Od Wydawcy:
Książka opowiada o aktach przemocy politycznej i militarnej, które miały miejsce w 1. poł. XX w. na obszarze Kresów Wschodnich, rozumianych tutaj jako tereny II Rzeczypospolitej położone na wschód od tak zwanej linii Curzona. Z jej stronic wyłania się wyrazisty obraz wielokulturowych ziem, które aż kipiały od namiętności narodowościowych, religijnych i politycznych. Narracja obejmuje dwie wojny światowe oraz szereg lokalnych konfliktów, powstań, kampanii partyzanckich i terrorystycznych. Autor nie stara się stworzyć kompletnego kalendarium tych wydarzeń, ale oddać choć w części dramaty mieszkańców miast, wiosek i chutorów, które dotknięte zostały przez niepowstrzymaną spiralę przemocy. Jego opowieść utkana jest z szeregu epizodów, w których poznajemy losy konkretnych ludzi, którzy żyli i umierali za swoje ojczyzny, przekonania a czasem po prostu dlatego, że jego sąsiad czy nawet krewny został owładnięty przez zbrodniczą ideologię. To historie często przeniknięte grozą, ale nigdy niepozostawiające czytelnika obojętnym.
Fragment:
Wiosną 1923 roku Ferdynand Foch, marszałek Francji, jeden z głównych architektów zwycięstwa Sprzymierzonych w Wielkiej Wojnie, złożył wizytę w Polsce. 11 maja tego roku, przemawiając w auli Politechniki Lwowskiej, Foch nawiązał do zbrojnego wystąpienia mieszkańców lwiego grodu w listopadzie 1918 roku:
„W chwili, gdy wykreślano granice Europy, biedząc się nad pytaniem, jakie są granice Polski, Lwów wielkim głosem odpowiedział: Polska jest tutaj!”.
Może warto przypomnieć powyższe słowa dzisiejszym politykom i publicystom, dla których Kresy Wschodnie to temat niewygodny. Tym wszystkim, którzy najchętniej złożyliby historię i współczesność polskich społeczności kresowych na ołtarzu bieżących umów i porozumień z państwami ościennymi. Tym, którzy w blasku jupiterów uprawiają od lat swoiste rytualne samobiczowanie, gorliwie przepraszając za niepopełnione polskie winy. Może trzeba uświadomić im to, co przed blisko wiekiem było oczywiste dla wielkiego Francuza – że mamy prawo do naszej historii i do naszych ocen. […]
Wypada zaznaczyć, że niemożliwe jest przedstawienie na paruset stronach pełnego kalendarium działań zbrojnych, zamachów, aktów dywersji, zamieszek i egzekucji, do jakich doszło na obszarze województw wschodnich. Ta ziemia kipiała od namiętności narodowościowych, religijnych i politycznych. Oglądała akty niewyobrażalnego okrucieństwa, również zagładę całych społeczności. W ciągu kilkudziesięciu lat przewaliły się przez nią dwie wojny światowe oraz szereg wojen lokalnych, powstań, kampanii partyzanckich i terrorystycznych.
Nie sposób opisać wszystkich dramatów, oddać pełni grozy i cierpienia, poświęcenia i bohaterstwa mieszkańców tysięcy miast, wiosek i chutorów, do których dotarł wojenny kataklizm. Będzie to więc opowieść utkana z szeregu epizodów, niekompletna jak resztki dziecięcej układanki wyniesione ze spalonej chaty; jak skrawek sznura różańca, którego większą część ktoś wdeptał butem w ziemię.


Dodaj komentarz