałość umysłu. To nie jest według Boga. Bóg chce, aby Mu służyć ze swobodą i spokojem, żąda od nas, abyśmy Go kochali nade wszystko, gruntownie, abyśmy mieli stałą wolę stosować się do Jego woli. Kiedy powiemy przyjacielowi, że go serdecznie kochamy, że wszystkim co mamy, może rozporządzać; uważamy, że powinien być zadowolony, chociaż powiedzieliśmy mu to z prostotą, bez przymusu; tak samo dzieje się w stosunku z Bogiem. Inne znów osoby skrupulatne dręczą się, że nie są w stanie łaski, że grzeszą we wszystkim, co robią i co mówią. Na to zło są trzy środki:
- Być posłusznym spowiednikowi. Zawsze posłuszeństwo jest dobre, a gdyby nawet spowiednik się mylił, posłuszeństwo uniewinniłoby penitenta przed Bogiem.
- W wątpliwości, osoba skrupulatna nie powinna nigdy sądzić, że zgrzeszyła śmiertelnie; powinna zawsze tłumaczyć rzecz na swoją korzyść, wyjąwszy, gdyby miała pewność niewątpliwą, że ciężko przewiniła.
- Trzeba zawsze uważać Boga za dobrego ojca, który chce, abyśmy Mu służyli z prostotą, ufnością, miłością dziecięcą, a nie z bojaźnią niewolniczą, sprawiającą niepokój i udręczenie; nie trzeba również powtarzać bezustannie swoich spowiedzi. Trzymając się tych przepisów, będziemy zawsze mieli pokój, pomimo skrupułów.
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.

