Czwarta Niedziela Wielkanocna – dzień 26 kwietnia 2026 r.
Przygotowanie pierwsze.
Dziś rozważać będziemy trzy pobudki, przynoszące pociechę duszom, które Bóg cierpieniem doświadcza: 1) cierpienia doczesne są krótkie; 2) znoszone po chrześcijańsku, są źródłem wielkiego dobra; 3) są więcej warte niż wszystkie radości tego świata. Po tych uwagach, zrobimy postanowienie: 1) przyjmować chętnie wszystkie strapienia, które się wydarzą w ciągu dnia; 2) patrzeć z politowaniem na szczęście i uciechy tego świata, jako próżne i fałszywe. Naszą wiązanką duchową będą te słowa Ewangelii: „Świat się będzie weselił a wy się smucić będziecie, ale smutek wasz w radość się zamieni, a radości waszej nikt od was nie odejmie”[1].
Przygotowanie drugie.
Oddajmy cześć Jezusowi Chrystusowi, najlepszemu Panu i Pasterzowi dusz naszych, który widzi naprzód prześladowania, cierpienia i próby różnego rodzaju, czekające Jego ukochanych uczniów; wzruszony tym, mówi im słowa pełne pociechy i zachęty, które dzisiejsza Ewangelia przytacza. Złóżmy Mu za to dzięki i prośmy Go, aby nam dał łaskę do zrozumienia i umiłowania Jego nauki.
PUNKT PIERWSZY.
Cierpienia tego życia są krótkie.
„Niedługo, mówi Jezus Chrystus, a nie ujrzycie mnie; i znowu niedługo, a ujrzycie mnie”[2]. A więc próby doczesne są krótkotrwałe. Prawda, że dopóki się je cierpi, wydają się długie. Jeden dzień, noc jedna, godzina nawet wśród cierpień wydaje się tak długą! Ale są trzy sposoby skrócenia tych prób. Pierwszym sposobem jest, do cierpień obecnych nie przydawać cierpień, które mogą nastąpić w przyszłości, a których może nigdy nie doznamy. Dosyć ma dzień swojej nędzy: – na co mamy zajmować się jutrem, które jest niepewne? dlaczego nie mamy przypuszczać, że dzień jutrzejszy, jeżeli dożyjemy, będzie dla nas lepszym, niż dzisiejszy? Przyjmujmy chwilę obecną, nie troszcząc się o następną; wtedy cierpienia nasze wydadzą nam się krótkie. Drugim sposobem jest, aby czas i wieczność postrzegać razem, a nie oddzielnie. W porównaniu z wiecznością, ze stu milionami wieków, trwanie naszych prób wyda nam się jak błyskawica, która, zaledwie się ukazawszy, znika, jak dzień wczorajszy. Zbawiciel, w dobroci swojej, podaje nam jeszcze trzeci sposób skrócenia naszych cierpień: pozwala nam, przeplatać je rozrywkami, przynoszącymi pewną ulgę cierpieniom, z tym warunkiem, aby te rozrywki były same przez się nienaganne, abyśmy nie oddawali się im namiętnie, mieli w nich dobry cel, jako to: wypoczynek po pracy albo zrobienie przyjemności bliźniemu, wreszcie, abyśmy nie poświęcali na nie więcej czasu, niż pozwalają na to nasze obowiązki, albo ćwiczenia duchowne i miłość bliźniego. Czy używamy tych trzech sposobów dla skrócenia naszych cierpień?
PUNKT DRUGI.
Cierpienia są dla człowieka sprawiedliwego źródłem wielkiego dobra.
Będziecie płakać i lamentować, będziecie się smucić, powiada Jezus Chrystus do swoich apostołów. Zbawiciel tak kochał swoich uczniów, że nie wystawiłby ich na takie próby, gdyby one nie zawierały ukrytych skarbów. Bo w istocie, cierpienie odrywa od ziemi, a pomyślność do ziemi przywiązuje. Cierpienie pobudza nas do myśli o Bogu i o naszym zbawieniu, a pomyślność i uciechy zacierają w nas pamięć tych dwóch najważniejszych rzeczy; cierpienie jest zadośćuczynieniem za grzechy przeszłe, daleko lżejszym niż czyściec, czekający tych, którzy przed śmiercią nie czynili dostatecznej pokuty. Cierpienie zapobiega na przyszłość grzechom, do których by nas przywiodło życie wygodne, dogadzające zmysłowości. Cierpienie wreszcie jest znakiem przeznaczenia do nieba, czyniąc nas podobnymi do Jezusa Chrystusa cierpiącego. Błogosławiony krzyż, błogosławione cierpienie, które przynosi tyle dobrego! Jeżeli nie miłujemy krzyża, prośmy Jezusa, aby nam dał tę łaskę; miłość krzyża jest cechą duszy chrześcijańskiej.
PUNKT TRZECI.
Cierpienia, znoszone po chrześcijańsku, są więcej warte niż próżne radości świata.
Wszystkie uciechy świata nie są w stanie zadowolić serca. Jest to pozorne szczęście, ukrywające smutek i wyrzuty; a w chwili śmierci, ta fałszywa radość obróci się w ciężki smutek. Wtedy przeszłość przedstawi wszystkie popełnione grzechy, wszystkie okazje do dobrego opuszczone; teraźniejszość rozdzierać będzie serce z powodu konieczności rozstania się z tym wszystkim, co się kochało; przyszłość sprawiać będzie duszy niewymowny przestrach, pokazując jej sąd, czekający ją, a po nim wieczne piekło. Sprawiedliwi, przeciwnie, wśród cierpień nieodłącznych od życia doczesnego, mają pociechę: 1) w nadziei życia przyszłego: Na gruzach świata, powiada święty Cyprian, pozostajemy spokojni, cierpliwi, zawsze w jednostajnym usposobieniu; przeciwności nas nie przygnębiają, choroby nie przywodzą nas do szemrania, bo rozumiemy, że szczęśliwość nieskończona, która nas czeka, warta jest, aby ją okupić cierpieniem doczesnym. Znajdują pociechę; 2) w łasce, którą ich Bóg napełnia i w świadectwie dobrego sumienia; dlatego święty Bernard mówi: „Świat widzi krzyż, ale nie widzi łaski, która go osładza”. Wreszcie, przy śmierci, ich smutek przemienia się w radość niezmierną i wieczną. Któż, rozważywszy to, nie umiłuje cierpienia, albo przynajmniej nie przyjmie go z uległością?
Postanowienia i wiązanka duchowa jak wyżej.
[1] – Ew. św. Jana. XVI. 20. 22.
[2] – Ew. św. Jana. XVI. 17.

