Czwarta niedziela zwykła – dzień 1 lutego 2026 r.

Czwarta niedziela zwykła – dzień 1 lutego 2026 r.

Przygotowanie pierwsze.

Rozważaliśmy życie Jezusa, wzrastającego w Nazarecie w łasce i w mądrości, dziś będziemy się zastanawiali nad Jezusem w Jego wieku dojrzałym i zobaczymy: 1) że w ubogim swym domku prowadził życie bardzo pracowite; 2) w jaki sposób uświęcał swoją pracę. Następnie zrobimy postanowienie: 1) nie tracić czasu, ale pilnie pracować; 2) ofiarować naszą pracę Bogu, prosząc Go, aby jej błogosławił i dopomógł nam dobrze ją wykonać; 3) łączyć naszą pracę i naszą intencję z pracą i intencją Jezusa Chrystusa. Naszą wiązanką duchową będą słowa, które Jezus wyrzekł sam o sobie: „Jam ci w pracach od młodości mojej”[1].

Przygotowanie drugie.

Przenieśmy się myślą do ubogiego domku Nazarejskiego. Przypatrzmy się z uwielbieniem i miłością Bogu, poddającemu się pracy. Ten, który stworzył świat, wzniósł sklepienie niebios, rozsiał na firmamencie słońca i gwiazdy, pracuje w ciężkim rzemiośle, jako towarzysz i pomocnik ubogiego cieśli. Złączmy nasze hołdy z hołdami Aniołów, zachwyconych tym cudownym widokiem.

PUNKT PIERWSZY.

Życie Jezusa w Nazarecie było bardzo pracowite.

Jezus, w swoim ubogim mieszkaniu nigdy nie próżnował; „jam ci w pracach od młodości mojej“, mówi przez proroka Dawida. Oprócz dnia sobotniego, przez inne dni zajęty był ciężką pracą; jak ubogi robotnik heblem i piłą obrabiał drzewo, pracując na chleb w pocie czoła. Nie dosyć było dla Niego, że nie tracił czasu na próżnowaniu; wszystkie Jego chwile zajęte były pracą męczącą dla ciała, bez powabu dla umysłu, bez zadowolenia dla serca; bo prawo nakazujące pierwszemu człowiekowi pracę, którą Jezus spełniał w swej osobie, nie ogranicza się do przyjemnego zajęcia; ono przepisuje uciążliwą pokutę, która męczy i pot z czoła wyciska. „W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba”[2], mówi prawo. Czy dobrze zrozumiałem to prawo i jak je spełniłem? Czy nie starałem się zabić czasu, jak to mówią, nic nie robiąc, albo zajmując się byle czym; czy nie traciłem czasu na zabawach, na rozrywkach, na rozmowach niepożytecznych, na czytaniach nieprzynoszących żadnej korzyści, na przechadzkach i zajęciach bez celu? Czy nie stroniłem od pracy poważnej i pożytecznej, dlatego, że była nudna i przykra, zapominając, że taka właśnie praca jest prawem nakazana, jako zadośćuczynienie i pokuta za grzechy?

PUNKT DRUGI.

Jak Jezus w Nazarecie uświęcał swoją pracę.

Przypatrzmy się temu świętemu robotnikowi przy pracy, jak On świątobliwie wszystko spełnia! Nie wybiera sobie sam rodzaju pracy, ale wykonuje z prostotą, co Mu św. Józef przykazuje, a robi to w tym czasie i w taki sposób, jak Mu św. Józef poleca; nie zastanawia się nad tym, czy ta robota Mu się podoba lub nie podoba, ale mówi sobie: Praca, którą mi wyznacza Józef, jest z woli Ojca mego, winienem ją wykonać z obowiązku posłuszeństwa, dlatego ta praca mi się podoba i spełniam ją najchętniej. Nie rozbiera, czy ta praca przystoi Jego stanowi, wiekowi i siłom; Bóg, Ojciec mój tego żąda; czyż może mi być lepiej gdzieindziej jak tam, gdzie Bóg chce, abym był? Czy mogę robić co lepszego jak to, co Bóg chce, abym robił? Jezus spełnia tę pracę, która nie jest z Jego wyboru, ale z woli Opatrzności, jak może najlepiej, bez opieszałości, która jest oznaką lenistwa i bez skwapliwości, oznaczającej brak rozwagi; bez niedbalstwa, które byle jak wykonywa pracę, bez pieszczotliwości, która się lęka trudu; i teraz można już o Nim wyrzec to, co później powiedziano: „Dobrze wszystko uczynił”[3]. Serce Jezusa przy pracy, przejęte jest uczuciami, sprawiającymi radość sercu Boga. Niektórzy chrześcijanie zajmują się zwykle przy pracy tylko zewnętrznym jej wykonaniem, nie mając na myśli Boga; Jezus przeciwnie, nie zmniejszając uwagi, jakiej wymaga zewnętrzne spełnienie pracy, zajmuje się przede wszystkim wewnętrzną myślą o Ojcu swoim niebieskim. Intencja Jego jest najczystsza, bo pragnie Bogu jedynie się podobać, nawet w najmniejszych szczegółach; składa całą swą istotę i wszystkie chwile swego życia na ofiarę Ojcu swemu; zachowuje zjednoczenie z Nim tak ścisłe, tak ustawiczne, że przez to oddaje Mu cześć najwyższą, w której sobie Bóg podoba, jak to sam oznajmił na brzegach Jordanu. Zastanówmy się, czy praca nasza ma te trzy cechy świętości, które podziwiamy w Jezusie Chrystusie. Czy w wyborze pracy mamy jedynie na względzie wolę Bożą, czy może raczej przekładamy to, co nam przyjemność sprawia? Czy wszystko czynimy, jak możemy najlepiej? Czy spełniamy wszystko w intencji podobania się Bogu?

Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.


[1] –  Psalm, LXXXVII, 16.

[2] –  Ks. Rodzaju III, 19

[3] –  Ew. św. Marka, VII, 37.