Fragment:
Celem niniejszej książki nie jest dzielenie polskiej krwi przelanej na frontach Wielkiej Wojny na „lepszą” i „gorszą”. W staraniach o wskrzeszenie ojczyzny nie było poświęcenia ważniejszego i mniej ważnego. Tym niemniej nie da się przejść obojętnie wobec faktu, że ofiara Polaków, którzy wybrali ententę, a następnie pierwsi stawili czoła bolszewizmowi u boku rosyjskich armii kontrrewolucyjnych, była i jest niedoceniana.
Pozycja, jaką zdobył w II Rzeczypospolitej Józef Piłsudski i jego obóz polityczny, służyła faworyzowaniu dokonań „galicyjskich” Legionów Polskich, w szczególności zaś I Brygady. Odbywało się to z umniejszeniem roli innych polskich formacji, zwłaszcza reprezentujących „niesłuszną”, bo „prorosyjską” opcję. Natarczywie lansowany kult „nieomylnego” Komendanta nie sprzyjał uznawaniu innych racji, czy choćby próbie ich zrozumienia. Dawna zdroworozsądkowa teza Piłsudskiego o jego wspólnym z Dmowskim licytowaniu karty polskiej jakże często szła w zapomnienie.
Jeszcze bardziej po macoszemu potraktowano żołnierzy oddziałów polskich tworzonych w głębi Rosji, także Polaków walczących w szeregach antybolszewickich wojsk rosyjskich. Ówczesny świat zdawał się nie rozumieć, że podwładni generała Antona Denikina i admirała Aleksandra Kołczaka bronili całego cywilizowanego świata przed zagrożeniem niespotykanym dotąd w dziejach. Ów brak zrozumienia dotknął także polskich uczestników tej pamiętnej batalii. Dla ludzi, którzy nie dokonywali rozróżnienia między dawną monarchią rosyjską a rodzącym się właśnie bolszewickim monstrum, dla wszystkich stawiających znak równości między „białym i czerwonym caratem” polscy żołnierze rosyjskiej Kontrrewolucji byli sługami zła, „kondotierami” i „najmitami carskich generałów”. […]
Czyny orężne formacji wschodnich okrywa dziś mrok niepamięci, a przecież tym nieszczęsnym tułaczom zmierzającym w rodzinne strony krętymi i ciernistymi szlakami z odległych krain – Kaukazu, Kubania, Murmania czy Sybiru – chodziło tylko o Polskę. O orzełka na czapce, o sztandar zasłaniany w boju własną piersią, o parę słów w ojczystym języku wyrytych na brzozowym krzyżu wkopanym w żołnierską mogiłę.


Dodaj komentarz