“Kto ma uszy niechaj słucha”, porównuje… i … wyciąga wnioski.

Tematy

Cytujemy słowa arcybiskupa Fultona Sheena (1895 – 1979) napisane kilkadziesiąt lat temu:

„Ta scena rozegrała się w półpogańskim mieście Cezarei Filipowej. On, Pan i Władca świata, zatrzymał się, żeby zadać pytanie, najważniejsze pytanie, jakie kiedykolwiek w swoim życiu zadał: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” (Mt 16, 13). Zauważmy, że spytał: „Za kogo ludzie uważają?” – był to sprawdzian religii, test oparty na a koncepcji większości, ankiecie, opinii publicznej lub na interpretacji własnych doświadczeń emocjonalnych jednostki. „Za kogo ludzie uważają?” Odpowiedź ukazała całkowity zamęt: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków” (Mt 16, 14) Wszystko to prymitywne domysły biednych i niedouczonych ludzi! Nic pewnego! Żadnej zgody! Żadnej jednomyślności tak miłej sercu Boga! Powierzmy tajemnicę Jego boskości ankietom, masom oraz większości, a uzyskamy tylko sprzeczne, wykrętne i zagmatwane odpowiedzi. Jeden zaprzecza temu, co inny przed chwilą powiedział! Nasz Pan zareagował na to pomieszanie jedynie miażdżącą wzgarda milczenia.

Jezus przeszedł następnie od ilości do jakości, od pospólstwa do elity. Zwracając się do apostołów: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mt 16, 15), zadał to pytanie swoistemu senatowi, federacji, parlamentowi, Izbie Lordów. Wy, moja rada, moi wyznawcy! Nie wszyscy ludzie, tylko wy… Dwunastu apostołów zaś nie odpowiedziało. Dlaczego zamilkli? Być może gdyby wszyscy odpowiedzieli jednocześnie, doszłoby tylko do pomieszania języków; a gdyby przemówił jeden, wtedy pozo stali mogliby go zapytać, kto mu dał prawo przemawiania. Wiedzieli głęboko w sercu, że jeśli odpowiedź ma się opierać na opinii większości, wówczas prawda Boża nie będzie absolutna.

W ciele doradczym wcale nie było większej pewności niż wśród jednostek. Ludzie nigdy nie zgodzą się ze sobą. Najlepsze, co mogą uczynić, to połączyć swoje domysły. Takie wspólne opinie są jednak jak duchowe archipelagi, maleńkie wyspy oddzielone od siebie wzburzonymi wodami sceptycyzmu, a jedynie fikcyjnie połączone wspólną nazwą. Nie ma nikogo, kto by przemówił w ich imieniu – nie ma władzy, nie ma głowy. I dlatego też brakuje jednomyślności. Ciało bez głowy jest potworem, bez względu na to, czy jest to ciało fizyczne, społeczne czy religijne.”

Cytat z książki „Idź do nieba! Duchowa mapa do wieczności” Fulton J. Sheen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *